Według NASK TikTok może zacierać fakty niewygodne dla Chin
Czy TikTok pokazuje użytkownikom rzeczywistość, czy raczej jej starannie wyselekcjonowaną wersję? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć eksperci Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK, którzy prześledzili niemal 10 tys. materiałów dotyczących sześciu tematów szczególnie drażliwych dla władz w Pekinie. Badacze wcielili się w rolę nowych użytkowników platformy, pozbawionych historii wyszukiwań i wcześniejszych preferencji, by sprawdzić, jaki obraz Chin otrzymują na starcie. Celem było ustalenie, czy algorytm prezentuje neutralne informacje, czy też subtelnie kieruje odbiorców ku określonym narracjom.
Analitycy Ośrodka Analizy Dezinformacji przez trzy miesiące sprawdzali, jakie treści na TikToku trafiają do osób rozpoczynających korzystanie z platformy. Zakładając sześć nowych kont, przeanalizowali materiały w języku polskim i angielskim dotyczące najważniejszych tematów związanych z polityką Chin, takich jak sytuacja Ujgurów w Sinciangu, Tybet, Tiananmen, Tajwan czy prawa człowieka. Wnioski z badania znalazły się w raporcie „Manipulacja algorytmami: Chiny w oczach polskich użytkowników platformy TikTok”, zaprezentowanym 21 lipca.
– Zdecydowaliśmy się na badanie metodą „podróży użytkownika”, ponieważ chcieliśmy zobaczyć TikToka dokładnie tak, jak widzi go zwykły internauta. Nie interesowały nas deklaracje platformy, lecz treści, które faktycznie rekomenduje w odpowiedzi na konkretne zapytania – mówi Patrycja Krzyśpiak, analityczka Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK i współautorka badania.
Grunt to elastyczność
– Wnioski z badania pokazują, że TikTok stosuje odmienne strategie doboru treści w zależności od tematu. Nie chodzi jednak wyłącznie o działanie jednego algorytmu. To pytanie o to, kto i w jaki sposób kształtuje obraz świata, który oglądają miliony użytkowników – podkreśla Antoni Mazek, analityk OAD, również współautor raportu.
Najwyraźniej było to widać w przypadku Sinciangu. To tu badacze odnotowali największy udział treści przedstawiających Chiny w korzystnym świetle – niemal 59% analizowanych materiałów miało charakter prochiński. W rekomendowanych filmach region jawił się jako nowoczesna, spokojna i dynamicznie rozwijająca się część kraju, w której Ujgurzy żyją w harmonii i dobrobycie. Obraz ten budowały przede wszystkim relacje podróżnicze oraz materiały influencerów przekonujących, że pokazują odbiorcom „prawdziwe Chiny”, odmienne od tych przedstawianych przez zachodnie media.
Podobną tendencję zaobserwowano w treściach dotyczących Tybetu (44,5%) i praw człowieka w Chinach, gdzie materiały prochińskie stanowiły 35% analizowanych wyników. Inaczej wyglądała sytuacja w przypadku masakry na Placu Tiananmen. Co ciekawe, tu dominowały treści krytyczne wobec władz Chin – 76,6% zasobów. Zdaniem badaczy może to być przykład wentylu bezpieczeństwa – strategii mającej tworzyć wrażenie swobody wypowiedzi i pluralizmu opinii.
W przypadku Tajwanu przeważały treści neutralne (92%). Dominowały ciekawostki,
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl
