Skrzydła niewolników

Skrzydła niewolników

I mamy wprowadzoną w życie ostrą ustawę antyaborcyjną, surowszą niż w Iranie. Temat już wykomentowany, ale jątrzy jak otwarta rana. A wszystko to dzieło człowieka, który, jak się zdaje, nigdy nie miał partnerki czy partnera. Nie zna życia, nie zna świata, nie podróżuje. Nie interesują go pieniądze, interesuje go tylko władza. Nie wydaje się ksenofobem, lubi zwierzęta, nie lubi ludzi. A jest jednak człowiekiem kultury, wiele czytał; jego religijność zdaje się czysto użytkowa, to kolejne narzędzie do robienia polityki. Znowu więc manifestacje, duże jak na mróz i zimę, która nagle zrobiła się śnieżna na przekór globalnemu ociepleniu. Ta druga fala protestów, nie szkodzi, że mniejszych niż na jesieni, utrwali w młodej generacji odrazę do PiS, zwiększy niechęć do archaicznego myślenia, do skostniałego Kościoła, niechęć w ogóle do narodowej prawicy, do tego nacjonalistycznego bajdurzenia. To będzie ważne doświadczenie pokoleniowe. Skutek objawi się pewnie nie od razu, tak było we Francji po buncie młodych w roku ‘68.

*

Narzekanie, że opozycja jest słaba mentalnie, intelektualnie, to prawienie banałów, to wiedza już powszechna. Tym bardziej aż się prosi, by przywódcy kilku partii zebrali się, by wspólnie radzić, co po rządach PiS. Opozycja musi narysować wspólny plan polityczny i gospodarczy, przedstawić wizje przyszłości Polski. A więc znowu ta nieszczęsna wizja, projekt, bajka, spektakl dla wyborców, wracam do tego uparcie, bo to sprawa gardłowa. Bez tego puste miejsce będzie zapełniało PiS swoimi majakami, popartymi prezentami dla ludu.

*

Wracam po latach do Norwida, pod koniec lutego mam wygłosić o nim wykład. Wybitnym znawcą i propagatorem Norwida był mój ojciec, ileż on o nim pisał i jak głęboko, świetna jest jego książka o Norwidzie „Gwiaździsty diament”. Moja wiedza przy jego jest naskórkowa. Lepiej jednak teraz widzę niż kiedyś, jak przy swoim geniuszu Norwid był nierównym poetą. Współcześni narzekali okropnie, że on ciemny i niezrozumiały. Ależ mieli wiele racji. Przeoczali jednak, że w tej gmatwaninie słów i myśli są perły, że kilkanaście jego wierszy to arcydzieła, wyprzedzające całą epokę. Gdyby Norwid tworzył po francusku, znałby go cały świat. Pisałem przed wieloma laty scenariusz do fabularnego filmu o Norwidzie, dla Zespołu Filmowego X. To był zespół Andrzeja Wajdy i jego pomysł, by powstało kilka filmów o wielkich polskich poetach XIX w. Nie powstał ani jeden. Okazało się to zbyt trudne. Jak zawsze przy biograficznej fabule jest walka między prawdą a tym, co filmowe, więc tej prawdzie czasami niechętne.

Wiele lat potem napisałem scenariusz do filmu dokumentalnego, który powstał, „Światło i mrok”. Występowałem w nim jako jeden z przewodników po życiu poety, byliśmy z ekipą w Paryżu, filmując miejsca, gdzie Norwid spędził w biedzie i w poniżeniu większość życia. To krążenie po Paryżu z kamerą śladami Norwida było wielkim przeżyciem. Znajduję ten film w internecie. Patrzę na daty i oczom nie wierzę, to było aż 23 lata temu, a tak niedawno. Film otwierają słowa Miłosza, zwierzył się nam, że nie lubi Norwida, i był z tym mały kłopot, nie bardzo to pasowało do naszego filmu. Norwid drażnił go jako poeta, a jeszcze bardziej jako człowiek. Czytałem Miłoszowi wiersz za wierszem: no przecież musi pan przyznać, że genialne. Przyznawał, ale nadal go nie lubił. Miłosza drażniły polskie klęski, nieudaczność, autodestrukcja, figura porażki. Norwid był w tym mocny. Był poetą myśli, jego opinie o Polsce są uderzająco przenikliwe i nadal aktualne niestety. Pisał choćby: „Jesteśmy żadnym społeczeństwem. Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym”. Można dzisiaj dodać, że ten sztandar podarty i złachmaniony. I pisał: „Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami”.

Nie żyje Krzyś Bukowski, reżyser filmu. Tomek Łubieński, który tak ładnie w filmie o Norwidzie mówił, bardzo chory. Nie żyje Krzysztof Kolberger, nie zapomnę, jak siedziałem obok niego w studiu, gdy czytał wiersze Norwida, miał zaraz spektakl, więc był w stresie, że się spóźni, a my musieliśmy te wiersze nagrać tego dnia. Co chwila dotykałem jego dłoni, gdy czytał, by go uspokoić. Nie żyje oczywiście Juliusz Gomulicki, gdy mówił w filmie, miał niemal 90 lat. Niezwykły starzec, największy w Polsce specjalista od Norwida, wcielony niemal w poetę. Jego pisma wybrane Norwida to arcydzieło żmudnej pracy detektywa. Przy okazji opowiedział mi, że kiedyś o włos nie doszło do pojedynku jego z moim ojcem, rzecz poszła o to, czy Norwid czytał wiersze Baudelaire’a i czy wpłynęły na jego twórczość. Gomulicki upierał się, że tak, ojciec, że nie. Tacy byli kiedyś ludzie i takie pojedynki.

t.jastrun@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 7/2021

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy