Nie masz szczepienia, nie pracujesz

Nie masz szczepienia, nie pracujesz

Radykalne działania włoskiego rządu mają zmobilizować obywateli do szczepień przeciw COVID-19

Korespondencja z Rzymu

„Wolność! Wolność!” – z takimi okrzykami rozjuszeni manifestanci zaatakowali siedzibę Włoskiej Powszechnej Konfederacji Pracy (CGIL, pierwszy pod względem liczebności włoski związek zawodowy – przyp. aut.). Zakapturzone i zamaskowane osiłki z kijami w ręku zaczęły wybijać okna i kopać drzwi, po czym wpadły do środka i zdewastowały wszystko: komputery, meble… Wśród bojówkarzy wyróżniał się półnagi gość z wytatuowanymi na plecach skrzydłami. Atak filmowało wiele osób, entuzjastycznie dopingując manifestantów. Biagio Passero, jeden z liderów ruchu „Ja otwieram”, skupiającego właścicieli restauracji, którzy podczas tegorocznego lockdownu łamali

przepisy, otwierając swoje lokale, zrobił nawet transmisję na żywo na Instagramie. „Wdarli się! Jesteśmy w środku! Chłopaki, weszliśmy do CGIL! Jesteśmy w środku CGIL! Kto chce miejsce pracy?”, mówił, dokumentując agresję, zupełnie nieświadomy, że jego wideo stanie się dowodem oskarżenia.

To, co wydarzyło się w Rzymie 9 października 2021 r., przypominało atak na Kapitol w Waszyngtonie 6 stycznia br. Właściwie było jego imitacją. Brakowało tylko rozwścieczonego Donalda Trumpa, który zza kulis reżyserował zamach na Kongres. Chociaż nie… Jego również imitował, bardzo nieudolnie, Giuliano Castellino, jeden z liderów włoskiej partii neofaszystowskiej Forza Nuova. „Zabawa się skończyła! Tacy jak my nie pochylają głów!”, groził Castellino, stojący na czele wyreżyserowanego ataku na związki zawodowe. Podobno całą akcję pobłogosławił nawet były nuncjusz apostolski w Waszyngtonie, abp Carlo Maria Viganò, wielki przeciwnik papieża Franciszka i sojusznik ekstremalnej prawicy, którego obecność zapowiadano w Rzymie na manifestacji przeciwko Wielkiemu Resetowi i Nowemu Porządkowi Świata.

Przepustka sanitarna

W połowie września premier Mario Draghi zapowiedział, że 15 października wejdzie w życie dekret rządowy, na mocy którego wszystkie osoby nieposiadające tzw. green pass, czyli dokumentu z kodem QR, zaświadczającego o zaszczepieniu, przebyciu COVID-19 lub negatywnym wyniku testu na koronawirusa, nie będą mogły wejść do miejsca pracy. W ten sposób rząd chce osiągnąć jak najwyższy poziom szczepień w kraju, w którym na skutek covidu zmarło 132 tys. osób (najwięcej w Europie) i którego gospodarka ucierpiała najbardziej z powodu obostrzeń. We Włoszech zaszczepiło się 77,3% całej populacji i 84,8% osób powyżej 12. roku życia. Około 5,5 mln obywateli w wieku produkcyjnym nie poddało się jeszcze dobrowolnemu szczepieniu: 14,1% w wieku 20-29 lat, 19,4% między 50. a 59. rokiem życia i 10,8% w wieku 60-69 lat. Rząd, którego kampanią szczepionkową kieruje gen. Francesco Paolo Figliuolo, planuje zaszczepienie 90% całej populacji (10% niezaszczepionych to fizjologiczny margines wszystkich kampanii szczepionkowych), licząc na to, że w ten sposób zostaną ograniczone koszty hospitalizacji, uniknie się szybkiego rozprzestrzeniania się nowych wariantów koronawirusa, a także ewentualnych nowych obostrzeń, takich jak lockdown, których włoska gospodarka nie wytrzymałaby. „Pisze się green pass, czyta się PKB pass”, powiedział premier Draghi.

Ponieważ we Włoszech nie można wprowadzić przymusu szczepienia przeciw koronawirusowi, rząd próbuje przekonać obywateli poprzez upowszechnienie przepustki sanitarnej i obowiązek posiadania jej w miejscach pracy. To najbardziej radykalne do tej pory posunięcie na świecie. Premier jest jednak przekonany o jego konieczności i skuteczności. Włosi jako pierwsi w Europie wprowadzili lockdown, teraz są pewni, że także inne kraje szybko wezmą z nich przykład w kwestii green passów.

Zaświadczenie z kodem QR przyjęło we Włoszech dość dziwną nazwę zielonej przepustki, gdyż na początku zostało przewidziane jako paszport sanitarny umożliwiający podróże. Od 15 października każda osoba pracująca w sektorze zarówno publicznym, jak i prywatnym musi je okazywać. Za jego sprawdzanie odpowiedzialni są pracodawcy, którzy pod tym względem mają wybór, czy dokonywać kontroli przy wejściu każdego dnia, czy też selektywnie. Kto nie posiada przepustki, zostaje uznany za nieobecnego w pracy bez usprawiedliwienia – tym samym nie otrzyma wynagrodzenia i nie będą mu naliczane składki, a w sektorze publicznym traci staż i urlop. W przypadku kontroli losowych pracownikowi bez ważnej przepustki sanitarnej grozi grzywna w wysokości od 600 do 1,5 tys. euro, która może zostać podwojona w razie ponownego naruszenia. Pracownicy nie mogą jednak zostać zawieszeni ani zwolnieni w żadnych okolicznościach. Jeżeli pracownik nie chce się zaszczepić, może okazywać co 48 godzin szybki test antygenowy lub co 72 godziny test molekularny. Kosztami testów jest obciążony pracownik. Ze szczepień są zwolnione osoby z przeciwskazaniami.

Według ankiety przeprowadzonej przez centrum badawcze EngageMinds Hub 60% Włochów uważa green pass za „miarę społecznej odpowiedzialności”, 56% jest zdania, że skutecznie ogranicza infekcje, a 55% jest przekonanych o słuszności uniemożliwiania dostępu do miejsca pracy osobom, które zaświadczenia nie mają. Chociaż odsetek zaszczepionych we Włoszech jest jednym z najwyższych w Europie i większość Włochów zaszczepiła się z przekonaniem, kwestia wprowadzenia przepustki sanitarnej stanowi problem.

No Pass i inni

We Włoszech pozostało 2,5 mln nieszczepionych pracowników, z czego ponad 2,2 mln pracuje prywatnie. W sektorze portowym i przeładunkowym (zwłaszcza w porcie w Trieście) aż 40% nie ma zielonej przepustki. W logistyce i transporcie nie posiada jej 30%, do tego dochodzą kierowcy ciężarówek spoza UE, np. zaszczepieni Sputnikiem niewpisanym na listę szczepionek uznawanych w Unii, a więc niekwalifikującym do posiadania green passu. W transporcie publicznym ważnej przepustki sanitarnej nie ma 10-20% zatrudnionych. W rolnictwie niezaszczepionych jest 390 tys. osób. Bardzo specyficzną kategorię stanowią gospodynie domowe i opiekunki osób starszych, z których większość pochodzi z zagranicy – tu aż połowa jest nieszczepiona i nie chce się szczepić. W sektorze obrony i bezpieczeństwa przed 15 października prawie 60 tys. osób nie przyjęło szczepionki. W Turynie praktycznie co trzeci policjant nie zaszczepił się, choć w Rzymie i Mediolanie sytuacja jest lepsza. Wśród personelu sanitarnego, dla którego wprowadzono obowiązek szczepień przeciw koronawirusowi, nie zaszczepiło się jeszcze ok. 45 tys. osób – to ok. 2,3% pracowników.

Przeciwnicy wprowadzenia przepustki sanitarnej od kilku miesięcy protestują dość systematycznie w wielu miastach Włoch, przyrównując posunięcia rządu do „dyktatury sanitarnej”, przedstawiając premiera Maria Draghiego i ministra zdrowia Roberta Speranzę jako Hitlera i Goebbelsa i domagając się dla nich „trybunału norymberskiego” za zbrodnie przeciwko ludzkości. Sami porównują się do ofiar Holokaustu, przypinają sobie żółtą gwiazdę Dawida (co budzi krytykę włoskich gmin żydowskich), nazywają przepustkę Nazipass i twierdzą, że ma to samo znaczenie co Ahnenpass, paszport aryjski wprowadzony w Niemczech w 1933 r. Do grupy No Pass należą przekonani antyszczepionkowcy (których liczba wzrosła w ostatnich latach), zwolennicy teorii spiskowych, pseudonaukowcy, włoscy zwolennicy ruchu francuskich „żółtych kamizelek” pod wodzą byłego generała Antonia Pappalarda (głównego agitatora rewolucji ulicznych – przyp. aut.), a nawet sędziowie, tacy jak Angelo Giorgianni. Praktycznie każdy sektor ma jakiegoś No Vax czy No Pass, starającego się zebrać wokół siebie grupę ludzi. Są też emeryci, nie zawsze doinformowani; rodziny z dziećmi przeciwne ich szczepieniu; osoby panicznie bojące się szczepionek i ukłucia igły; pracodawcy i pracownicy obawiający się, że green pass uniemożliwi im pracę. „Nie jestem przeciwko szczepionce, ale zielona przepustka jest zła dla gospodarki”, tłumaczył pewien właściciel restauracji. Stanowisko to podzielają pracownicy wielu sektorów, którym nowe normy bardzo utrudnią życie.

Pod ruch No Pass podłączyły się również neofaszystowska partia Forza Nuova oraz organizacja neofaszystowska CasaPound. Od ruchu nie stronią też anarchiści ani grupy ze skrajnej lewicy.

No Pass porozumiewa się i integruje za pomocą komunikatora Telegram, gdzie do grupy można wejść tylko z odpowiednią rekomendacją. Tam nadal panoszą się fejki, które z większości mediów społecznościowych są już skutecznie eliminowane, np. te, że szczepionki były testowane na stadzie małp, które zdechły; że są produkowane z ludzkich embrionów; że pandemii nie ma, a rzeczywistość, w której żyjemy, to Wielki Reset i próba zaprowadzenia Nowego Porządku Świata, mającego pozbawić wolności wszystkich obywateli. Wśród wrogów ruchu są dziennikarze mediów oficjalnych i wirusolodzy, uważani za terrorystów i sługusów systemu.

Czarna sobota

W sobotę, 9 października, na placu Wszystkich Ludzi w Rzymie zgromadziło się ok. 10 tys. osób. Z trybuny przemawiał m.in. Giuliano Castellino, który był już pod nadzorem policji i miał zakaz udziału w manifestacjach publicznych. „Jest nas 100 tys.! My jesteśmy ludem! Odbierzemy dziś Rzym!”, krzyczał przez mikrofon, żądając dymisji premiera Maria Draghiego i prezydenta Sergia Mattarellego. Pacyfistyczna manifestacja szybko przemieniła się w rozruchy uliczne. Neofaszyści ruszyli na czele protestantów w kierunku siedziby rządu w Pałacu Chigi. Doszło do ostrych starć z policją i ataków na dziennikarzy. Centrum miasta zostało dość mocno zdewastowane. Potem protestujący skierowali się do biura związków zawodowych CGIL, eskortowani przez policję, która myślała, że skończy się na jakiejś symbolicznej akcji. Bojówki neofaszystów z krzykiem „Wolność! Wolność!” zaatakowały budynek i wdarły się do biura.

W nocy policja i służby specjalne zatrzymały organizatorów marszu i odpowiedzialnych za atak, wśród których byli dobrze znany w Polsce Roberto Fiore, założyciel Nowej Siły, rzymski lider Forza Nuova Giuliano Castellino, Luigi Aronica – historyczny lider neofaszystowskiej organizacji terrorystycznej Zbrojne Komórki Rewolucyjne, właściciel restauracji Biagio Passaro oraz Pamela Testa, która w imieniu stowarzyszenia Wolni Obywatele ogłosiła strajk okupacyjny Rzymu.

Prawie wszystkie partie polityczne i osobistości wyraziły solidarność z CGIL. Z pewnym opóźnieniem przyszła reakcja Ligi Mattea Salviniego i Włoskich Braci Giorgii Meloni. We Włoszech rozpaliła się dyskusja dotycząca rozwiązania Nowej Siły.

„Neofaszystowski atak na rzymskie biuro CGIL jest częścią »strategii«, mającej na celu zdominowanie włoskiego świata pracy i zmianę modelu społecznego – skomentował sekretarz generalny CGIL, Maurizio Landini, podkreślając, że generalnie atakuje się rzeczy, które mają znaczenie i wartość. – Odczytuję ten atak jako kwestionowanie roli, którą największy włoski związek zawodowy może pełnić w przyszłości. Przypomina on sytuację sprzed stu lat, gdy bojówki faszystowskie zaatakowały po raz pierwszy korporacje robotników. Zaraz po tym Mussolini przejął władzę”.

Tydzień później, 16 października, w Rzymie odbyła się antyfaszystowska manifestacja solidarności z CGIL, w której według organizatorów wzięło udział niemal 200 tys. osób.

Na 15 października, dzień wejścia w życie dekretu ustanawiającego przepustkę sanitarną w miejscach pracy, zapowiedziano strajk paraliżujący cały kraj organizowany przez ruch No Pass. To miał być „czarny piątek” przeciwko dyktaturze sanitarnej, ale skala protestów była mniejsza, niż się tego spodziewano. W porcie w Trieście, gdzie jest największa liczba pracowników niezaszczepionych, strajkowało ok. 5 tys. osób, port jednak się nie zatrzymał. W Genui i Ankonie podjęto próbę zablokowania ciężarówkami wjazdu do tamtejszych portów. W sektorze transportowym miało miejsce kilka blokad na autostradzie, ale nie wywołały ogólnego paraliżu kraju. W Rzymie w Circus Maximus i w centrum Mediolanu oraz w kilku innych miastach odbyły się manifestacje z udziałem kilkunastu tysięcy osób. W stolicy Lombardii, która na początku pandemii została najbardziej dotknięta przez covid, doszło do starć policji z grupami antyszczepionkowców i przeciwników przepustki sanitarnej oraz do aresztowań. Tam w zamieszkach ulicznych dominowali anarchiści. Okupacja portu w Trieście trwała do 18 października, kiedy to interweniowała policja, używając armatek wodnych.

Czy twarda linia Maria Draghiego przyniesie rezultaty? Zapisy na szczepienia zwiększyły się z dnia na dzień o 46%, w ciągu tygodnia liczba wszystkich zaszczepionych osiągnęła 81%. Jednak członkowie ruchu No Pass nie mają zamiaru poddać się i będą dalej protestować. We Włoszech zapowiada się bardzo gorąca jesień.

Fot. AP/East News

Wydanie: 44/2021

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy