Nieudolki

Nieudolki

Płonne pomysły, płonne nadzieje – brzmi to trochę sentymentalnie. Gdybyśmy chcieli kogoś obrazić, powiedzielibyśmy „lirycznie”. Kiedy mówimy o roślinach – płonny oznacza bezpłodny. Płonne są te rośliny lub ich części, które nie wytwarzają owoców. Słowo to oznacza zatem nieurodzajny, niedający rezultatów. Może dlatego płonne nadzieje brzmią tak melancholijnie. Znaczy to, że powinniśmy płonnych nadziei unikać, żeby nie czuć się źle? Oto życie znów sprzedało nam kopa w dupsko, jacy byliśmy naiwni! Jak to się mówi, żywiliśmy płonne nadzieje. Źle oceniliśmy nasze szanse? Nie byliśmy racjonalni? Ale gdyby nie płonne nadzieje, ludzie nie robiliby filmów, nie malowaliby obrazów, nie pisaliby wierszy! Skoro jest to ekonomicznie do bani, społecznie nieopłacalne, skoro nakład energii się nie zwróci.

Niech żyje zatem czułość wobec tych rzeczy, o których tylko rozmyślaliśmy, o których rozmawialiśmy, a które się nie spełniły. Jesteśmy stuprocentowo ludzcy w naszych płonnych działaniach, niewydarzonych zdarzeniach, we wszystkim, co się nie udaje, nie spełnia, jesteśmy my – z całą irracjonalnością, ze wszystkimi słabostkami, z całym dziecinnym chceniem.

A gdyby tak pomyśleć o tym inaczej? Płonne pomysły wprawdzie realizują się jedynie w sferze idei, ale to nie znaczy, że nie mają sensu. Co z tego, że pozostały tylko w naszej głowie? To, co w naszej głowie, jest dla nas jak najbardziej realne, stanowi punkt odniesienia. Co z tego, że nie można tego dotknąć? Tak sobie myślę: czy Bóg może istnieć jako wzór kultury? Jak zwyczaj podawania sobie ręki, jak rytuał wyjścia do teatru, mieszczański spacer w niedzielę. Tak sobie myślę: a gdyby powstały wszystkie książki, które zaplanowaliśmy, te wszystkie naukowe opracowania, odważne i bezkompromisowe, które obgadaliśmy dziesiątki razy na wódce? Gdzieś na twardych dyskach istnieją nawet konspekty! Co by było, gdyby wszystkie filmy, które obmyśliliśmy na wyjazdach, wszystkie wystawy – najpiękniejsze przecież i najwspanialsze, bo doskonale ich nie ma – gdyby były? Te wszystkie tylko pomyślane powieści i wiersze! Jak zareagowałby na nie świat? Mielibyśmy wreszcie – co? Łut szczęścia? (Łut – dawna jednostka miary masy, w zależności od stulecia od 10 do 50 g).

A jednak nie warto myśleć o nich jako o porażkach, czymś, co się „nie udało”. Albo jak o miłościach z przeszłości, o których myśli się czasem w chwilach słabości: „Z Kasią z V c byłbym naprawdę szczęśliwy”, „Jonasz z kółka teatralnego jak mało kto umiał opowiadać dowcipy. Życie z kimś takim musi być o niebo zabawniejsze niż moje”, „Seks z Maliną był boski, ach, obściskiwać się z nią co rano, jaka by to była przygoda!”. Bo, jak pisał Milan Kundera, życie jest gdzie indziej – albo, jak byśmy to przełożyli na nasze, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
Jak miło zatem docenić te wszystkie ułamki, falstarty, zawieszone relacje, niedokończone sztuki teatralne, porzucone w połowie opowiadania. Te wszystkie mieszkania, których nie kupiliśmy, a które były przecież czystym potencjałem: nowego życia, nowych nas w ogóle, jak każda podróż (każda czysta kartka). I tak jest dobrze. Bo sam proces też przynosi frajdę, fantazjowanie, działania wstępne, przymierzanie się. To nam daje narzędzia na przyszłość. Z kilkunastu drabinek scenariuszowych – jedna poszła w świat! Z dwudziestu wymienionych spojrzeń – jedno dokądś nas zaprowadziło (nawet jeśli wyprowadziło w pole). Z kilkunastu bohaterów literackich – została przy nas dzielna garstka towarzyszy niedoli. Lubię myśleć, że tak właśnie ma być, lubię nadawać temu sens w stylu: to tylko naturalna eliminacja, ewolucyjny odsiew. Lub: takie rzeczy tylko chwilkę poprowadzone żyły może krócej, może bardziej w naszej głowie, ale jak! Być czymś trochę mitycznym, trochę urojonym, na granicy smutku snu, do czego ktoś czasem wraca – nie brzmi to tak najgorzej!

A może żyją wciąż z nami te nieudolki, niedoróbki i czasem stukają w rurę albo podstawiają nam nogę na ulicy, podrzucają ciemną myśl przez sen – no, po prostu się mszczą. Trzeba im wtedy obiecać wspólną przyszłość.

Komentarze

  1. Skallesny
    Skallesny 15 maja, 2016, 20:09

    o za okropny pseudoinyelektualny bełkot!

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy