Tag "Attaché"
Notes dyplomatyczny
MSZ jeszcze nie jest biurem podróży, ale ma wszelkie szanse na to, by się nim stać. Trwa bowiem wielki exodus MSZ-etowskich urzędników na zagraniczne placówki, a przybiera to wręcz rozmiary kataklizmu. Według wyliczeń co bardziej obeznanych w sprawie ludzi, na 35 dyrektorów departamentów MSZ za granicę w najbliższych miesiącach wyjechać ma 33. Dwóch więc zostanie – by zgasić światło. Łatwo zatem wyobrazić sobie, jak w takiej atmosferze się pracuje – mało kogo obchodzą sprawy państwowe, bo każdy biega,
Notes dyplomatyczny
Mamy dowód na to, że polityka kadrowa w MSZ nie jest kształtowana ani przez ministra spraw zagranicznych, ani przez premiera czy prezydenta RP. Nic z tego. Tu, w Alei Szucha, najwięcej do powiedzenia ma UOP. Na potwierdzenie tej tezy mamy dowód koreański. A raczej dwa dowody. Pierwszy wiąże się z osobą Tadeusza Chomickiego, który wyjechał na stanowisko ambasadora RP w Seulu. Z Chomickim sprawa była kuriozalna, bo wprawdzie otrzymał namaszczenie ministra na ambasadora, ale później jego papiery utknęły w Kancelarii Prezydenta. Leżały tam
Notes dyplomatyczny
W MSZ rodzi się nowa świecka tradycja. Jej ojcem jest minister Bartoszewski, który w pałacyku MSZ na Foksal, w obecności wybranych dyrektorów departamentów, wręczył nominacje ambasadorskie wyjeżdżającym na placówki ambasadorom, m.in. Zbigniewowi Kuchciakowi i Jerzemu Bahrowi. Było uroczyście i w ogóle. Do tej pory takie nominacje wręczano w Protokole Dyplomatycznym – ot, wpadał przyszły ambasador do departamentu odebrać potrzebny dokument. Teraz musi wbić się w lepszą marynarkę i pojechać na Foksal. Skąd ta nagła zmiana? Powód, jak
Notes dyplomatyczny
Minister Bartoszewski chyba już dał się przekonać do tezy, że polska polityka zagraniczna powinna być bardziej zniuansowana i pamiętać również o krajach nie należących do NATO. Świadczy o tym szereg ministerialnych gestów. Choćby jego wizyta w Chinach. Minister pojechał za Wielki Mur z żoną, a także z synem i synową. Co świadczy jednoznacznie, że nie był to dla niego rutynowy wyjazd. Zresztą minister obiecał w Pekinie, że Polska nie będzie popierała w Genewie rezolucji potępiającej Chiny za łamanie praw człowieka. Co zostało przyjęte
Notes dyplomatyczny
Są idole MSZ-etowskiej młodzieży. To ci urzędnicy, którzy zawsze są na topie, zawsze lubiani przez ministrów i wynagradzani dobrymi stanowiskami na dobrych placówkach. Do tego ekskluzywnego grona dołącza właśnie Ryszard Schnepf, który będzie ambasadorem RP w Kostaryce. Historia Schnepfa w MSZ-ecie jest krótka. Przyszedł na początku lat 90. I zaraz wyjechał na stanowisko ambasadora RP w Urugwaju. Tam wszedł w konflikt z szefem Polonii południowoamerykańskiej – Janem Kobylańskim. Więc po zakończeniu misji wrócił do kraju i nie znalazł miejsca w MSZ-ecie. Po zwycięstwie wyborczym AWS Schnepf wrócił
Notes dyplomatyczny
Dwa tygodnie temu na łamach “Przeglądu” Maria Fołtyn pisała, jak nasze Instytuty Kultury Polskiej i placówki dyplomatyczne zajmują się promocją Konkursu Moniuszkowskiego. Rzecz utrzymana była w minorowym nastroju, bo poza kilkoma ośrodkami (Sofia, Bukareszt, Pekin) inicjatywa została zlekceważona. Czasami wręcz w zupełnie niedyplomatyczny sposób – np. w Rzymie pani Jogałła, szefowa tamtejszego Instytutu Kultury Polskiej, nie raczyła nawet odpowiedzieć na listy od organizatorów Konkursu. List Marii Fołtyn wzbudził więc komentarze, bo –
Notes dyplomatyczny
Zacznijmy od gratulacji – otóż Marek Ziółkowski, dyrektor Departamentu Europy Wschodniej, po dwóch miesiącach czekania otrzymał wreszcie agrément od władz ukraińskich, zatem będzie mógł pojechać do Kijowa na ambasadora. Są dwie teorie, które tłumaczą, dlaczego Ziółkowski dostał agrément nie po dwóch tygodniach, ale po dwóch miesiącach. Pierwsza mówi tak: Ukraińcy nie byli zachwyceni jego kandydaturą, więc spróbowali, bardzo delikatnie, ją utrącić. Zaczęli przedłużać procedury związane z agrément, licząc, że Polacy – być może – przedstawią
Notes dyplomatyczny
W MSZ-ecie jest wszystko. I radość, i zdumienie. Zacznijmy od zdumienia. Otóż sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych przedstawiona została kandydatura Tomasza Turowskiego na stanowisko ambasadora na Kubie. Turowski to przykład młodej kadry, która pojawiła się w latach 90. w MSZ-ecie. Wykształcenie zdobywał w Rzymie jako sowietolog. Wysłano go więc na placówkę do Moskwy. Tam najchętniej zajmował się kondycją Kościoła katolickiego w Rosji. A teraz, prosto z Moskwy, ma jechać na stanowisko ambasadora RP na Kubie. Początkowo w MSZ-ecie nie za bardzo w to wierzono. Zresztą najwięcej mówił
Notes dyplomatyczny
23 lutego w radiowych “Sygnałach Dnia” prezydent Kwaśniewski powiedział: “Polska bardzo poważnie traktuje partnerstwo strategiczne z Ukrainą”. Piękne słowa. Ale rzeczywistość pokazuje, że prezydent mówi jedno, a rząd czyni coś innego. A w każdym razie w roku 2001 daliśmy sporo powodów, by tak w Kijowie myślano. Pierwszym powodem była – opisywana już przez nas – sprawa Marka Ziółkowskiego, obecnego dyrektora Departamentu Europy Wschodniej, kandydata na ambasadora na Ukrainie. Ziółkowski przeszedł już wszystkie polskie procedury,
Notes dyplomatyczny
“Nie ma powodów, byśmy nie mieli odnieść się do tej akcji ze zrozumieniem. Naloty to zdecydowany gest nowej administracji. Bardzo optymistyczny dla nas, bo jesteśmy sojusznikami Ameryki” – entuzjazmował się Jerzy Marek Nowakowski, doradca premiera ds. międzynarodowych, po tym, jak Amerykanie zbombardowali Irak. Po tych słowach Francja zaliczyła Polskę do krajów popierających naloty, a Irak zagroził zerwaniem z nami stosunków handlowych. W ślad za Irakiem zamrożenie dwustronnych stosunków zapowiedziały państwa arabskie. Tak oto po raz






