2017
Czereśnie nie doczekały reformy
Uwiodła mnie Sławka pyszną anegdotą o swoim przełożonym z czasów „Wielkiej gry”. Otóż postanowiła kiedyś zarządzić eliminacje do programu, to znaczy egzamin połączony z castingiem, na temat „Gady dawniej a dziś”. A było to przed jakimiś wyborami. „Zmień ten temat – zaordynował przytomnie jej kierownik – bo gady będą się kojarzyć”. Stanisława Ryster, dla koleżanek i kolegów z korytarza TVP Sławka – od początku kariery telewizyjnej życzyła sobie, by tak się do niej zwracać. I do dziś nie zmieniła zdania,
Małe, jasno oświetlone miejsce
Wracam obsesyjnie do myśli, dlaczego tak mnie denerwują liderzy naszych partii opozycyjnych i lider KOD. Bo są tak niewystarczający w obecnych warunkach. Sytuacja wymaga polityków z klasą, jest zbyt poważna, by się kłócić o to, kto ma więcej zabawek w piaskownicy. I kto ważniejszy. Polska została zapaskudzona, dramat jest na dziesięciolecia, trzeba PiS jak najszybciej odsunąć od władzy. A przecież nawet jeśli się uda, co nie będzie łatwe, ten wrzód będzie ropiał i psuł to, co pozostało jeszcze do zepsucia. Media
Graj, jakbyś był debiutantem
Żyjemy w czasach, w jakich żyjemy. Niczego dziś nie jestem pewien Adam Ferency – aktor filmowy i teatralny, reżyser spektakli, od lat związany z warszawskim Teatrem Dramatycznym. Jest pan przed premierą spektaklu opartego na „Dzienniku” i „Drugim dzienniku” Jerzego Pilcha, w którym nie tylko pan gra, ale i występuje w roli reżysera. To rzecz dość wyjątkowa u pana. Reżyseruje pan od święta. – Rzeczywiście reżyseruję bardzo rzadko, bo to mnie strasznie dużo kosztuje. Widzę, że teraz też tak będzie, chociaż reżyseria jest w tym
Najtrudniejszy bieg Tomasza Golloba
Pierwszy krok będzie największym zwycięstwem żużlowego mistrza Przed nim droga trudniejsza niż wszystkie łuki na torze, które pokonywał przez ostatnie 29 lat. Jego kariera roztrzaskała się na motokrosowym pagórku. Teraz czas ciężkiej rehabilitacji. Tą ścieżką do końca dochodzą tylko najbardziej zdeterminowani. – Jednym z nich będzie Tomek – przekonuje Jacek Gollob, brat. – On jest niezniszczalny! Zawsze miał monstrualną siłę przetrwania i szczęście w nieszczęściu! „Diabeł” ze złotym krzyżykiem Był maj 1990 r.
Wszystkie dzieci doktora Bachańskiego
Odpowiednia ilość czasu i uwagi poświęcona choremu jest podstawą dobrej diagnozy Dr Marek Bachański – pediatra, neurolog dziecięcy, jako jedyny w Polsce zaczął stosować preparaty z konopi w terapii dzieci z padaczkami opornymi na leki. Dlaczego wybrał pan pediatrię? Nie jest to popularna specjalizacja wśród adeptów medycyny. Od lat narzeka się, że w Polsce mamy coraz mniej pediatrów: trudni pacjenci, niewielkie pieniądze… – Trudni? No fakt. Jeśli dziecko jest małe lub ma jakąś ciężką
Jak zostałem wrogiem ludu
Awantura o zakłócenia w emisji sygnału TVP Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany. (Franz Kafka, „Proces”) Wrogiem ludu zostałem dokładnie 19 grudnia 2016 r. Jechałem tramwajem, odebrać wnuka z przedszkola, gdy zadzwonił telefon: – Przeczytaj – mówił kolega – piszą o tobie. Trochę mnie to zdziwiło, bo przed kilkoma miesiącami skończyłem kadencję w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji i nie uczestniczyłem w żadnych politycznych ani
Dyrektorskie granice
Dyrektor izby celnej w Olsztynie winny mobbingu został pełnomocnikiem szefa KAS ds. wschodniej granicy We wtorek, 25 kwietnia br., nastąpił finał pięcioletniego procesu wytoczonego przez kierowniczkę komórki audytu izby celnej w Olsztynie przełożonemu za naruszenie dóbr osobistych i doprowadzenie do rozstroju zdrowia. Sąd nakazał wypłacić celniczce 20 tys. zł zadośćuczynienia plus odsetki za ostatnie trzy lata. Pieniądze wypłyną jednak z kieszeni podatników, a nie dyrektora Roberta Torenca, teraz figury w administracji centralnej. Znikające
Późni przesiedleńcy
Coraz więcej niemieckich emerytów spędza jesień życia w Europie Środkowo-Wschodniej Korespondencja z Berlina Kiedy w programie telewizyjnym minister zdrowia Hermann Gröhe rozwodził się na temat reformy ustawy o pielęgniarstwie, niespełna tysiąc kilometrów dalej biznesmen Artur Frank przeciągał się na krześle. Tutaj, w węgierskiej wiosce Vörs, przyszłość niemieckiego pielęgniarstwa już dawno się zaczęła. Na biurku Franka piętrzą się listy od starszych Niemców bądź ich krewnych, mających nadzieję, że Frank do nich oddzwoni.






