Mylne skojarzenia

Mylne skojarzenia

Bez uprzedzeń

Myśliwi opowiadają zadziwiające nieraz historie o przemyślności zwierząt, aż wierzyć się nie chce. Gdzieś czytałem, że stary chart w polowaniu bardziej męczące zadania pozostawia młodemu, a sam ustawia się wygodnie w miejscu, gdzie według jego domysłu zając sam na niego wpadnie. Mieliśmy kiedyś jamnika. Raz z haka, na którym wisiało dużo kluczy, zdjąłem klucz do lamusa. Pies, który drzemał, zerwał się i pobiegł ścieżką wprost do lamusa. Czy to pies, czy to bies, który w moich myślach czyta? Sam psi węch do tego nie wystarczył, potrzebna była jeszcze wybitna zdolność kojarzenia. Metodą skojarzeń zwierzęta dowiadują się, co się w świecie dzieje. Michel de Montaigne w najdłuższym swoim eseju „Apologia Rajmunda Sebond” wygłasza przezabawną, uroczą apologię rozumu zwierzęcego.
Pisze tam o psie Aleksandra Wielkiego, zbyt honorowym, żeby walczyć z jeleniem lub niedźwiedziem i dopiero lwa uznającym za godnego siebie przeciwnika. O słoniu, który odkrył, że posługacz kradł mu połowę obroku i o wielu innych objawach zwierzęcej zdolności kojarzenia. Najbardziej podziwia, za Plutarchem, zimorodka żyjącego na morzu, zwłaszcza jego sztukę budowania gniazdka dla młodych. Zimorodek umacnia je, wykorzystując siłę fali morskiej i jest ono tak silne, że nie da się rozbić kamieniem i nawet żelazu stawia opór. Żadne inne stworzenie prócz zimorodka do tego gniazdka nie wejdzie, woda też się nie naleje. Cały proces budowy odbywa się, dziś powiedzielibyśmy, z japońską precyzją. „Jawnym się staje – konkluduje Montaigne – iż nie przez prawdziwy rozum, jeno przez szaloną pychę i zaślepienie cenimy się wyżej nad inne zwierzęta i wyłączamy się z ich stanu i towarzystwa”. Na człowieka spadają jednak kłopoty, w których za pomocą zwierzęcej metody skojarzeń rozeznać się nie potrafi. Słoń, zimorodek czy stary chart nie wyrobią sobie zdania na temat tranzytu z obwodu kaliningradzkiego do Rosji. Człowiek, który potrafi tylko kojarzyć jeden „korytarz” z drugim także nie. Polskie władze i media głoszące, że Polakom „korytarz” z Kaliningradu źle się kojarzy, dowartościowują niewątpliwie zwierzęcą naturę Polaków, stawiają jednak problem na takim poziomie, na jakim on nie powinien być rozważany.
Obraz świata, jaki przeważa w polskim świecie politycznym i medialnym, jest układany za pomocą opacznych skojarzeń. „Istnieją motyle w kolorze cytrynowym i Chińczycy w kolorze cytrynowym; w pewnym sensie można zatem powiedzieć, że motyl to karłowaty, skrzydlaty, środkowoeuropejski Chińczyk. Po raz pierwszy nabiera kształtu nigdy dotychczas nierozważana zgodność między starożytnością motyli a starożytnością cywilizacji chińskiej. Fakt, że motyl ma skrzydła, a Chińczyk nie, jest zjawiskiem o charakterze czysto powierzchniowym”. (Robert Musil)
*
Prezydent Francji powiedział, że wymaganie wiz od Rosjan chcących podróżować z obwodu kaliningradzkiego do Rosji jest nie do przyjęcia, powinni oni mieć prawo swobodnego podróżowania z jednej części państwa do drugiej. To oczywiste w swojej słuszności, choć prawdopodobnie niezobowiązujące oświadczenie Chiraca zrobiło w polskich mediach olbrzymie wrażenie, zupełnie nieproporcjonalne do swego znaczenia. Szczerze mówiąc, zarówno w tej sprawie, jak w wielu innych zupełnie nie rozumiem polskich reakcji. Dlaczego ta wypowiedź miałaby „stać w sprzeczności z naszą suwerennością w ramach UE”? Jeżeli już mamy opierać swoje rozumowanie na skojarzeniach, to skojarzenia przemawiają za słusznością wypowiedzi Chiraca. Już o tym kiedyś wzmiankowałem: niemieckie żądania z 1938 r. swobodnego podróżowania do Prus Wschodnich były słuszne, jeśli przyjąć, że zostały zgłoszone w dobrej wierze, a nie jako zaczepka poprzedzająca wojnę. Rosji nikt nie podejrzewa o przygotowywanie wojny. Niemiecki projekt eksterytorialnej autostrady był przejawem ustępstwa wobec Polski, Republika Weimarska, jak wiadomo, domagała się zlikwidowania „polskiego korytarza”, to znaczy zmiany granic i przyłączenia Pomorza Gdańskiego do Niemiec. Jednym z warunków pokoju w dzisiejszej Europie pozostaje nadal dogmat niezmienności granic. Dopiero jakieś żądania zmiany granic byłyby uzasadnionym powodem niepokoju w Polsce.
Projekt Zjednoczonej Europy ma podstawę bardzo silną, ale trwałość jej nadbudowy politycznej jest przedmiotem wiary. Żeby trwać i prosperować, Europa musi się rozszerzać, co też czyni. Ale granica Europy na Bugu powinna być traktowana jako tymczasowa. Docelowy jest Ural, Bajkał itd. Takie jest oczekiwanie nowych Rosjan i taki interes, Wielki Interes całego Zachodu. Europa nawet rozszerzona do Bugu nie budzi niczyjego entuzjazmu.

 

 

Wydanie: 31/2002

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy