Polskie porachunki z sąsiadami

Polskie porachunki z sąsiadami

Polski rząd występuje z żądaniem odszkodowań od Niemiec za szkody wyrządzone Polsce w czasie wojny. Wycenił te szkody na bilion, ale przegapiłem, w jakiej walucie: w złotych, dolarach czy hrywnie; jest to obojętne, bo w takiej czy innej walucie tego biliona rząd nie dostanie.

Takie żądanie 74 lata po wojnie jest aktem nieprzyjaznym i to wobec kogo? Wobec najbliższego sąsiada, alianta (na wypadek wojny) i kraju, od którego dobrej woli jest Polska zależna w wielu kwestiach i z którym powiązana jest gospodarczo.

Tych żądań nie da się ukryć przed społeczeństwem niemieckim, przed ludnością niemiecką. Nie trzeba tłumaczyć, jak to usposobi Niemców do Polaków i jak te pogorszone stosunki wpłyną na moralną spójność NATO i UE. Rząd, który z palcem na ustach odnosi się do Ukrainy, od której w najmniejszym stopniu na razie nie zależy, występuje z bezczelnymi żądaniami wobec potężnego sąsiada, którego życzliwość będzie Polsce w różnych sytuacjach niezbędna i który prowadzi w stosunku do nas wiarygodną politykę pojednania.

Polski rząd już wie, że bezmyślne poczynania wobec zagranicy mogą przynieść niespodziewane dla niego, ale oczywiste dla ludzi trzeźwo myślących skutki. Kryminalizacja złych, oszczerczych opinii o narodzie polskim spowodowała, że za granicą dowiedziano się, jakoby istniały polskie obozy zagłady, za które Polacy nie chcą przyjąć odpowiedzialności. Kwestię leksykalną zamieniono w sporną kwestię merytoryczną. Władza pisowska chciała nas oczyścić w oczach świata z zarzutów, których nikt nam poważnie nie stawiał, ale okazała się bezradna, gdy polscy naukowcy dowiedli rachunkowo, że Polacy są winni udziału w Holokauście. Żądania odszkodowawcze pociągną za sobą skutki, ale nie te, których pisowcy sobie życzą.

Opozycję w demokracji mamy po to, aby powściągała szkodliwe działania rządu. Jakie jest stanowisko opozycji w tej sprawie? Powściąga rząd czy popycha go w obranym kierunku? Żądanie odszkodowań wojennych przez PiS nie pojawia się po raz pierwszy. Poprzednim razem wiceprzewodniczący PO poseł Neumann krzyknął na rząd, że jest połowiczny w swoich roszczeniach, bo nie domaga się odszkodowań od Rosji. Zdradza się w ten sposób – twierdził prominentny poseł opozycji – ze swojej orientacji promoskiewskiej. Jak wiadomo, najcięższy zarzut, jaki obie główne partie posolidarnościowe mają przeciw sobie, to działanie na rzecz Rosji. Prawniczy rzeczoznawca opozycji prof. Wojciech Sadurski również wypowiedział się był w tym duchu: reparacje wojenne tak, ale od Rosji. Inny pisowsko-platformerski polityk zdobył się na rozumowanie: odszkodowania dla Polski miały być procentem od odszkodowań dla ZSRR. Związek Radziecki zrzekł się należnych sobie – główcie się Polacy, jak obliczyć procenty od czegoś, co nie istnieje.

Zawstydzająca historia. Opozycja domaga się odszkodowań wojennych od mocarstwa, dzięki któremu odżyło państwo polskie, bo przecież bez olbrzymiego wysiłku zbrojnego tego mocarstwa nie tylko państwa, ale narodu polskiego by nie było, bo wiadomo, jakie plany miały Niemcy na wypadek zwycięstwa. Rząd chce też biliona od państwa, z którym pozostaje w sojuszu militarnym i w wielopłaszczyznowych związkach gospodarczych i kulturalnych. Co się kłębi w głowach mieszkańców Wrocławia czy Szczecina, gdy o tym myślą?

Donald Tusk, prezydent Europy, bardzo krząta się, aby unieważnić brytyjskie referendum brexitowe i ogłosić nowe. Żaden kraj jeszcze z Brukselą referendum nie wygrał. Jeżeli wygrał pierwsze – jak Francja, Holandia, Irlandia i kto tam jeszcze – to urządzano mu drugie; gdyby wygrał drugie, urządzono by mu trzecie i tak do skutku. Podobnie postąpi się z dumnymi Anglikami. Nie Albion będzie tym razem perfidny, lecz Bruksela. Dla Polaków w pierwszym referendum brexitowym żadnej tajemnicy być nie powinno. Największą przewagą głosów brexitowcy wygrali w okręgach, gdzie było najwięcej Polaków.

Anglia od najdawniejszych czasów była wzorem dla Europy pod względem stosunków politycznych i prawa, zwłaszcza prawa. A teraz każą jej dorównywać do Polski, Grecji, Litwy, Bałkanów itp. Tusk postępuje wobec Anglików oszukańczo, dając im jak najdłuższy termin na negocjacje, żeby mieć jak najwięcej czasu na tumanienie ich przed drugim referendum. Już widzimy, jakie skutki przyniosło Brytyjczykom wiązanie się z krajami o niższej kulturze prawnej.

Wydanie: 20/2019

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy