Tag "Attaché"
Notes dyplomatyczny
W ubiegłym tygodniu wyjechał z Pekinu Ksawery Burski, ambasador RP w Chinach. Burski, wybitny znawca Chin i chińskiej kultury, wrócił do Warszawy, oficjalnie kończąc swoją misję. Teraz więc mamy w Pekinie chargé d’affaires w osobie dotychczasowej zastępczyni Burskiego, Agnieszki Łobacz. Ona też zna chiński, też przepracowała w MSZ długie lata, była m.in. sekretarzem ambasady w Pekinie, a także szefową naszego przedstawicielstwa na Tajwanie. Stamtąd, kiedy wydawało się, że centrala wyśle ją na emeryturę, przeszła na stanowisko zastępcy ambasadora,
Notes dyplomatyczny
Uwaga, uwaga, mamy w MSZ kolejną po Stanisławie Komorowskim prześladowaną osobę. To Janusz Stańczyk, dyrektor Departamentu Systemu Narodów Zjednoczonych i Problemów Globalnych. Stańczyk czuje się dotknięty, bo wyjeżdżał na stanowisko naszego ambasadora przy ONZ w Nowym Jorku z posady wiceministra. Sądził więc, że jak wróci, to na poprzednie stanowisko. A tu – dyrektor. Więc chodzi po MSZ i rozpowiada o swojej krzywdzie. No i ludzie go słuchają, i się zastanawiają – to co, Stańczyk, wiceminister w czasach AWS, którego jedynym znaczącym dorobkiem jest
Notes dyplomatyczny
Premier Belka będzie pamiętał swoją podróż do Wietnamu przez długie lata nie tylko z powodu awarii samolotu. Pewnie także z powodu narzekań Stanisława Komorowskiego, dyrektora Departamentu Azji i Pacyfiku. Otóż Komorowski obnosi się ze swoją krzywdą tak demonstracyjnie, że w Hanoi zaczęli mu współczuć nawet Wietnamczycy. Bo mówi o niej każdemu, kto chce albo nie chce słuchać. A krzywda ta polega na tym, że został dyrektorem Departamentu Azji i Pacyfiku, na czym, jak chętnie podczas wyjazdu mówił, nie za bardzo się zna i co średnio go interesuje,
Notes dyplomatyczny
W dyplomacji ważne jest i wejście, i wyjście. Stąd też mamy piękny MSZ-owski zwyczaj, że koledzy wyjeżdżający na placówkę organizują pożegnalne przyjęcia. I wszystko zależy od kolegi – jeden organizuje delikatny poczęstunek w pokoju w MSZ, z chipsami, paluszkami i winem, drugi w willi na Parkowej albo gdzieś na mieście. Wtedy ważna jest też liczba gości – kto przyszedł i jak długo był. Są więc różne pomysły, zwyczaj pożegnań się rozwija. A ostatnio nową jakość wniósł do niego Bogusław
Notes dyplomatyczny
Paru dżentelmenów rozmawiało w stołówce o stosunkach polsko-niemieckich i o kuriozum, jakim była uchwała sejmowa domagająca się od Niemców powojennych reparacji. Pana X interesował taki wątek – wyobraźmy sobie, że na uchwałę Sejmu odpowiada uchwałą Bundestag, że reparacji Niemcy nie wypłacą. Ani centa. No i co wówczas? Kolejne chińskie ostrzeżenie? A może Sejm wypowie wojnę? Pana X pasjonował wątek nieroztropności Sejmu, natomiast jego rozmówca, Y, zachodził w głowę, jak do takiej uchwały mogło dojść. Jak? To wyjaśniają stenogramy
Notes dyplomatyczny
Może o powrotach? Wrócił z placówki w Meksyku Gabriel Beszłej, ten który był wcześniej szefem gabinetu premiera Jerzego Buzka, a jeszcze wcześniej pracował w telewizji Wiesława Walendziaka. To był zresztą jego polityczny protektor. Potem, gdy Walendziak złożył rezygnację ze stanowiska szefa Kancelarii Premiera (jakież to dawne czasy…), zdołał jeszcze załatwić swemu protegowanemu stanowisko ambasadora w Mexico City. Bo znał hiszpański… Teraz Beszłej wrócił z placówki, już ze stemplem światowca i dyplomaty, i został zatrudniony w… Kancelarii
Notes dyplomatyczny
Tytułem kronikarskiego obowiązku – MSZ ma nowego rzecznika, a w zasadzie innego. Bo rozdzielono funkcję dyrektora Departamentu Informacji i rzecznika. I porte-parole ministra spraw zagranicznych, a nie MSZ, został były dziennikarz „Polityki” i były dyrektor Programu I Polskiego Radia, Aleksander Chećko (co kilka tygodni temu zapowiadaliśmy). Takie rozdzielenie nie jest nowością, swego czasu wypraktykował to Krzysztof Skubiszewski, zostawiając Władysławowi Klaczyńskiemu kierowanie Departamentem Informacji i powołując na stanowisko rzecznika Grzegorza Dziemidowicza. To pierwsza uwaga. Druga jest innego
Notes
Ludzie w MSZ wciąż się zastanawiają, co to przyszło Włodzimierzowi Cimoszewiczowi do głowy, że namawia Andrzeja Olechowskiego, by został ambasadorem w USA. Czy to taka moda, że lewica wygrała, ale na stanowiska powołuje ludzi prawicy? Czy już zupełna kapitulacja? Parę osób było zdziwionych, ale szybko im wytłumaczono, że dziwi się ten, kto nie wie. Historia obsadzania stanowiska ambasadora w Waszyngtonie trwa już parę lat. Najpierw mówiono, że ambasadorem będzie Marek Siwiec. Przez parę lat był stuprocentowym pewniakiem, w zasadzie trzymano tę posadę
Notes dyplomatyczny
W jednej z ostatnich „Polityk” skarżył się Stanisław Komorowski albo któryś z jego kolegów (to pewniejsze), że po powrocie z placówki w Londynie został dyrektorem Departamentu Azji i Oceanii, a nie Europy. No, straszne upokorzenie go z tego powodu spotkało… Innym upokorzonym był w tej relacji Iwo Byczewski, były wiceminister, którego Włodzimierz Cimoszewicz przesunął ze stanowiska ambasadora przy Unii Europejskiej na stanowisko ambasadora w Belgii. Tak oto otrzymaliśmy rejestr komunistycznych niegodziwości, których w ostatnim czasie dopuszczono się w MSZ. Takie relacje poprawiają ludziom humor,
Notes dyplomatyczny
Jest jedna ciekawa rzecz – mamy dziwne zawirowania wokół kandydatury Ryszarda Stemplowskiego na stanowisko ambasadora w Chinach. Najpierw mówiło się, że ambasadorem w Pekinie powinien zostać ekonomista, z doświadczeniem gospodarczym, mający przełożenie na rząd i prezydenta. Taki, który może zadzwonić do prezydenta lub premiera bezpośrednio, pomijając biurokratyczne kanały. Czyli mający pozycję w kraju. No i jakieś godne stanowisko, minimum wiceministra. W ten sposób zbudowano teoretyczny model idealnego ambasadora w Chinach. Sęk tylko w tym, że jakoś






