Kuchenne zapachy

Kuchenne zapachy

Czasami zło występuje na scenie publicznej, odgrywając żałosny spektakl. Tak się dzieje teraz w Polsce. Dalekie to nadal od zbrodni, ale jakoś parszywe. Ciekawe, jak wiele twardy elektorat PiS by zniósł. Nową Berezę Kartuską na pewno. Polacy zostali przez PiS okłamani w perfidny sposób i teraz długo jeszcze będą bronić swojej naiwności. Człowiek bardzo niechętnie przyznaje się, że zrobił głupstwo, i zrobi wiele, by je usprawiedliwić. Nie była to tylko naiwność mas, przecież dali się też nabrać choćby tak inteligentni ludzie jak Jadwiga Staniszkis i Ryszard Bugaj. Umieli jednak przyznać się do błędu. Nie wiem, czy chwała im za to, nie mieli przecież wyjścia. Brnąć w to byłoby samobójstwem moralnym i intelektualnym.

PiS robi teraz krok do tyłu. Jak na dłoni widać, że to tylko taktyka, by zdobyć w przyszłości jeszcze więcej władzy i ułagodzić Europę. Prezes wprost uspokaja zwolenników: zaufajcie nam, to tylko manewr taktyczny.

Jak długo można się oburzać? W mojej małej ojczyźnie, w Międzylesiu, mam już ciepłe miejsca, gdzie są znajomi. Tu warsztat samochodowy, tam wulkanizator, przyjeżdża do nas pan Krzysztof, szambiarz. Do tej pory zwykle wymienialiśmy kilka słów o polityce, teraz unikamy tego tematu, jakby już sił brakowało. Wszystko się wyczerpuje, oburzenie też.

Postęp to pojęcie skompromitowane w wieku XX. A też z istoty swojej względne, gdyż ogromnie trudno go mierzyć. Wydaje mi się, że jest jednak postęp, kiedy na spotkaniu rodzinnym widzę kilka generacji i każda następna jest bez wątpienia ładniejsza, bardziej rozwinięta intelektualnie. To postęp. Widać go również w sporcie. Proszę popatrzeć, jak poprawiają się inteligencja i kultura kolejnych wybitnych polskich skoczków narciarskich: Fortuna, Małysz, Stoch. To samo dotyczy naszych piłkarzy, zresztą nie tylko ich, ale wszystkich naszych sportowców.

Generalnie w ciągu tych kilkunastu lat tak dużo w Polsce się zmieniło na lepsze, a miliony ludzi cierpią na skwaszenie duszy, kto wie, czy nie więcej ich niż w PRL. Wielu, którym źle się powodzi, jest pewnych, że to wina nie ich, tylko innych – tych, co kradną i oszukują. I ci pokrzywdzeni czasami mają rację. To nawet większość elektoratu PiS. Drugą grupę, zaskakująco liczną, stanowią ludzie złaknieni jakiejś wspólnoty i wizji. To, że Tusk nie pomyślał o wizji, kładzie się cieniem na jego talencie politycznym. Celne słowa Karola Modzelewskiego: „Z triady rewolucji francuskiej wolność-równość-braterstwo wyrzuciliśmy i równość, i braterstwo. Takich rzeczy nie robi się bezkarnie. Zwłaszcza zerwanie braterstwa – bo to, co elity postsolidarnościowe zrobiły w 1989 r., było zerwaniem braterstwa z dawną bazą Solidarności. To się musiało zemścić”. No i jest 500+ jako celny strzał w samo centrum polskiej biedy, która gromadziła się w rodzinach wielodzietnych.

Polskie kompleksy z przeszłości: jesteśmy pokrzywdzeni przez los, ubodzy, poniżeni, gorsi od Europy Zachodniej i Stanów. Wszystko u nas gorsze, zarówno w świecie materialnym, jak i duchowym. Kiedy w latach 90. jako dyplomata jechałem do Szwecji, miałem w sobie to poczucie gorszości. Wtedy kontrast między Polską i Szwecją był szokujący. To były dwie planety. Już tak nie jest. A jednak ten kompleks polski nadal jest żywy, chociaż schudł. I działa teraz w dwie strony. Każe idealizować tamten świat albo, coraz częściej, rodzi bunt i przekorę. Co oni będą nas pouczali, wydaje im się, że są lepsi, lekceważą nas i upominają. Tak reaguje elektorat PiS na krytykę Polski ze strony Unii Europejskiej. To są te polskie wzdęcia godnościowe. Pospolite u nas schorzenie, spadek po Polsce szlacheckiej.

Czasami dostaję listy od czytelników moich felietonów, jeśli przychodzą „ziemską pocztą”, pisane są ręcznie, a rozchwiane litery mówią, że autorami są starzy ludzie, którzy już nie załapali się na świat komputera. Dzisiaj dostałem dwa naraz. Jeden filosemicki, drugi antysemicki. Myślę sobie, jak uparcie żywy jest ten temat, a przecież wszystko to już tylko gra z duchami. Widać to też w tym całym młynie słów w internecie.

Wiele hałasu po faszystowskim spektaklu nagranym przez TVN. Można by uznać, że nie ma sprawy, bo chodzi tylko o małą grupę troglodytów. Ale to ma swoją historię od Marca ‘68, kiedy zapachniało w Polsce faszyzmem. Teraz z pisowskiej kuchni też tym zalatuje od czasu do czasu. Stąd poruszenie u tych, którzy mają czułe powonienie.

Wydanie: 5/2018

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy