Niesnaski w NATO

Jeżeli USA wyruszą na wojnę, to żaden ze składających się na nie stanów nie będzie mógł wyłamać się z rządowej decyzji. Jakkolwiek każdy stan jest samodzielną jednostką administracyjną, posiada zwierzchność w postaci urzędu gubernatora i może też mieć własną legislację, to jednak w sprawach polityki zagranicznej Amerykanie zawsze działają jako jednolita całość.
Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w Europie, chociaż zasadniczo zobowiązuje poszczególne państwa Unii doktryna wspólnego działania. Świadczy o tym fakt, że kanclerz Schröder kilkakrotnie z naciskiem oświadczył, że Niemcy na pewno nie będą uczestniczyć w wojnie z Irakiem, nawet gdyby cała organizacja Paktu Atlantyckiego, czyli NATO, tak pospólnie uchwaliła. Co prawda opozycja krytykuje srogo Schroedera, twierdząc, że tymi wystąpieniami usiłuje poprawić za wszelką cenę swoje polityczne notowania przed zbliżającymi wyborami, wykorzystując rozpowszechnione w Niemczech nastroje pacyfistyczne.
Cała ta sytuacja demonstruje nam, że względy polityki wewnętrznej, a w tym przypadku propagandy przedwyborczej, mogą mieć pierwszeństwo nad zobowiązaniami międzypaństwowymi w Europie. Może to i niepiękne, dowodzi jednak, jak bardzo są przesadzone zastrzeżenia przeciwników wstąpienia Polski do Unii, twierdzących, jakoby tym samym mielibyśmy pójść w niewolę Europy. Sam ów fakt, iż można w interesie wyborczym przekreślać zasadę pacta sunt servanda, pokazuje nam, jak luźny i nabrzmiały konfliktami jest związek państw mianujących się Unią Europejską. Widać z tego, że jeszcze nam bardzo daleko do Stanów Zjednoczonych Europy.
Warto też przyjrzeć się drugiej stronie ewentualnego konfliktu zbrojnego, do jakiego prze administracja Busha, a mianowicie Irakowi. Toczy się swego rodzaju licytacja gróźb i przechwałek, gdyż – z jednej strony – Amerykanie ogłaszają plany militarnego zgniecenia Saddama Hussajna, z drugiej – on sam przewiduje po prostu irackie zwycięstwo nad Ameryką. Równocześnie zaś przedstawiciele jego rządu kokietują ONZ obietnicami wpuszczenia do Iraku kontrolerów poszukujących wszelkich możliwych arsenałów. Jest to typowa sytuacja, w której system totalitarny ujawnia większą zdolność do szybkich manewrów i zwrotów politycznych, aniżeli organizacja demokratycznych państw połączonych wspólną doktryną.

13 sierpnia 2002 r.

Wydanie: 33/2002

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy