Lewica razem

Lewica razem

W ubiegłą sobotę pojechałem pod Sejm na manifestację kobiet pod hasłem „Miarka się przebrała”. Przenikliwie zimno, ciemno. Niewielu ludzi, za to dużo okrzyków i haseł ze sceny. Smutek podszyty zimnem jest szczególnie smutny. Szukam jakiejś restauracji lub kawiarni, by się ogrzać, wszędzie tłok, stoliki zarezerwowane. Warszawa bawi się w sobotni wieczór. Wracając do wiecu – ktoś wołał ze sceny: „Odrzucenie projektu »Ratujmy kobiety« w pierwszym czytaniu pokazuje, że kobiety, których prawa są dzisiaj brutalnie łamane, zostały same. Opozycja parlamentarna zawiodła, jest niewydolna, skupia się na wewnętrznych problemach partyjnych, zamiast realizować nadrzędny cel, jakim jest słuchanie obywateli i obywatelek”. Tak, to prawda. Ale to nie tylko błąd moralny i polityczny, również skrajny brak profesjonalizmu. Okazało się, że z opozycją jest gorzej, niż nam się wydawało, a wydawało nam się, że jest źle. Aborcja miała wykańczać prawicę, jak się okazuje, kompromituje opozycję. Pewnie należy zakładać nowe partie polityczne, ale to nie jest dobry czas i kto ma to robić? Władysław Frasyniuk wyrósł na przywódcę z prawdziwego zdarzenia, nie chce jednak się angażować w budowę nowego ruchu. W Polsce jest wielu dobrych komentatorów politycznych, a polityków jak na lekarstwo.

Inicjatywa Barbary Nowackiej, by zrobić spotkanie całej lewicy z myślą o wspólnym działaniu, to pomysł dobry, chociaż taki oczywisty. Prawdziwie socjaldemokratyczna polityka jest pilnie potrzebna, nie tylko Polsce, ale też światu. Jakob Augstein pisał w „Spieglu” dlaczego: „Ponieważ wielkie fortuny znów stały się niezależne. Kapitał generuje kapitał, a to generuje władzę. Granice klasowe, które wydawały się otwarte przez krótki czas, są znowu mocno zamknięte. W perspektywie długoterminowej demokracja tego nie wytrzyma. W Stanach Zjednoczonych proces już się rozpoczął”. Wracając na nasze podwórko, Włodzimierz Czarzasty jednak nie może być twarzą odradzającej się lewicy, powinien Karol Modzelewski, Ryszard Bugaj czy Andrzej Celiński. SLD po Magdalenie Ogórek, wcześniej z Leszkiem Millerem po Samoobronie, to już tylko żałość.

Znajomy chirurg z Poznania wyjeżdża do Niemiec do pracy, być może na stałe. Nakłaniano go w szpitalu, by podpisał klauzulę sumienia, plus monstrualny bałagan, słaba pensja. I ma dosyć. Mówi: „Koszmarny kraj się zrobił z Polski”. Coraz częściej słyszę od ludzi takie słowa. Znajomi, którzy uczą studentów, z kolei mówią mi: oni się nie buntują, mają w nosie politykę, myślą o wyjeździe. Podobne były głosy młodych na moich warsztatach literackich.

Marek Suski to postać humorystyczna, cały ten uderzający brak inteligencji maluje się idiotycznie na jego okrągłym obliczu. Został przydzielony przez prezesa Morawieckiemu jako sygnalista. Mówi o uchodźcach, których ewentualnie Polska mogłaby przyjąć: „Zaproponujmy im naszą kulturę. Powinniśmy z uchodźców czynić nas. Powinniśmy przybyszom postawić wymagania, zmusić ich do wysiłku, sami podjąć działania, które »ich« przerobią na »nas«”. To nieprecyzyjne, w Polsce, jak wiadomo, są dwa narody, a jak się domyślam, chodzi o przerobienie uchodźców na klony Suskiego. A to może być karkołomnie trudne, więc pewnie skończy się na niczym.

PiS ujawniło Polskę, której nie znaliśmy. Czy na pewno nie znaliśmy? Raczej ją lekceważyliśmy. Kiedy miałem domek na wsi, na Podlasiu, pisałem w felietonach o tym świecie, były to zapiski jak z orientalnej podróży, miejscowych nazywałem czasami tubylcami. Czy była w tym arogancja? Pewnie tak. Ale przecież miałem też wiele sympatii dla tego bliskiego, a równocześnie odległego świata. Teraz już nie mam, bo ten świat zagraża mojej wolności i wolności moich dzieci.

Widzę, że trzeba znaleźć jakąś osobistą taktykę przetrwania z PiS. Przypomnieć sobie początki stanu wojennego. Mróz, beznadzieja, jestem wyrzucony z domu, jak się okaże – na rok. Ten stan wydawał się na stulecie, ale trwał tylko kilka lat i rozpadło się sowieckie imperium. Na razie nasz stan rzeczy ciągle jest wielowątkowy i tak da się żyć. Tylko te odruchy wymiotne, gdy na nich patrzę, gdy ich słucham. Dlatego unikam mediów publicznych do tego stopnia, że nie oglądam na tych kanałach nawet filmów. Wszystko tam zdaje się zainfekowane. Ale przecież innych kanałów mam kilkaset.

Wydanie: 4/2018

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy