Mocarstwo nadsuwerenne

Mocarstwo nadsuwerenne

Ameryka jest oczywiście prawie nieustannie za coś słusznie lub niesłusznie krytykowana, ale proszę zwrócić uwagę na samo pojęcie krytyki. Są w nim dwa sensy: oznacza dezaprobatę połączoną z dokładnym rozważeniem sprawy. Ameryka jest krytykowana za zniszczenie Iraku czy Libii, ale przecież nie w tak zajadły i „bezkrytyczny” sposób, jak Rosja za działania wojenne w Czeczenii czy przyłączenie (bez wystrzału) rosyjskiego Krymu. Senator McCain rozpowiada, że Putin jest bandytą i mordercą, a kto temu przeczy, jest kłamcą. Prezydent USA wyznacza na śmierć osoby szkodliwe dla Ameryki i w dobranej kompanii współpracowników przygląda się egzekucji (w przypadku Osamy bin Ladena) lub się nie przygląda (w przypadku prezydenta Iraku) i żaden senator na świecie nie nazwie go bandytą czy mordercą. Suwerenność USA uprawnia do takich czynów, jest to więc coś więcej niż suwerenność – to nadsuwerenność.
Widząc to wszystko, człowiek jest zdziwiony, gdy słyszy narzekania wychodzące z kręgów amerykańskich konserwatystów starego obrządku, że rząd federalny, cały ten „przegniły Waszyngton” doprowadził stopniowo i dalej prowadzi do osłabienia czy ograniczenia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Stawiając sobie cele globalne, biorąc na siebie misję uszczęśliwiania narodów przez narzucanie im swoich wyobrażeń o demokracji, rząd federalny wprowadza przeróżne konwencje międzynarodowe, którym sam również musi się podporządkować. Ta argumentacja izolacjonistów jest częściowo uznawana przez rząd, czego przykładem może być odmowa Ameryki podporządkowania się jurysdykcji międzynarodowego trybunału karnego, w ustanawianiu którego USA brały niepośledni udział.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 6/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Tagi: 6/2017, USA

Komentarze

  1. Dom
    Dom 7 lutego, 2017, 09:18

    Bodajże Osfald Spengler powiedział „atoli w każdym przypadku prawo silniejszego jest prawem słabszego, mieć prawo to wyraz mocy”. Amerykanie uważają ze mogą krytykować jak chcą Putina bo wydaje im się ze maja prawo – siłę. Nie mniej jednak, jest duża grupa wpływowych ludzi którzy obawiają się ze amerykanie tez mogą być sądzeni, ewentualna konfrontacja nie gwarantuje korzystnego wyniku. Stad wynika potrzeba zmiany, resetu.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. neoarch
    neoarch 7 lutego, 2017, 11:52

    Pan, panie Łagowski, ma okazję nazwać prezydentów USA bandziorami. Na co pan czeka?

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Anonim
    Anonim 7 lutego, 2017, 14:32

    prof Łagowski należy do grona moich ulubionych autorów w Przeglądzie, a czytam P od czasów, kiedy publikował teksty marszałek senior Małachowski. Odpowiada mi rzetelna ocena zjawisk i procesów jakie zachodzą w kraju i na świecie. Nie mogę pojąć obojętności na ofiary wojen, widzę też jak nasza cywilizacja wywołuje zamęt w imię szerzenia demokracji. Ja i moja rodzina byliśmy też „bieżeńcami” i co? miejscowi mieli nas przegonić?
    Cjano

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy