My – ludzie Boga, oni – ludzie szatana

My – ludzie Boga, oni – ludzie szatana

Kościół nie krytykuje ostro, konsekwentnie polityki imigracyjnej rządu. Raz do roku pisze słuszny dokument. Tak robi, żeby nic nie zrobić

Prof. Tadeusz Bartoś – filozof i teolog, publicysta, były dominikanin, profesor w Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Kościół mówi słowami papieża Franciszka, żeby po chrześcijańsku podejść do uchodźców. Komunikat Episkopatu zaczyna się tak: „»Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie« (Mt 25,35). Tymi słowami Jezus Chrystus wzywa każdego z nas – szczególnie w obecnym czasie, gdy tak wielu uchodźców przeżywa dramat wojen i niebezpieczeństwa utraty życia – do przyjścia im z pomocą, do chrześcijańskiej gościnności”.
– Mówi bardzo cichym głosem. Wypowiada swoje stanowisko, że należy. O coś się stara. Ale nie uderzył pięścią w stół. Można przecież po nazwisku mówić, że politycy, którzy…

Jak w sprawie aborcji.
– Można grzmieć. To takie dokumenty, które są poprawne, jak ten komunikat. Słuszne rzeczy, które mówi się bez zaangażowania, pozostają słuszne, ale nic z nich nie wynika.

To kto w takim razie ma rząd dusz w Polsce? Nie Kościół?
– Polska jest podzielona. Połowę stanowi populistyczny, antyliberalny elektorat, którym administruje PiS. A druga połowa to konglomerat różnych środowisk, które nie chcą tego, co proponuje PiS.

Zawsze tak było? Przez lata?
– Pójdźmy śladem szkoły historyków francuskich, szkoły Annales. Wyróżniali oni trzy czasy historii.

To Fernand Braudel. Czas krótki, czyli historia zdarzeniowa, średni – np. cykle ekonomiczne, i długiego trwania.
– Te struktury długiego trwania to przemiany cywilizacyjne, które mogą się dziać nawet kilkaset lat. Pewne cechy społeczeństw są praktycznie niezmienne, ewoluują powoli, trwa to wiele pokoleń. A drugą rzeczą są pewne zachowania jakichś grup w krótkim okresie, będące wynikiem manipulacji propagandowej. Cały ten zestaw społeczny – PiS, Radio Maryja, część Episkopatu – został wytworzony. Mógłby nie powstać, gdyby nie aktywni gracze, którzy go wytworzyli, to jest „dzieło człowieka”. Rydzyka i całej ekipy. Jeżeli dzielimy Polaków na populistów i antypopulistów, to możemy stwierdzić, że w ostatnim czasie populistyczny tryb działania osiąga w Polsce wysoką skuteczność, a antypopulistyczny jest nieefektywny. Trzeba więc rozróżnić efektywność aktywistów politycznych od opisu społeczeństwa.

Nędza polityków

Jak ono wygląda?
– Mamy podział pół na pół. Są duże miasta i prowincja. Są lepiej wykształceni i gorzej. W Polsce nie ma tradycji ani kultury politycznej, słabsze są instytucje – w związku z tym oddziaływanie populizmów jest łatwiejsze.

Straszy się uchodźcami, których w Polsce nie ma.
– Badania prowadzone dwa-trzy lata temu w sprawie przyjmowania uchodźców pokazywały, że 70% ankietowanych nie widziało przeciwskazań. Teraz 70% jest przeciw. Znowu mamy do czynienia z efektem krótkotrwałego oddziaływania propagandowego.

Rozbudzono niechęć, fobie…
– Tego typu fobie mają tendencję do samoutrwalania. Łatwo je wywołać, ale później proces wyprowadzenia, edukacji jest o wiele bardziej złożony i dłuższy. Tę fobię w Polsce wygenerowała nieumiejętność komunikowania się przywódców politycznych ze społeczeństwem. Zaczęła pani Kopacz, która wykazała się niedopuszczalną niekompetencją, brakiem zrozumienia pełnionej funkcji, tego, co ważą słowa premiera, który jest najlepiej poinformowaną osobą w państwie. To ona zaczęła mówić tak, jakbyśmy stali wobec gigantycznego zagrożenia, że ona będzie dzieci chronić jako matka. Wytworzono atmosferę, jakbyśmy raz jeszcze znaleźli się w sierpniu 1939 r. Nie chcę pisać scenariusza jej wypowiedzi – ale to przede wszystkim powinno być „myślenie według wartości”. Powinna wykazać empatię, jakieś zrozumienie świata poza naszą polską wioską, powiedzieć, że państwo będzie pomagać tym, którzy uciekają przed śmiercią, bo inaczej nie wolno, bo inaczej jest się niegodziwcem.

Przecież nigdy nie pomagało.
– Pojęcie obowiązku moralnego w całej naszej klasie politycznej jest czymś obcym. Dla nich to rzeczy z innej rzeczywistości.

Uważają, że są nie od moralności, tylko od polityki.
– We wszystkich grupach politycznych, od skrajnej prawicy po lewicę, istnieje wyłącznie podejście technokratyczne – ważna jest technika zdobywania zwolenników. Pani Kopacz mogłaby wyrazić jakieś przekonanie co do ludzi cierpiących, uciekających przed wojną. Ale ona go nie ma. Bo nie ma refleksji na ten temat. Podobnie jak jej polityczne towarzystwo. Tam nie ma debaty wewnętrznej. W związku z tym oni albo nie wiedzą, co powiedzieć, albo mówią głupstwa. Jakby jakieś hordy stały u bram. A tu przecież nikt nie chce przyjeżdżać! Państwo polskie nie ma żadnego systemu wartości. Istnieje wyłącznie jedna wartość – wygranie najbliższej potyczki. We wszystkich partiach.

Słowa, które są maską

Jest w Polsce instytucja, mocno osadzona, która ciągle mówi, że zajmuje się wartościami, a nie życiem doczesnym. I jak ona w tej sytuacji się znajduje?
– Wielokrotnie pisałem, jaka jest mniej więcej struktura funkcjonowania Kościoła katolickiego. Z różnych przesłanek wywodzę, że to jedna z bardziej zdemoralizowanych i siejących demoralizację instytucji w Polsce. Kumoterstwo, dominacja pieniądza, traktowanie słabszych z góry – te elementy są istotną cechą kultury bycia duchownym wewnątrz, między sobą, co przenika na zewnątrz.

Tak wygląda pewnie każda korporacja, nie mówiąc o partii politycznej.
– Rozszerzmy to na Kościół katolicki. Nauka etyczna, moralna jest tam zasłoną rzeczywistości. To znaczy, jeśli chce się zdobywać rząd dusz, mówi się wzniosłe rzeczy. Ale te wzniosłe rzeczy nie są odbiciem życia, lecz maską. Moim zdaniem to jedno z bardziej zdemoralizowanych środowisk.

?
– Jeśli chodzi o skalę przemocy psychicznej, zależności, bardzo ścisłej, o charakterze niewolniczym… Wikary jest nikim, jeśli dobrze się nie ustawi. Cały system ustawiania, znajomości, który jest wszędzie w Polsce, ma źródło w Kościele. A prototypem jest funkcjonowanie Kurii Rzymskiej. Główni „macherzy”, którzy zostają biskupami, to ludzie wychowani w Watykanie. Studiowali tam, pracowali po kilkanaście lat. Wsiąkają w to środowisko. I później są w stanie załatwić sobie w Watykanie, wśród tego układu towarzysko-finansowego, częściowo także – nie chciałbym uprawiać plotek – gejowskiego, ale funkcjonującego na różnych zasadach, wiele rzeczy. Nagle abp Jędraszewski zostaje biskupem Krakowa i nikt nie wie dlaczego. A wystarczy, że ma przyjacielskie kontakty z decydentami w Kurii i sobie to załatwił. Bp Paetz kilkanaście lat pracował w Watykanie na różnych funkcjach, ma tam swoje zabezpieczenia. Żyje więc sobie w sposób może nawet zabawny. Jest takim frywolnym dziaduniem podrywaczem. Tak wynika z dokumentacji „Dużego Formatu”. Z punktu widzenia katolickiego to wybitnie gorszące.

Co na to bp Gądecki?
– Bp Gądecki nie jest w stanie zareagować, ponieważ – tak można domniemywać – jego osadzenie w faktycznej strukturze decyzyjnej Watykanu jest słabsze. Bo na pewno nie zależy mu na tym, aby 100 m obok siebie mieć hierarchę, który rano wynosi buteleczki, żeby siostry nie widziały.

Czyli sprawy związane z nakazem pomocy potrzebującym i uchodźcami to rzeczy trzeciorzędne.
– Jeśli o tym się mówi, to jest maska. W Polsce odnawia się przedwojenny system katolicki. To znaczy budowania atmosfery zagrożeń i wypatrywania wrogów. Opisywania siebie jako męczenników. Jedną z fundamentalnych, centralnych struktur w katolicyzmie jest gest: zobaczcie, jak nas krzywdzą! Pozyskiwanie zwolenników poprzez współczucie. Obnoszenie się z ranami.

Dzięki temu jesteśmy lepsi i mamy więcej praw.
– Fałsz jest wbudowany nie tylko w katolicyzm polski. On jest immanentnie obecny w strukturze toposu chrześcijaństwa, które prezentuje się jako poszkodowane, choćby – tak jak dziś w Polsce – miało wszystkie możliwe prawa. Katecheza – przez 12 lat finansowana w pełni przez państwo! Majątki – nie ma żadnego problemu, wszystko! To nie są tylko czasy rządów PiS, ale wszystkie rządy w III RP! Całe 27 lat! I ten Kościół, tak ekspansywny, mający wszelki komfort bycia, dalej czuje się zagrożony. Wykorzystuje ten paradygmat, że jest prześladowany. Najskuteczniejszą metodą oddziaływania poprzez obnoszenie się z cierpieniami jest wiara w to, że się cierpi. Wtedy jest się przekonującym. Duża część duchownych wierzy zatem w prześladowanie, ma poczucie, że są atakowani z zewnątrz, że ktoś im zagraża.

Rozum niszczy wiarę

A gdzie w tym wszystkim miejsce na ewangelizację?
– Trzeba by się zastanowić, czy duchowni są w stanie mówić coś wbrew opinii ludzi, czy raczej będą się do niej dostosowywać. Generalnie rzecz biorąc, jak dowodzi historia ludzkości, przywódcy duchowi, religijni mówią to, czego ludzie chcą słuchać. Bo jeśli będą mówić coś, czego ludzie nie chcą słyszeć, to ludzie się zdenerwują i sobie pójdą.

Czy polski Kościół ma tego świadomość?
– Tak. Dowodzą tego te wszystkie cofnięcia się PiS i Kościoła, np. po czarnym proteście. PiS, ale i Kościół, duchowni, będą sobie pozwalać na tyle, na ile ludzie im pozwolą. Jeśli im nie pozwolą – to się przestraszą i cofną.

Biskupi?
– Proszę sobie wyobrazić osoby, które przez lata nie mają sygnału zwrotnego. Żyją w wieży z kości słoniowej, wszyscy im kadzą. Wtedy każde słowo krytyki jest odbierane jako skrajna napaść. Tam, wewnątrz świata duchownych, wszystko jest przerysowane. Dlatego ich poczucie zagrożenia jest autentyczne, szczere, to nie żadna strategia polityczna.

U Rydzyka też?
– Rydzyk akurat jest graczem z wyższej półki. Zbyt świadomie prowadzi swoją strategię polityczną. Silne przekonanie co do słuszności obranej drogi to element osobowości lidera. Ludzie mający talent, inteligencję menedżerską, manipulacyjną, wizję rozwoju na kilkadziesiąt lat, nie są więźniami resentymentów, których używają do manipulacji. Jeśli będzie się na niego pomstować, on będzie myślał, jak to wykorzystać. Nie widać po nim jakiejś obolałej duszy.

Uchodźcy to ludzie, którzy wymagaliby chrześcijańskiego podejścia. A okazuje się, że nikogo w Polsce ich los nie interesuje. Zwykłymi ludźmi kieruje strach przed obcymi. A Kościół nie chce w to na poważnie wchodzić, bo to śliska sprawa.
– Chrześcijaństwo, polskie zwłaszcza, nie ma w ogóle autentycznego przesłania etycznego. Przesłanie etyczne jest maską. Są rytuały i obyczaje. Panuje silne przywiązanie do nich jako czegoś naszego, z niechęcią do wszystkiego, co inne.

Mamy więc zachwycenie sobą. Męczeństwem, bohaterstwem…
– Bo to my właśnie! Przed wojną o. Jacek Woroniecki pisał o sentymentalizmie, irracjonalizmie i fideizmie katolicyzmu polskiego. Opisywał, jak polski inteligent zachowuje się w kościele. Że to polega na uczuciach, rozumu nie wolno angażować w kwestie wiary, bo to jest niemieckie mędrkowanie; rozum niszczy wiarę. A jak nie ma rozumu, nie ma i etyki.

Wiarę trzeba przeżywać.
– Owszem, mamy doświadczać, przeżywać. Dlatego polski katolicyzm jest „imprezowy”. Są odpusty – to przeżywamy. Są pielgrzymki – to przeżywamy. Sanktuaria, objawienia – przeżywamy. To jest świat emocji, świat bardzo niedojrzały. Ten typ katolicyzmu w ogóle nie jest przeniknięty etyką. W kościołach czyta się teksty Ewangelii, ale niewiele z tego wynika. Kazania to albo przestrogi przed wrogami, którzy na nas czyhają, przed innymi złymi (bo źli są inni, a my – dobrzy, krzywdzeni, napastowani, osaczeni przez ocean zła), albo szerzej niezrozumiałe religijne pojękiwania.

Polacy się nie zmienili przez te ostatnie 25 lat. Dalej są sentymentalni.
– Rzeczywiście nie zmienili się. To należy do struktury długiego trwania. Poczucie bycia Polakiem to wciąż poczucie bycia prześladowanym i pokrzywdzonym. To jeszcze się nie przegryzło.

Polityka jak totolotek

PiS wygrało, ujawniła się inna twarz Polski. I co dalej?
– Jeśli chodzi o oddziaływanie krótkoterminowe, podział jest taki jak wszędzie, pół na pół. Krótkoterminowo decyduje skuteczność propagandy politycznej. A tu rzeczy nieprawdopodobne są możliwe. Niektórzy wygrywają w totolotka, choć to przecież prawie niemożliwe. A u nas wygrało PiS. Adam Michnik miał rację, mówiąc, że prędzej zakonnica w ciąży zostanie przejechana na pasach na czerwonym świetle, aniżeli Komorowski przegra z Dudą – nieprawdopodobne jest możliwe. Nawet proste rzeczy można zepsuć. Jeśli chodzi o następne wybory, w chwili obecnej ujawniła się gigantyczna niekompetencja opozycji. Choćby ostatni taniec Schetyny, który w ciągu tygodnia powiedział pięć rzeczy, a potem wszystkie odwołał. Oni naprawdę nie wiedzą, co myśleć, ich interesuje wyłącznie taktyka krótkoterminowa, nie reprezentują żadnych wartości ani przekonań. W komunikacji propagandowej znacząca część skuteczności to tzw. komunikacja niewerbalna. Warunkiem skutecznej komunikacji niewerbalnej jest spójność, mówienie z przekonaniem. A żeby tak mówić, trzeba być przekonanym! Tymczasem oni nie wiedzą, do czego są przekonani. Ogon macha psem. Wiedzą, że chcą wygrać, ale nie wiedzą, po co. W związku z tym mamy całkowity bałagan na scenie politycznej. A początkiem tego bałaganu jest bałagan w głowach polityków, tzw. niska jakość elit.

Jeżeli Unia powie, że mamy przyjąć uchodźców albo za nich zapłacić, co wtedy? Będziemy tymi pokrzywdzonymi.
– PiS będzie wołało, że oni tam w Brukseli i w Berlinie są przeciwko nam. Że jesteśmy przez nich pokrzywdzeni, zagrożeni przez to i tamto. Schemat cierpiętnictwa jest naturalny dla katolicyzmu. Ostatni katolik na Ziemi musiałby umrzeć, żeby ten schemat przestał istnieć. Po tych słowach uważny katolicki czytelnik pomyśli, czy ja czasami nie chcę prześladować katolików, żeby całkowicie zniknęli. To taka quasi-paranoidalna struktura; sama się nakręca i daje energię do działania, czyli… czujności, bo wróg nie śpi. Katolicyzm jest dualizmem, rozszczepia świadomość, kopie przepaści. Dobro – tylko w rodzinie, no i w Kościele, który jest poszerzoną rodziną. Za drzwiami domu i Kościoła – domena szatana. Tam obowiązują inne prawa, a mówienie o moralności jest zawsze naiwnością. To jest katolicyzm – dualizm złego świata i dobrego domu, rodziny, Kościoła. Moralizacja instytucji, przestrzeni publicznej – to największe wyzwanie dla Polski. Hegel postrzegał protestantyzm jako ruch prowadzący do umoralnienia instytucji. Import do nas prawa Unii Europejskiej był połowicznym krokiem w tym kierunku.

A uciekinierzy? Pojawią się kobiety z dziećmi i co? Będą atakowane domy, w których zamieszkają?
– Jeśli będzie powtarzana dotychczasowa retoryka… Minister Błaszczak systematycznie to robi, podsyca atmosferę zagrożenia. Problem w tym, że nikt z osób publicznych nie potrafi powiedzieć, że ci ludzie cierpią, że uciekli od wojny, że należy im pomóc. Nikt tego nie mówi. Nie istnieje kontrjęzyk do tego wygenerowanego przez machinę propagandy.

To powinna być rola opozycji.
– Im przez gardło nie przechodzi, że trzeba pomóc ludziom cierpiącym. Oni są ludźmi pozbawionymi wartości (w życiu publicznym oczywiście, nie wobec syneczka, córeczki, ukochanego tatusia, kolegi itp.). Funkcjonują, jakby wartości takie jak sprawiedliwość, pomoc potrzebującemu itd. zupełnie nie istniały. W związku z tym nie umieją się przeciwstawić ciągle powtarzanej propagandzie PiS, przedstawić innej narracji, opowiedzieć o innej Polsce. Łącznie ze wskazaniem, gdzie powinny być ośrodki dla uchodźców. A może będą w rodzinach?

Kościół o tym wspomniał.
– Trzeba przyznać Kościołowi katolickiemu, że oferował przez jakiś czas, choć o to nie walczył, przyjmowanie uchodźców w rodzinach, po parafiach. Gotowość kleru, żeby tego się podjąć, mogłaby zmienić wrogie nastawienie w skali całego kraju, ponieważ w bliskim kontakcie widać, że uchodźcy to zwykli ludzie i nic złego się nie dzieje.

Kościół może odegrać pozytywną rolę.
– Mógłby. A nawet chciał, bo zdaje się, że walczył o korytarze humanitarne. Ale tak walczył, że ręką w stół nie uderzył. Krótko mówiąc, Kościół katolicki nie prowadzi zmasowanej, systematycznej krytyki polityki imigracyjnej rządu. Pisze raz na rok ogólnie słuszny dokument. Papież Franciszek mówi, więc my też, jak echo, powtarzamy słowa. Tak to robimy, żeby nic nie zrobić.

Wydanie: 22/2017

Kategorie: Wywiady

Komentarze

  1. tekla
    tekla 29 maja, 2017, 12:59

    po KK nic dobrego nie nalezy spodziewać sie . . .

    Odpowiedz na ten komentarz
    • jacek
      jacek 10 czerwca, 2017, 10:25

      Ty Bartoś,należysz niewątpliwie do tych gorzej wykształconych,od kiedy stałeś się lewakiem?co, sukienka duchownego tak cię parzyła ,że poszukałeś sobie baby?

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Jędrzej Jędrzejewski Górski
        Jędrzej Jędrzejewski Górski 12 czerwca, 2017, 09:30

        jacku nie ubliżaj ludziom, którzy ośmielają się mówić prawdę o zgniliźnie moralnej polskiego (i nie tylko) kleru. Jako przykład masz kochającego inaczej Paetza, pedofila Wesołowskiego i wielu, wielu innych. Pamiętaj, że kto popiera zło, sam jest złym człowiekiem. Jeśli jesteś wierzący, kochaj Boga a nie księży.

        Odpowiedz na ten komentarz
        • Kill-R
          Kill-R 12 czerwca, 2017, 10:01

          Jędrzej Jędrzejewski!
          Rzucasz perły między wieprze.Takich jacków w Polsce jest 30 milionów.Dobrzy katolicy.Z trudem czytają a Biblia parzy ich w ręce.Nawet gdyby coś przeczytali to i tak nic nie zrozumieją.”Przerabiałem” te tematy dziesiątki razy.Teraz wyciszyłem się.Tobie też radzę.Serdecznie pozdrawiam.

          Odpowiedz na ten komentarz
        • BARBARA LORYNOWICZ
          BARBARA LORYNOWICZ 16 czerwca, 2017, 09:52

          W każdym społeczeństwie można odkryć ZŁO i DOBRO…Ale nie należy generalizować i wyolbrzymiać: pojedyńczych faktów nazywać ZJAWISKAMI…Dlatego emocjonalny p,JACEK tak się zdenerwował na tzw.prof.BARTOSIA .I MIAŁ RACJĘ!!!

          Odpowiedz na ten komentarz
      • BARBARA LORYNOWICZ
        BARBARA LORYNOWICZ 16 czerwca, 2017, 09:56

        Trochę to zabawnie brzmi…Ale ma Pan rację…Skromność i rozwaga nie są cnotami tzw.prof.Bartosia…Gdyby był naprawdę wartościowym,kulturalnym człowiekiem postępowałby zgodnie z przysłowiem”Nie pluj do studni,kiedy bywało,że piłeś z niej wodę”…

        Odpowiedz na ten komentarz
      • Morus
        Morus 30 czerwca, 2017, 13:22

        Lewakim kogoś się nazywa, gdy w głowie ma się bezdenną pustkę. Dlatego bo jesteś „prawakiem” lub „owieczką”

        Odpowiedz na ten komentarz
  2. bolek2017
    bolek2017 19 czerwca, 2017, 00:03

    Teraz Mamy nową trójcę świętą – Donald T. – Donald Tusk i Kaczor Donald

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. bolek2017
    bolek2017 19 czerwca, 2017, 00:43

    Elementarz Ekonomi ZUS czy skarpeta ? 1000.00 złotych x 12 miesięcy = 12 000.00 rocznie
    Obecnie Masz 20 lat – 40 lat pracy – 12 000.00 x 40 = 480 000.00 po upływie 40 lat w Twojej skarpecie będzie 480 000.00 tysięcy złotych .
    Zapytaj na ile lat to wystarczy albo policz sam

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. JP
    JP 8 lipca, 2017, 19:39

    My – ludzie Boga, oni – ludzie szatana – ja bym jeszcze dodał z piekła rodem. Myślę że ludzie przejrzą wreszcie na oczy i porzucą ten samozwańczy zakłamany kościół katolicki w Polsce.
    Jest mi wstyd że chodziłem tam i słuchałem tych bredni i zabobonów. Jestem szczęśliwy że zwróciłem się do Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa w którym jest jedyna nadzieja na odpuszczenie nam grzechów. Jezus powiedział oto stoję u twych drzwi i kołaczę jeśli kto posłyszy Mój głos i otworzy mi, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał a on ze Mną. Te wszystkie zabobony uczynki Judaszowe pieniążki i inne gusła którymi karmi kościół katolicki swoje owieczki są nic nie warte. Zbawienie jest z łaski Jezusa który przelał swoją niewinną krew i oddał życie na krzyżu za nas grzeszników.

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. A Biel
    A Biel 10 lipca, 2017, 18:40

    Lepsze przemówienie od prezydenta Trumpa wygłosił prezydent Wałęsa przed amerykańskim parlamentem w 1989 roku. Przed Nim miał zaszczyt przemawiać tam tylko premier Winston Churchill. Nasz prezydent czytał z kartki a Trump czytał z promptera przemówienie, które ktoś mu napisał pomijając kwestionowane przez rząd zasługi „Solidarności”. O wizach cisza. Prezydent USA nas straszył Rosją, aby sprzedać naiwniakom rakiety, a dzień później ściskał się z prezydentem Rosji i mówił z nim o współpracy. Mówił o wartościach chrześcijańskich i o papieżu. Ja tylko przypomnę słowa JP2: „Jaką miarą zmierzyć człowieka? – miarą sumienia.” Czy ma sumienie p. Krstyna Pawlowicz nazywając ludzi towarem? Czy ma sumienie premier będąc człowiekiem pogardy? Czy ma sumienie poseł Jarosław, który bez wrogów by nie istniał? Czy ma sumienie Jacek Kusrki łamiąc 8 przykazanie dekalogu? Czy ma sumienie minister Antoni wykorzystując zmarłych w katastrofie smoleńskiej do zbijania politycznego kapitału? Hipokryzja, bigoteria, obłuda. Byle przy korycie się utrzymać 🙂

    Odpowiedz na ten komentarz
  6. Kinga Zawsze Dziewica
    Kinga Zawsze Dziewica 23 lipca, 2017, 09:17

    Zaprawdę powiadam Wam Siostry i Bracia! Polska ma szczęście do mądrych ludzi – tylko jakoś nie ma szczęścia aby z ich mądrości korzystać.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy