Susza kradnie Europie Dunaj

Susza kradnie Europie Dunaj

Wysychająca rzeka uderza w gospodarkę aż 10 państw


Transport ukraińskiego zboża Dunajem

Gdy wiosną okazało się, że transport ukraińskiego zboża z portów nad Morzem Czarnym z powodu rosyjskiej blokady może być niemożliwy, pojawił się pomysł wykorzystania Dunaju jako naturalnego łącznika pomiędzy Ukrainą a Europą Środkową. Rumuńskie porty w potężnej delcie gotowe były na przyjęcie zboża i wysłanie go w głąb kontynentu. Teoretycznie przygotowany był także port w Konstancy nad Morzem Czarnym, który znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od delty Dunaju. Niestety, już wiosną poziom wody w Dunaju był wyjątkowo niski, co uniemożliwiło transport. Pomysł transportu zboża drogą rzeczną sięgał jeszcze dalej. Dzięki wykorzystaniu powstałego w 1992 r. kanału Dunaj-Ren ładunek mógłby docierać aż do portu w Rotterdamie. Niestety, w tym roku prawdopodobnie nie uda się tego planu zrealizować. Jeśli wojna w Ukrainie potrwa dłużej, niewykluczone, że będzie to możliwe w przyszłym roku.


Drugiej takiej rzeki nie ma nigdzie na świecie. Przepływa przez 10 krajów i cztery stolice. Jej dorzecze to prawie 8% powierzchni Europy. Już od starożytności znacząco wpływa na rozwój krajów leżących nad jej brzegami, ich transportu, rolnictwa, przemysłu i turystyki. Mowa o Dunaju, pod względem długości drugiej (2888 km) po Wołdze rzece Europy, wypływającej z niemieckiego Schwarzwaldu i uchodzącej do Morza Czarnego. Jej piękno stało się natchnieniem dla artystów, w tym dla Johanna Straussa syna, kompozytora walca „Nad pięknym, modrym Dunajem”.

Tego lata o słynnym walcu i rzece mówiło się w zupełnie innym kontekście. Katastrofalna susza każe się zastanawiać, czy modry nurt Dunaju nie stanie się jedynie wspomnieniem.

Apokaliptyczne krajobrazy

Europejski Nil – mawiają o Dunaju mieszkańcy nadbrzeżnych miejscowości. Wzgórza Schwarzwaldu oraz austriackie przedgórza Alp przez dużą część roku gwarantowały spore opady. Nawet podczas upalnego lata na Nizinie Węgierskiej czy w Rumunii poziom wody w rzece długo pozostawał na stałym, wysokim poziomie – podobnie jak na Nilu, gdzie deszcze w Afryce Środkowej gwarantują wylewy i wysoki stan wody w suchym, położonym daleko na północ Egipcie.

Jeszcze pod koniec ubiegłego wieku Dunaj zamarzał, a nierzadko pokrywał się tak grubą warstwą lodu, że z Bułgarii do Rumunii przez zamarzniętą rzekę wędrowały stada wilków czy saren. Nie inaczej było na Węgrzech czy w Serbii, gdzie zimą temperatura spadała znacznie poniżej zera, a mrozom towarzyszyły obfite opady śniegu. Dziś śniegu jest tam jak na lekarstwo, a wiosennych roztopów praktycznie nie ma – tak jak większych opadów deszczu od źródeł do ujścia.

Globalne ocieplenie zmienia krajobraz potężnej rzeki. Jeszcze kilkanaście lat temu, lecąc samolotem, bez problemu rozpoznawaliśmy błyszczącą, błękitną wstęgę rozlewającego się szeroko Dunaju od Wiednia aż po deltę. W tym roku Dunaj widziany z wysokości 10 km to dziwne połączenie piaszczystych plaż i wydm, powstałych niedawno zatoczek czy wysepek, które przyjdzie nam chyba wkrótce nazwać i zaznaczyć na mapach.

Spacerując wzdłuż uregulowanych nabrzeży Budapesztu czy Bratysławy, miało się wrażenie, że wody królowej Europy gdzieś uciekły. Z tworzących się z dnia na dzień plaż cieszyły się jedynie dzieci, które w te wakacje czuły się nad rzeką jak nad ciepłym morzem. Nic dziwnego, temperatura w płytkich wodach Dunaju w sierpniu zbliżała się do wartości notowanych w Morzu Czerwonym.

Energetyka porażona suszą

Hydrolodzy alarmują, że tego lata poziom Dunaju był tak niski jak za rekordowej posuchy w roku 1941. W niektórych miejscach sytuacja jest zła jak nigdy dotąd. Niepokoją statystyki bułgarskie. Dotychczas minimalna ilość wody przepływającej na wysokości miasta Ruse wynosiła 2441 m sześc./min. Na przełomie lipca i sierpnia w Ruse alarmowano o zaledwie 2000 m sześc./min. Susza dotknęła również inne europejskie rzeki, m.in. Ren czy Loarę, jednak wysychający Dunaj bezpośrednio uderza w gospodarkę aż 10 państw.

Niskie stany wód i ciągle rosnąca ich temperatura powodują coraz poważniejsze problemy w kilku elektrowniach atomowych. Siłownie zbudowane zostały blisko rzeki, której wody wykorzystywano do chłodzenia reaktorów i transportu. Brak wody w Dunaju i w kanale Dunaj-Morze Czarne spowodował, że już kilka lat temu jedyna rumuńska elektrownia atomowa Cernavodă musiała znacząco ograniczyć produkcję energii. W lipcu także elektrownia atomowa w węgierskim Paks zmniejszyła moce produkcyjne. Problemy ze schładzaniem reaktorów ma też elektrownia w Kozłoduju, dostarczająca jedną trzecią energii elektrycznej Bułgarii.

Na Dunaju od Niemiec po Rumunię pobudowano wiele mniejszych i większych elektrowni wodnych, które również mogą mieć problemy z brakiem odpowiedniego przepływu. Wśród nich jest największa elektrownia wodna w Europie, Żelazne Wrota, zlokalizowana na granicznym odcinku serbsko-rumuńskim. Dziś elektrownie wodne stanowią 35% ogółu źródeł energii w Serbii.

Dunaj jest najważniejszym źródłem wody do celów spożywczych dla niemal 10 mln ludzi. W Badenii-Wirtembergii zaopatruje się w nią cały obszar między Stuttgartem, Aalen a powiatem Alb-Donau. Także Ulm i Pasawa korzystają z wody Dunaju w celach spożywczych. Piją ją też mieszkańcy rumuńskiego miasta Turnu Severin oraz niektórych miejscowości w delcie rzeki.

Natura nie przetrwa

Już wiosną zbyt niski poziom wody w samej rzece i okolicznych jeziorach spowodował, że na świat nie przyszło wiele ptaków. Przez wyschnięte jeziora w bezpośredniej bliskości Dunaju dramatyczna stała się sytuacja zamieszkujących północną Bułgarię pelikanów kędzierzawych. Ich gniazda, które musiały powstać z dala od wody, padły ofiarą ptaków drapieżnych. Na wyspie Persin w ubiegłym roku przyszło na świat 100 małych pelikanów. W tym roku – ani jeden! Jak alarmują naukowcy, z okolic pogranicza bułgarsko-rumuńskiego zniknęły także kolonie czapli, które pojawiły się w okolicy tzw. Martwych Bagien na początku 2020 r. Dodatkowo z raportów WWF płyną niepokojące informacje dotyczące ryb. Przeprowadzony na przełomie maja i czerwca monitoring często spotykanego w Dunaju śledzia czarnomorskiego pokazał, że w tym roku jest go o 90% mniej niż jeszcze dwa lata temu.

Niski poziom wody, jej wysoka temperatura i powolny przepływ zmuszają wszystkie gatunki ryb do kierowania się w dół rzeki, do miejsc, gdzie teoretycznie powinno być głębiej. Ryby łowione jeszcze kilka lat temu przez kutry węgierskie tego lata mogły się znaleźć w sieciach Rumunów czy Bułgarów… Ale i w płytkiej, niemal przeźroczystej wodzie ryby widzą zakładane sieci i potrafią przed nimi uciec.

Cierpią też rolnicy, choć w większości naddunajskich krajów woda z rzeki nie jest wykorzystywana do podlewania pól i sadów. Wyjątkiem jest Rumunia, której rolnictwo w południowej części kraju bardzo teraz cierpi z powodu braku możliwości odpowiedniego nawadniania.

Czekają promy, czekają mosty

Na przeszło 400-kilometrowym bułgarsko-rumuńskim odcinku Dunaju są dziś tylko dwa mosty. Stary, powstały w połowie lat 50. XX w. Most Przyjaźni (coraz popularniejsza jego nazwa to Dunaw Most 1) oraz nowy, zbudowany ze środków unijnych most przy bułgarskim mieście Widin i rumuńskim Calafacie.

Niestety, wąski, o słabej przepustowości Most Przyjaźni ma coraz większe znaczenie. W chwili oddania do użytku był to najdłuższy most drogowo-kolejowy w Europie (niemal 3 km). Stanowi on przeprawę przez Dunaj dla dwóch międzynarodowych tras – E70 i E85, tędy przebiega transport tirowy z Bukaresztu i innych rumuńskich miast do Bułgarii i dalej na południe, do Grecji.

Most Nowej Europy, jak nazwano ten łączący Widin i Calafat, ma mniejsze znaczenie. W zamyśle ta nowoczesna drogowo-kolejowa przeprawa miała ułatwić transport między Bałkanami a Europą Zachodnią. Jednak zarówno po stronie bułgarskiej, jak i rumuńskiej wciąż brakuje nowoczesnej infrastruktury drogowej ułatwiającej dostanie się do mostu.

W ubiegłych latach wielu kierowców tirów, omijając długie kolejki na obu „mostowych przejściach”, korzystało z przepraw promowych między Bułgarią a Rumunią. Niestety, tego lata zawieszono kursowanie promów. Niekończące się kolejki tirów w lipcu i sierpniu doprowadziły do protestów mieszkańców jednej z miejscowości koło bułgarskiego Ruse, którzy mieli dość całodobowego ruchu, hałasu i brudu. Władze wciąż nie poradziły sobie z tym problemem. Ale nie ma co się dziwić, Bułgarzy i Rumuni od lat angażują środki w remonty jedynie konstrukcji mostu oraz przebiegających po nim szosy i toru kolejowego.

Tegoroczna susza spowodowała przyśpieszenie przygotowań do budowy aż pięciu (!) nowych mostów na Dunaju łączących Rumunię z Bułgarią. Bułgarzy zdecydowali się na pogłębienie rzeki, co było warunkiem narzuconym przez stronę rumuńską.

Turystyczny krach i niemiecka niespodzianka

Położone nad Dunajem cztery europejskie stolice, wspaniałe krajobrazy Doliny Wachau w Austrii, Żelaznych Wrót między Rumunią i Serbią czy delty Dunaju przyciągają turystów z całego świata. Z atrakcyjnych wycieczek statkami widokowymi na trasie Wiedeń-Bratysława-Budapeszt korzystają często także polscy turyści. Tegoroczna susza nakazała albo zrezygnować z rejsów, albo bardzo je ograniczyć. Rzecz jasna, powoduje to straty, których rozmiary poznamy zapewne już wkrótce.

O tym, że tegoroczne lato na Dunaju będzie inne niż zwykle, jako pierwsi przekonali się turyści z niemieckiego luksusowego statku wycieczkowego „Adora”. Ze 137 pasażerami miał on przepłynąć z bawarskiej Pasawy aż do delty Dunaju. Z powodu zbyt niskiego poziomu wody (w Ruse wskaźniki pokazały rekordowe 43 cm) wycieczkę przerwano, pasażerów przetransportowano do Bukaresztu, skąd samolotem wrócili do Niemiec. Takie przykłady można mnożyć.

Z kolei w Serbii nie tylko na statki wycieczkowe czyhały dodatkowe utrudnienia. W okolicach miasteczka Prahovo płytka rzeka odsłoniła aż 20 okrętów wojennych, które wycofujący się Niemcy zatopili w 1944 r. Zderzenie z większością z nich to spore ryzyko, dlatego miejscowi saperzy mają pełne ręce roboty. – Zatruwali nam życie w czasie II wojny światowej, zatruwają i dziś, gdy wody naszego Dunaju odsłoniły to, czego nie pozbierali – żali się 74-letni Serb Velimir, autor książki o niemieckich okrętach.

Odsłonięte kadłuby oraz zardzewiałe fragmenty statków utrudniają, a nawet uniemożliwiają pracę rybakom z położonych naprzeciw Prahova rumuńskich miejscowości. Od kilku tygodni nie uruchamiają oni swoich łodzi ani nie wchodzą do rzeki.

Pomoc na razie tylko doraźna

Straty, jakie ponoszą kraje naddunajskie z powodu suszy, są odwrotnie proporcjonalne do ich zamożności. Bogate Niemcy i Austria ucierpią zapewne mniej niż Bułgaria czy Rumunia. Jako że większość państw naddunajskich należy do Unii Europejskiej, ich władze z pewnością zwrócą się do Brukseli o wsparcie finansowe dla wszystkich poszkodowanych gałęzi przemysłu. Jakie to będzie wsparcie i czy w ogóle będzie można na nie liczyć, nikt dzisiaj nie wie. Z pewnością takiej samej (jeśli nie wyższej) pomocy oczekiwać będą mieszkańcy i firmy nad Renem, Padem czy Loarą. W gorszej sytuacji są Serbowie, bo nie tylko nie mogą liczyć na unijne wsparcie, ale i zmagają się z „niemieckim prezentem”, który wyłonił się z nurtu. Belgrad szacuje, że unieszkodliwienie i bezpieczne wywiezienie poniemieckich wraków kosztować będzie 29 mln euro. Operację może ułatwić pogłębianie Dunaju. Podejmie się tego bułgarska firma z Warny, która wygrała państwowy przetarg. Jej prace wyceniono na 6 mln euro. Serbom bardzo zależy na pogłębieniu ich odcinka rzeki jeszcze przed zimą, bo już wkrótce spodziewają się transportów węgla z Bułgarii. Władze Rumunii z kolei planują pogłębienie Dunaju na całym wspólnym odcinku z Bułgarią. Na ten cel Bukareszt ze specjalnego rządowego funduszu przeznaczy 1,9 mln euro. Ale na zakończenie zakrojonych na szeroką skalę prac trzeba będzie czekać.

Jak szybko uda się pokonać choć część problemów wywołanych przez suszę na Dunaju w niemal jednej trzeciej Europy? Eksperci dalecy są od optymizmu – nawet spore opady w najbliższym czasie nie poprawią sytuacji nad pięknym, modrym Dunajem.

Fot. AP News

Wydanie: 2022, 39/2022

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy