Przyroda da sobie radę bez nas

Przyroda da sobie radę bez nas

Warszawa 08.02.2021 r. Dr hab. Urszula Zajaczkowska - botaniczka i poetka. fot.Krzysztof Zuczkowski

Troska o naturę przybliży nas do troski o społeczeństwo Urszula Zajączkowska – poetka, eseistka, botaniczka, nominowana do Paszportów „Polityki”, Nagrody Literackiej Gdynia i Nagrody Witolda Gombrowicza za książkę „Patyki, badyle”. Mamy środek zimy, śnieg i mróz, nieciekawy to czas dla botanika. Czy jest coś ciekawego w styczniowym lesie, w zimowej, martwej łące? – Chyba muszę zacząć na poważnie, od tego, że natura opiera się na przemocy, na śmierci. Bo to, co żyje, zawsze umrze. Skurcz się do poziomu bakterii, a na własnym naskórku zobaczysz pobojowisko i nowe powstania. Idź do lasu, wszystko tam jest teraz umierające albo czekające. Może więc warto, byśmy przestali postrzegać naturę wyłącznie jako płaską fototapetę, piękno? W świecie natury sytuacja jest zero-jedynkowa, to walka o przetrwanie, trudne decyzje: być albo nie być. Mówię o ptakach, które szukają pożywienia, o drzewach, które zmagazynowały cukier, aby utrzymać metabolizm i przetrwać do wiosny, i by przeżyć potem lata, bez wody i zimy, w smogu. Jednak w świecie natury chodzi o przetrwanie, a w przypadku człowieka przemoc często jest wynikiem zachłanności. – Natura także jest pazerna w swoim pierwotnym założeniu i każdy gatunek dąży do ekspansji. Człowiek nie jest tu wyjątkiem, bo przecież my to przyroda. Po prostu skala działań człowieka jest większa i jego ekspansja bardziej zauważalna. Przez nasz intelekt. Przez zdolność poznania, uczenia się, niebywale intensywną w porównaniu z innymi ssakami, gadami czy roślinami. Niszczymy przyrodę. Czy można mieć nadzieję, patrząc na takie akcje jak Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, że młode pokolenie jest coraz bardziej świadome zagrożeń, jakie niesie dewastacja natury? – Jeżeli o świadomość chodzi, to najbardziej świadomi są ludzie najstarsi. Nie dzieci ani młodzież. Bardzo przepraszam, jeśli komuś teraz łamię nadzieję. Bo to właśnie starsi mają wiedzę prawdziwą, wynikającą z doświadczenia i czytania książek, a nie z pustej, naćkanej detalami teorii. Nie dociera też do starszych ludzi ta pusta narracja strachu i końca świata. Wiele już widzieli. Oni są gdzie indziej. Oni wiedzą, na jakim świecie żyją. Rozpoznają drzewa, ptaki, chmury i owady, czują naturę swoim ciałem, nie muszą tego naukowo nazywać. Mnie wystarcza, że mogą mi coś o nich opowiedzieć. To ważne. Czy to wynika z tego, że dłużej żyją, czy może z tego, że inaczej poznawali kiedyś świat? Nie wiem. Młodzież, która strajkuje w obronie klimatu, niestety za wiele mi nie powie o owadach ani o roślinach. Szkoda! Wszystko przez to, że polska szkoła to pomyłka. Nie uczy zachwytu, ale testuje i karze. Opiera się na niewnoszącej niczego teorii bez łączenia dziedzin, wątków. Dzieci, młodzież boją się w szkole nawet zadawać pytania. Mnie w takich warunkach również by się nie chciało. Mimo wszystko powinniśmy doceniać zaangażowanie młodych. – Bezwzględnie. Nic nam już nie zostało. Ale wciąż wierzę, że droga do zmiany wiedzie przez coś takiego jak miłość. Jeśli człowiek kocha, to chce jak najlepiej dla ukochanej osoby albo przedmiotu zakochania. Gdyby ludzie zaczęli tak kochać las, to znaczy chcieli go także poznawać… Dzisiejsza edukacja odgradza nas od natury. Uczymy się o fotosyntezie, nie dotykając liści. – Nie można wymagać wiedzy ani miłości do natury, nie ucząc, jak być blisko niej. Dziś chyba już musimy skrócić nieco teorię z zakresu biologii molekularnej, a zacząć zauważać kwiaty, liście, drzewa. Lepszym rozwiązaniem niż uczenie się formułek jest obserwowanie szkolnego ogródka (czy ktoś to robi?), obserwowanie ptaków, poznawanie zwyczajów zwierząt, które są blisko nas. Nauka dokonała takiego rozwoju, że próba jej zrozumienia w skali mikro, na poziomie szkoły średniej czy nawet studiów, jest skazana na niepowodzenie. Nie dogonimy nowinek biologii, nie musimy tego robić. Musimy zaś wrócić do pierwotnego kontaktu z naturą. O takim spojrzeniu na naturę mówi twój najnowszy tomik „Piach”. Wiersz dający tytuł całemu zbiorowi jest opowieścią o człowieku, który nie dostrzega złożoności natury i skupia się na nieistotnych detalach. – W tym wierszu piszę o tym, że jestem bezradna wobec świadomości składu atomowego ziarenka piasku, wobec tej wiedzy na temat gwiazd i jej początków, kiedy ja czuję się tylko człowiekiem. Człowiekiem skończonym, ze swoim ciałem, przeciętnie idącym gdzieś w lesie w Wołominie. Inny wiersz – „Bajeczka” –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 08/2021, 2021

Kategorie: Kultura