Nikt nie wygra z oporem społecznym

Nikt nie wygra z oporem społecznym

Obecni politycy lekceważą wielkie ruchy społeczne. To błąd i za ten błąd zapłacą


Rozmowa z prof. Karolem Modzelewskim

Panie profesorze, chodzi pan na manifestacje organizowane przez Komitet Obrony Demokracji, stał się pan uczestnikiem działań antyrządowych.
– Na pierwszej nie byłem, widziałem ją w telewizji. Bardzo mi się spodobała.
Był pan na drugiej.
– Zadecydowały o tym dwa impulsy. Po pierwsze, prezes Kaczyński, który oznajmił, że ci, którym się nie podobają „dobre zmiany” przeprowadzane aktualnie przez PiS – poczynając od Trybunału Konstytucyjnego, poprzez media, sądy powszechne, na komisjach wyborczych pewnie kończąc – to Polacy gorszego sortu. A po drugie, patrząc na pierwszą demonstrację, zobaczyłem, że pod wpływem działań prezesa odradza się w Polsce autentyczny ruch społeczny. Bo to było widać. Nawet nie tyle po liczebności, ile po tym, co mówili i jak mówili zwykli uczestnicy manifestacji. Po prostu zobaczyłem coś, czego nie widziałem od wielu lat, tzn. autentyczne dążenie tych ludzi, żeby stanowić o sobie, o swoim środowisku i o Polsce. Coś takiego widziałem tylko w pierwszej Solidarności. I to było dla mnie jak pobudka.

Bunt sierot od macochy

Przecież nie jest pan zaskoczony, że PiS wygrało wybory i postępuje tak, jak postępuje. Wielokrotnie pan mówił, że tak właśnie będzie.
– Wygranie wyborów przez PiS nie jest zaskoczeniem, ponieważ na to, od samego początku, ciężko pracowała III Rzeczpospolita, zagospodarowując wolność w ten sposób, że całkowicie zgubiła równość i braterstwo. Wolna Polska stała się nie matką, ale macochą – takie poczucie mają ludzie zdegradowani, wykluczeni czy tacy, którzy czują się, jak obecnie młodzi, zawiedzeni. Jeżeli wywołuje się takie wrażenie, a potem jeszcze mówi w kampanii wyborczej, że jest świetnie, bo mamy świetne statystyki…
…to wkurza się wszystkich dookoła.
– I co się dziwić, że jak o tych dobrych statystykach usłyszeli młodzi ludzie, których nie stać na kredyt mieszkaniowy, na nic, którzy nie widzą przed sobą żadnej przyszłości, bo nawet nie wiedzą, co jutro będą robić i z czego będą żyć, pracując na śmieciówkach, a tak pracuje 70% z nich, to zamiast głosować na prezydenta Komorowskiego, polecieli głosować na Kukiza albo Dudę? Naprawdę trzeba ślepoty, żeby tego nie pojmować.
PiS wzięło władzę, mając poparcie społeczne.
– Oczywiście. Wzięło władzę, mając poparcie sierot po likwidowanym wielkim przemyśle pozostawionych przez III RP, Polskę liberalną, trwale za burtą jej modernizacji. Ich i ich potomstwa. Ich dzieci już dorosły, już nie pamiętają, o co chodzi, co obiecywała Solidarność, a co dostały, ale wiedzą, że należą do wykluczonych. Że są po cienistej, a nie po słonecznej stronie naszej wolności. Ci ludzie już od dawna głosują na PiS. Bo nie było dla nich żadnej oferty. Jak my byśmy uważali – naturalnej, tzn. lewicowej. Ponieważ nie było w Polsce lewicy.
SLD nie zdał egzaminu jako lewica?
– Blair i Schröder, jak się mówi w Anglii, to największy sukces Margaret Thatcher. Na nich zaś wzorowali się liderzy SLD i taki był skutek. Był w tamtych czasach nurt chóralnego myślenia. A niedobrze jest myśleć chóralnie.

Nadejdą procesy pokazowe

PiS bierze instytucje jedną po drugiej, ale dlaczego postępuje tak nieporadnie? Denerwując wszystkich i robiąc sobie wrogów?
– To pytanie do Kaczyńskiego. Myślę, że jest w tym arogancja władzy, która ma większość sejmową, co traktuje zupełnie bezpodstawnie jak większość narodu. Tymczasem większość sejmową dało PiS 38% ważnie oddanych głosów, czyli to jest mniejszość ważnie oddanych głosów, a tym bardziej mniejszość narodu.
Ale PiS ma większość w Sejmie.
– I uważa, że może wszystko, co byłoby prawdą, gdyby nie było oporu społecznego. On zaś się pojawia i być może pisowcy nie wszystko będą mogli. A ponieważ uważali, że na razie wszystko będą mogli, chcieli to zrobić szturmem, na samym początku. To logiczne! Jeśli chce się przebudować demokrację na państwo, w którym władza rządzi samowolnie, czyli autorytarnie, mając do tego odpowiednie instrumenty, czyli chce się zbudować państwo policyjne, to w momencie, kiedy poparcie się zmaterializowało, trzeba działać szybko. Stąd ta bezceremonialność, ostentacyjne nieprzestrzeganie prawa konstytucyjnego, bo tak trzeba to nazwać – że mamy do czynienia z ostentacyjnym nieprzestrzeganiem ustawy zasadniczej przez partię władzy. Myślę, że mój dawny kolega Jarosław Kaczyński nie bardzo tym się przejmuje, przynajmniej na razie, bo nieprędko będziemy mieli wybory. Pytanie, kto – jeśli będziemy mieli wybory – będzie liczył głosy.
Aż tak?
– Proszę zobaczyć, tu jest pewna konsekwencja – zaczyna się od Trybunału Konstytucyjnego, żeby nikt nie wiązał władzy rąk w samowolnym stanowieniu prawa dotyczącego innych kwestii. A inne kwestie to po kolei: przejęcie przez komisarzy partii rządzącej mediów publicznych – w tym już Trybunał nie przeszkodzi, będzie sparaliżowany – po Trybunale i mediach czekają zaś sądy powszechne. Już zostało zasygnalizowane, że będzie taki obersąd, nie Sąd Najwyższy, ale specjalna izba, która będzie zmieniać prawomocne wyroki innych sądów. Pewnie więc odrodzi się w środowisku sędziowskim gen służalczości z czasów PRL… A jak będą uległe sądy powszechne, będzie można np. stosować areszty wydobywcze według wskazówek partii rządzącej. To już było. Przypomnę, jak aresztowano Barbarę Kmiecik, taką katowicką bizneswoman. Po co? Żeby od niej wydusić odpowiednie zeznania na Barbarę Blidę. Ale widocznie okazała się nie dość uległa, więc aresztowano także jej córkę. Wtedy mamusia zmiękła. I był materiał na Blidę. Fałszywe zeznania.
Jak będzie uległy sąd, zrobi się jeszcze łatwiej.
– Pełen komfort! Żeby zamykać w areszcie, skazywać według uznania i trzymać w kryminale przeciwników politycznych! To wszystko zostało zresztą zapowiedziane, a także powiedziane w przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego 13 grudnia.
Kiedy atakował Trybunał Konstytucyjny…
– Mówił wtedy, że Trybunał nie chce pozwolić PiS na robienie „dobrych zmian”. Czyli na 500 zł na każde dziecko, podatek od banków… Akurat to jest nieprawdą, bo Trybunał ani z ustawą o 500 zł na każde dziecko (co, nawiasem mówiąc, podoba mi się, ale poczekajmy na szczegóły), ani z podatkami nie ma wiele wspólnego. To nie należy do jego kompetencji. Natomiast w tej wojnie chodzi o coś innego i to Jarosław Kaczyński mówił: „Trybunał nie pozwala nam rozliczyć się z tymi, którzy doprowadzili Polskę do obecnego stanu, czyli z tą złodziejską ultraliberalną elitą III RP!”. Chodzi więc o to, żeby móc sięgnąć po represje, robić procesy pokazowe. I tak to pewnie będzie.

Wspólnota negatywnych emocji

Obawia się pan tego?
– Jestem byłym kryminalistą. Wiem, jak wyglądały manipulacje bezpieki, służalczość prokuratur i sądów (choć widziałem również krzepiące próby obrony przez sędziów swojej przyzwoitości), więc jestem uwrażliwiony na te sprawy. A być może politycy, którzy nigdy nie siedzieli ani nie widzieli sądu, kryminału, tego nie czują… Owszem, pewnie przy tej okazji znajdzie się i słusznie osądzi trochę zwykłych przekręciarzy, nie będę krzyczał, że oni cierpią. Ale nie ulega wątpliwości, że powstanie bat, którym będzie się lać na wszystkie strony. Trzymać za twarz społeczeństwo. I to jest prawdziwy program Jarosława Kaczyńskiego. Takie są jego zamiary i emocje znacznej części jego elektoratu. Tego twardego. Bo więź między PiS a jego trwałym elektoratem to przede wszystkim wspólnota emocji negatywnych – żeby pogonić tych sukinsynów, którzy zrobili transformację i którym w transformacji się udało.
Już raz Kaczyński próbował tak postępować i przegrał wybory.
– Na końcu listy zamiarów Jarosława Kaczyńskiego widzę „odzyskanie” Państwowej Komisji Wyborczej. Nie mówi tego wprost, ale wielokrotnie głośno podejrzewał i oskarżał formację rządzącą, w tym wypadku PO i PSL, o fałszowanie wyborów. Mówił o tym trochę w taki sposób, jakby stale o tym myślał, więc rzeczywiście musiał o tym myśleć. A teraz będzie mógł to zrobić.
I chwyci społeczeństwo za twarz. Co mu to da?
– Pyta pan, jaki jest sposób myślenia kierownictwa PiS? Wszystko jest napisane. Oni uważają – moim zdaniem, dość szczerze, przynajmniej niektórzy – że Polska jest przeżarta przez układ złodziejsko-korupcyjno-polityczny. I to dotyczy również społeczeństwa. Że jest zdemoralizowane, że ten układ trzeba zniszczyć, a społeczeństwo uzdrowić, czyli dokonać rewolucji moralnej za pomocą twardych środków władzy. Życzę państwu w związku z tym wszystkiego najlepszego…
Gdy pan to mówi, przypomina mi się niemal bliźniacza opowieść – że Polską rządziła zepsuta i zdemoralizowana burżuazja, wyzyskując klasę robotniczą. I to trzeba było zmienić, obalając burżuazję. A potem budując nowego człowieka, człowieka socjalistycznego.
– Ja bym się nie posunął tak daleko, i może nie w tę stronę, bo to komunistyczny, czyli w gruncie rzeczy lewicowy schemat. A tu mamy do czynienia ze schematem prawicowo-populistycznym. To inna piosenka. Chociaż są pewne podobieństwa. Piosenka jest taka, że tu się próbuje budować nową Polskę, mocno trzymaną w garści przez policję, prokuraturę i sądy, czyli instrumenty władzy i represji sądowo-prokuratorsko-policyjnej, odwołując się do rozgoryczenia poszkodowanej przez transformację części ludu. I do tęsknoty za silną i sprawiedliwą władzą. Te kwestie często się łączą – syndrom populistyczny to przyzwolenie na władzę muskularną, zdolną uderzać w przeciwników i we wrogów ludu. Żeby pogonić tych wszystkich, którym w nowym systemie się powiodło.

Gdzie była lewica?

Musimy wystawić straszny rachunek Platformie i lewicy, że do tego doprowadziły.
– Platforma zachowywała się pragmatycznie jak na partię z początku doktrynalnie liberalną. Chętnie podaję przykład tego pragmatyzmu, tzn. sprawę OFE. W Polsce do momentu wprowadzenia reformy OFE przez rząd AWS-UW istniał wyłącznie system emerytur z ZUS, opartych na solidarności pokoleń, czyli pracujący płacą składki, które są przeznaczone wcale nie na ich emeryturę, tylko na emeryturę dzisiejszych emerytów. Natomiast reforma OFE, kierując się doktrynalno-ideowym założeniem, że każdy ma sam za siebie odpowiadać, chciała wprowadzić płacenie składek na własną emeryturę. I w tym celu przeniosła do OFE połowę składek, połowę środków z ZUS przeznaczonych na wypłaty dla obecnych emerytów. To oczywiście spowodowało rosnącą dziurę w budżecie ZUS, czyli w funduszu na wypłaty bieżące, którą zgodnie ze swoim ustawowym obowiązkiem państwo musiało zasypywać. Pociągnęło to za sobą narastający deficyt budżetowy; ta dziura narastała, zagrażając systemowi finansów publicznych. Mimo to nic w tej sprawie nie zrobił ani rząd SLD, bo bał się, że to byłoby niepoprawne, ani rząd PiS, choć można było po nim tego się spodziewać. Zrobiła to dopiero Platforma w swojej drugiej kadencji. Rząd Tuska zebrał za to straszliwe baty i od liberalnej prasy, i od liberalnych doktrynerów, m.in. od lidera Nowoczesnej, który w tej sprawie obficie się wypowiadał, głosząc, że oto dokonano kradzieży składek emerytów. Prócz tego rząd zrobił z konieczności, ze względu na sytuację demograficzną nie tylko Polski, ale i świata, reformę emerytalną, czyli przedłużył okres pracy o dwa lata w przypadku mężczyzn i siedem lat w przypadku kobiet. To też było konieczne, chociaż Platforma nie umiała tego porządnie wytłumaczyć. Ja bym powiedział, że PO za podjęte decyzje emerytalne zasługuje na recenzję pozytywną. Za wiele innych spraw – na negatywną.
A lewica?
– Widać przecież… SLD historycznie jest współwinny tego, co nagrzeszyła III RP. Jest współwinny, ponieważ występował pod sztandarem lewicowym, którym zakrywał pustkę. Jest współwinny tego, że społeczne miejsce po lewicy zagospodarowuje PiS. Wyborcy, którzy mogliby głosować na partię mającą sensowny program lewicowy, np. taką jak partia Razem, gdyby wtedy była, siłą inercji głosowali na SLD, zmyleni nostalgią peerelowską, żywą wśród poszkodowanych i tych, którzy uważają, że im w Peerelu było lepiej. Sojusz też zasłużył na swój los. I nie mówię o kuriozalnych błędach, takich jak wysunięcie pani Ogórek jako kandydatki na prezydenta…

Polska pęknięta na pół

Spójrzmy w przyszłość. Czy Kaczyński wytrzyma cztery lata?
– Jeśli nie będzie dostatecznego oporu społecznego, PiS wytrzyma nie tylko cztery lata. Jak „odzyska” komisje wyborcze, będziemy mieli w zasadzie państwo rządów samowolnych, czyli autorytarne. W takim kierunku idą Węgry, a my ich śladem – mamy Budapeszt w Warszawie. A w tym stanie są już Białorusini i Rosjanie.
Czyli może to trwać długo…
– To nie jest wykluczone i tego niebezpieczeństwa nie można zlekceważyć. Niech pan zauważy: w Rosji ekipa Putina nie musiała się obawiać o wynik wyborów, a mimo to panuje przekonanie, że je podrasowuje. Tak jest też z Łukaszenką. Na Węgrzech na razie Orbán nie musi fałszować wyborów, tam istnieje bardzo poważny problem miejscowego faszyzmu, który u nas jest jeszcze w powijakach. Orbán zresztą przedstawia się jako zapora przeciwko temu faszyzmowi. Kaczyński też tak może postępować, tym bardziej że dla niego wzorem jest Piłsudski, ten po zamachu majowym, który był w konflikcie z endecją, z ONR. Przypomnę, że sanacja, nawet w tych najgorszych latach 1935-1939, nie skasowała do końca swobód obywatelskich, ona tylko przecięła związek między tymi swobodami a systemem sprawowania władzy. Władza stała się niezależna od swobód obywatelskich, od wyborów.
To jest ten cel Kaczyńskiego?
– Być może to jest punkt docelowy tych „dobrych zmian”, które Prawo i Sprawiedliwość chce wprowadzić.
To nie podzieli społeczeństwa?
– Społeczeństwo jest podzielone wskutek konfliktu między PiS a obozem III RP, na takiej zasadzie, że istnieje pęknięcie kulturowe, bariera komunikacyjna dzieląca te dwa obozy. Przez tę barierę nie przenikają ani wiadomości, ani argumenty, jeśli takie są. Nie ma wspólnoty wartości, wspólnego języka. To stan bardzo głębokiego rozłamu, który zagraża spójności wspólnoty narodowej.
Jak to wygląda w praktyce?
– Niech pan spojrzy na to, jak ludzie PiS i inni komentują te same wydarzenia! Przecież mówią o nich zupełnie innym językiem, jakby widzieli inną rzeczywistość. I ani do jednych, ani do drugich żadne argumenty nie trafiają, te dwa obozy trwają w swoich okopach i nie ma między nimi kładki. Mówią tym samym językiem, ale tak, jakby nie mówili.
Kaczyński to zbudował czy wykorzystał?
– Obie strony to zbudowały! Samorzutnie stworzyły. Nie należy oskarżać Kaczyńskiego o rzeczy, których nie był jedynym autorem. To obustronne zjawisko.
Jest szansa sklejenia tego podziału?
– Na razie jej nie widzę. Dopiero jak te dwie formacje znikną ze sceny. Obecny stosunek między nimi jest toksyczny. Musi się przeformułować polska scena polityczna, żeby ta toksyna przestała działać.
Scena już się zmienia.
– Ale poza toksyną będzie to miało fatalny wpływ na pozycję Polski w świecie i w Europie. Odkąd Rosja weszła na tory budowania swojej hegemonii, ponownego zwasalizowania Ukrainy, jest to droga odbudowy polityki imperialnej. I jest to droga, która dla Polski stwarza zagrożenie. Zgodnie z doktryną Giedroycia i Mieroszewskiego, w którą wszyscy wierzymy i która dobrze definiuje obecną sytuację. Odpowiedzią na to zagrożenie powinno być wzmacnianie naszej pozycji w Unii Europejskiej i we wspólnocie atlantyckiej. A to, co się dzieje w tej chwili, i retoryka, i polityka PiS, osłabia naszą pozycję i tym samym nasze bezpieczeństwo narodowe. I choćby nie wiem ilu ludzi Macierewicza wkroczyło do lokalu natowskiego kontrwywiadu, nasza obronność od tego nie wzrośnie.

Budzi się opór społeczny

Panie profesorze, co dalej? PiS krok po kroku, każdego dnia powiększa swoją władzę. My możemy się sprzeciwić, idąc na manifestację KOD. Dysproporcja sił jest olbrzymia.
– Nie taka olbrzymia, dlatego że warunkiem powodzenia tych wszystkich pisowskich posunięć jest brak oporu społecznego. A te manifestacje nie są fraszką, już pokazały, że opór społeczny się budzi. Nieuwzględnianie takich narastających napięć społecznych tylko z tego powodu, że na razie nie ma na horyzoncie żadnych wyborów, to błąd.
Co to da?
– Uważa pan, że nacisk społeczny realizuje się tylko przez wybory? Wszyscy, również ludzie władzy, odczuwają atmosferę społeczną. Nie jest tak, że to nie ma wpływu mitygującego. Ta atmosfera wpływa także na zwykłych ludzi, na urzędników… I na jakieś przyszłe formy sprzeciwu, np. wielkie demonstracje. A to już poważna sprawa.
Mimo wszystko pozostanę sceptyczny, PiS to nie ruszy.
– Jesteśmy na samym początku. A już widać, że ten ster odbija. Poza tym obecni politycy to przeważnie ludzie, którzy nie mają za sobą doświadczenia wielkich ruchów społecznych. Zwyczajnie więc lekceważą ruchy społeczne, uważają, że hołotą, ciemnym ludem można manipulować. To jest błąd i za ten błąd zapłacą.
Jaki więc scenariusz widzi pan dla ruchów protestu? Jak to może się rozwinąć?
– Niech pan zapyta ludzi, którzy są aktywni w KOD. Ja tam przystąpiłem, mogą mnie uważać za jedną z osób stowarzyszonych, ale przecież kierować tym nie będę.
Nie złości pana, że na manifestacjach KOD lansują się politycy?
– To normalne, nieuchronne. Chociaż wolałbym, żeby robili to z umiarem. Zasmuciła mnie nieobecność partii Razem, to jest błąd, kosztowny. A poza tym błąd merytoryczny. Trudno, młodym, początkującym zdarzają się błędy.
Za to szansę wykorzystuje Ryszard Petru. Wierzy pan, że będzie liderem KOD?
– Nie widzę żadnej przywódczej roli Petru w KOD. On występuje tam tak jak inni. A daje się bardziej zauważyć, bo jest bardziej mowny. Jest sprawnym mówcą, co odnotowuję. Ale żaden polityk nie jest przywódcą KOD. Gdyby tak się stało, moja noga by tam nie postała.
Odnoszę wrażenie, że KOD będzie ewoluował. I jeżeli się nie da partiom politycznym, w pewnym momencie górę wezmą tam autentyczni społecznicy, lewicowcy.
– Też tak myślę.
To szansa dla ludzi lewicy, żeby wreszcie tam się pokazać. I zrobić coś pożytecznego.
– Bardzo namawiam.

Foto: Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 2/2016

Kategorie: Wywiady

Komentarze

  1. es28
    es28 12 stycznia, 2016, 17:39

    Najbardziej mnie „podkręciła” uwaga profesora „na komisjach wyborczych pewnie kończąc” . Ja sam też to przewidziałem, ponieważ sfrustrowany, mściwy prezesik wie, że w normalnych wyborach 2019 roku przegra. A jak utrzymać władzę? Przez sfałszowanie wyborów. On już nad tym siedzi i opracowuje strategię. Prawdopodobnie obsadzi wszelkie instytucje związane z wyborami, swoimi ludźmi, ogłosi 85% zwycięstwo i składaj tu zawiadomienia o fałszerstwie. Jedyny sposób na odsunięcie go od „wadzy”, to namówienie bardziej inteligentnych posłów z klubu poselskiego PiS, na jego opuszczenie. Bez obecnej większości w Sejmie, stopniowo odkręci się popsute prawa, obsady stanowisk itp. Przecież część posłów przejrzała mściwe postepowanie tego facecika, z metra ciętego.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Kot Jarka
      Kot Jarka 18 stycznia, 2016, 23:48

      szkoda, ze Tobie i profesorowi nie przeszkadzały za Tuskowatych cuda przy urnach, prowokacje polityczne, areszty wydobywcze, zamykanie w szpitalu dla psychicznie chorych niewygodnych ludzi (w Rybniku facet siedział tam 8 lat ! ) i obsadzanie koryt przez Sawickie, Rychy, Zbychy itp.
      Nie zapominaj, ze Kaczor to stary kumpel Modzelewskiego z KOR, Kolesie wspólnie rozpirzyli III RP i gryza się bo coraz mniej koryt.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • anytypisdzielec
        anytypisdzielec 21 stycznia, 2016, 14:44

        Kot Jarka , może właściwiej „Wazelina dla Jarka” …widać,że inteligencją nie grzeszysz więc bez inteligencji opowiem tobie, robaczku. Pójdziesz razem z jarosławem pod sąd, za kilka miesięcy, bo tyle potrwa jego władza i władza budynia i straszydła.. Powstaniemy i wykasujemy wafyzeuszy, i oszustów. Odpowiednie instrumenty czekaja….

        Odpowiedz na ten komentarz
  2. Krzysztof Mróź
    Krzysztof Mróź 12 stycznia, 2016, 20:20

    Pan Profesor sie myli. To nie jest opór społeczny tylko jest to opór sierot po PO

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Stefan2015
      Stefan2015 12 stycznia, 2016, 20:58

      Szczał w 10-tkę. Nic dodać nic ująć..Szkoda że tą swoją „mądrość” nie umieją przekuć na walkę o pozytywwny wizerunek Polski w EU i świecie. To co robią to czysty sabotaż moralny i gospodarczy, To świadome podrywanie autorytetu naszego kraju w oczach innych narodów. To są wyniki tej naiwenej liberalizacji jaką dostali PZP-rowcy w porozumieniach z okrągłego stołu. Manipulacja młodymi niedoświadczonymi ludzmi jest tego przakładem. W latach 70-80 tą krecią ideologiczną robotę wykonywali po przez ZMS a teraz nakręcają Nowoczesną.

      Odpowiedz na ten komentarz
    • manjaa
      manjaa 13 stycznia, 2016, 16:28

      Nie jestem sierotą po PO, ale nosi mnie jak widzę co robią, uzasadniając to jeszcze „oni też tak robili”. Czy naprawdę nie można wprowadzić NORMALNYCH konkursów na stanowiska, tylko wyznaczać swoich? W ten sposób idzie się na łatwiznę i to droga krótka, mam nadzieję, w kraju, który dziwi się, np Rosjanom, że poddaństwo mają w genach.

      Odpowiedz na ten komentarz
  3. Wojtas
    Wojtas 15 stycznia, 2016, 18:01

    Pan prof. ma rację i jak zawsze w czołówce walczących z ciemnotą… (W marcu ’68 też byliśmy razem).

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Stefan2015
      Stefan2015 16 stycznia, 2016, 13:43

      Piszäc takie rzeczy to chyba nie zaglądasz do lusterka. „ktoś napisał z naszych wieszczy :” DOBRYMI INTENCJAMI jest piekło wyścielone. a brak wyobraźni i poszanowania praw ogółu ,a nie mniejszości. Uzurpującej sobie prawo tylko do VETA to naprawde wysoce „patryjotyczne”.Ciekaw jestem w której szkole uczono Cię takiego poszanowania tworzenia standardów demokracji. W latach 70-85 Związek Młodzieży Socjalistycznej w podobny sposób interpretował swoją ” wysoce paryjotyczną postawę ” w budowaniu Komunizmu .Czy takie rozumowanie otrzymałeś w spadku po rodzicach?

      Odpowiedz na ten komentarz
  4. Krzysztof Mróź
    Krzysztof Mróź 15 stycznia, 2016, 21:41

    Nie ma żadnych masowych protestów społecznych .Profesor Modzelewski się myli .To tylko protesty ośmiorniczkowców i osób ogarniętych fobia antypisowska. Nie ma żadnej dynamiki wzrostowej protestów przeciwko PiS. Tak naprawdę -życzliwie licząc- jest to grupa 30-35 tys. manifestantów Tymczasem liczba wyborców PO i Nowoczesnej wyniosła podczas ostatnich wyborów 4.816.844 . A manifestowało – raz- co najwyżej 50 tys. osób(niech wam bedzie). A przecież tez ponad 1 mln głosowało na ZLew z którego cześć osób popiera PO i Nowoczesna. Te protesty nie maja dynamiki wzrostowej. Ludzie sie śmieją z takiego oporu społecznego.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy