Pytania o rolę mediów

Pytania o rolę mediów

Fot. Wojciech Olkuśnik/East News

Karierowicze i lizusy zawsze są do usług

Piszcie tak dalej, to zobaczycie PiS u władzy… Mamy coraz więcej tego typu mejli, telefonów. Są reakcją na materiały, które krytykują różnych ministrów czy urzędników z poręki obecnej władzy. To bardzo ciekawe zjawisko. I warto mu się przyjrzeć.

Słuszni i czujni

Zacznijmy od tych, którzy próbują nas przestrzec przed niewłaściwym pisaniem. Ewidentnie traktują oni dziennikarzy jak żołnierzy walczących na politycznym froncie. Tak postrzegają politykę – nie jako debatę publiczną, nie jako poprawianie Polski, tylko jako bijatykę: my kontra oni. I nawet – są na ten temat badania – nie wymagają od dziennikarzy rzetelnego przedstawienia rzeczywistości. Niech kłamią – ważne, żeby w słusznej sprawie.

Tym czytelnikom mogę jedynie odpowiedzieć, że mamy inny pogląd na politykę i rolę mediów. Oczywiście my też wiemy, że powrót PiS do władzy nie byłby dobrym rozwiązaniem dla Polski, ale walka z PiS to nie zadanie dla dziennikarzy. Z PiS niech walczy rządząca koalicja, i – podpowiadam – najskuteczniej będzie to robić wtedy, kiedy będzie dobrze rządziła.

A dziennikarze? Naszym zadaniem jest pisać tak, jak świat postrzegamy. Czy z tego powodu PiS wróci do władzy? Nie wiem. Wiem za to, że gdy zacznę pisać tak, jak życzą sobie obrońcy obecnej koalicji, PiS do władzy wróci na pewno.

Dlaczego tak się stanie? Z prostego powodu – jest grupa czytelników, wyborców, którzy chcą wyjść poza mierność obecnej debaty. Którym nie odpowiadają tzw. przekazy dnia. Oni nikomu w ciemno nie oddają swojego głosu. Szukają dobrych pytań i dobrych odpowiedzi. Tylko porządne dziennikarstwo może do nich dotrzeć. No i muszą zobaczyć, że rządzący wyciągają wnioski ze swoich błędów. Ale żeby ci mogli wnioski wyciągnąć, muszą najpierw błędy zobaczyć. A tylko niezależne media mogą je wskazać, te „swoje” tym się nie zajmują…

Po co nam media?

Zadaniem mediów jest patrzeć na rzeczywistość i pokazywać ją tak, jak wygląda. Tylko takie media mają rację bytu. To jest też nasza cywilizacyjna norma.

Gdy PiS było u władzy, podjęło próbę zbudowania „swoich” mediów i wypchnięcia tych liberalnych i lewicowych na całkowity margines. Ta operacja częściowo się udała. Głównie za sprawą milionów, które pompowano w „swoje” media. I niestety za sprawą dziennikarzy tych mediów, którzy taki model funkcjonowania kupili. Chwalili PiS, krytykowali opozycję – z obserwatorów rzeczywistości, analityków, tych, którzy stawiają ciekawe pytania, przekształcili się w agresywnych politruków.

Straszne byłoby, gdyby strona liberalna i lewicowa weszła w ten schemat działania. Nastąpiłoby wtedy domknięcie systemu. Zbudowalibyśmy system, w którym nie ma debaty publicznej, jest tylko wzajemne opluwanie. A czytelnicy nie są partnerami, z którymi się rozmawia, lecz widzami tej bijatyki. Zamiast auli mamy MMA. Zamiast ważkich argumentów – „zaorywanie”.

Dlatego tak ważne jest, by media

r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 29/2026

Kategorie: Kraj