Tag "Jerzy Domański"
Lewica daje wybór
Na chwilę przed wyborami nie wystarczy analiza sondaży. Trzeba decyzji. To oczywiste. Tym bardziej że wyniki tych wyborów wcale oczywiste nie są. Dawno nie było na finiszu tylu partii mających szansę na wejście do Sejmu. Mniejszym partiom sprzyja zmęczenie, a i dezaprobata wobec działań dominujących od dekady PO i PiS. Trwanie w tym klinczu jest dla wielu wyborców tak beznadziejne, że nadzieje lokują w tych, którzy do władzy dopiero aspirują, choć wyraźnie widać, że więcej u nich chęci niż kompetencji. Jeśli po debatach i tuż
PO-PiS wzmacnia wielopartyjność
Im bliżej wyborów, tym mniej wiemy, co będzie po 25 października. Huśtawka nastrojów jest taka, że co sondaż, to inny skład parlamentu. Coraz więcej wyborców ma wątpliwości, co zrobić, w sytuacji gdy wojna między PO i PiS zamyka możliwość sensownych i niezbędnych zmian w państwie na kolejne lata. Rośnie, acz powoli, liczba tych wyborców, którzy aktywnie rozglądają się za innym rozwiązaniem i przenoszą poparcie na mniejsze partie. Jeśli ta tendencja się rozwinie, może będziemy mieli w Sejmie sześć albo nawet siedem partii.
Bez Kopacz nie byłoby Szydło
Doktor Ewa radzi sobie lepiej, niż można było się spodziewać, gdy obejmowała stanowisko premiera. Lekarz na czele rządu to rzadki w świecie przypadek. Ale jeśli spojrzeć na stany chorobowe nękające państwo i społeczeństwo, to wybór medyka może tylko pomóc. A pierwsza uwaga po roku rządów Ewy Kopacz jest taka, że złożywszy w czasie inauguracji swojego gabinetu wiele szczegółowych obietnic, dotrzymała zobowiązań, bo większość z nich, choć z trudem, realizuje. Nie popełniła przy tym żadnego dużego błędu, o co było
Sprawiedliwość jeszcze Ziobrę dopadnie
Jeszcze raz się wywinął z rąk sprawiedliwości. Ziobro jest jak piskorz. Od ośmiu lat kluczy i kombinuje, byle tylko nie ponieść konsekwencji decyzji, które podejmował jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządzie PiS. W czasie debaty nad postawieniem go przed Trybunałem Stanu posłowie tak go ocenili: „jego działalność uważana jest za nikczemną”, „powinien siedzieć od tamtego czasu w więzieniu”, „każda ze stron raportu komisji ds. śmierci Barbary Blidy to gotowy akt oskarżenia”. Trudno wymienić nazwisko ministra, który po 1989 r. byłby
Czy naprawdę tacy jesteśmy?
Bać się można, ale pomagać trzeba. Tak bym określił najbardziej elementarne zachowanie, jakiego człowiek w potrzebie może oczekiwać od drugiego człowieka. Niezależnie od narodowości, wyznania czy koloru skóry. Strach przeciętnego człowieka żyjącego z dala od polityki, a wiedzę o świecie czerpiącego z telewizji, może być zrozumiały. Bo jak nie ulec emocjom, gdy ogląda się jednostronny zalew nieakceptowalnych zachowań przybyszów. Dobrym przykładem tego, jak manipuluje się naszymi emocjami, są informacje o Czeczenach, którzy przecież nie tak dawno przyjechali do Polski. Na 85 tys.
Opłakane skutki eksportu demokracji
Lekarstwem na dyktatorskie reżimy w Afryce i Azji miał być transfer demokracji w wydaniu amerykańskim. Ale efekt jest taki, że zamiast lekarstwa zafundowano społeczeństwom tych państw truciznę. Bo czy jest kraj, w którym USA odniosły sukces? Afganistan? Irak? Libia? Syria? Wszędzie narzucanie ustroju, którego nie chciano, bo nie pasował do tamtej rzeczywistości, zakończyło się klęskami. I pomnożeniem wcześniejszych problemów. Tam, gdzie przed wojną ginęły rocznie setki ludzi, dziś ginie tyle dzień w dzień. A Państwo Islamskie? Wyrosło przecież na pieniądzach i broni
Solidarni inaczej
Tyle jest wojen między Polakami, i to praktycznie o wszystko, a w tej sprawie panuje ogólnonarodowa zgoda. Niezapisana, a nawet zbyt jawnie nieogłaszana. Bo po co, skoro i bez słów prawie wszyscy robią, co mogą, byle tylko Polska nie przyjmowała uchodźców. Skłócona Solidarność przy okazji rocznicy zajmowała się głównie tym, kto kogo nie zaprosił na fetę do Gdańska. Narzekano także na świat, który niewystarczająco docenia fenomen polskiej solidarności. Dla świata rocznicowe obchody Polaków to kompletny odlot od realiów współczesności. A także od jego
Polityka przeciw pamięci
Nawet mediom nie chce się już pytać uczniów i studentów o ważne dla Polaków daty. Wystarczy spojrzeć na programy i podręczniki szkolne, by nie mieć złudzeń. Takie tematy jak powstanie warszawskie, „żołnierze wyklęci” czy Katyń są w mediach praktycznie codziennie. A takie jak nadchodząca rocznica 1 września 1939 r. odfajkowuje się rutynowymi apelami, wieńcami i szablonowymi mowami polityków. Obraz najpotworniejszego doświadczenia w całej historii Polski przekazywany jest półgębkiem i wstydliwie. Jakby to, co zrobili Niemcy na naszych
Germanie to nie Niemcy
Tego autora nasi czytelnicy znają dobrze i nie tylko z łamów PRZEGLĄDU, bo dr Julian Bartosz to publicysta, historyk i niemcoznawca z takim dorobkiem, że wstyd nie wiedzieć, kto zacz. Mogę tylko ubolewać, że nasza skromna objętość nie pozwala korzystać z jego erudycji tak często, jak często jego komputer przysyła nam z Wrocławia kolejne artykuły. Dzwonię więc co jakiś czas do autora i przepraszam. Na szczęście oprócz ogromnej wiedzy ma też poczucie humoru i jakoś te nasze relacje trwają. Wspominam o tym też dlatego, że jest wreszcie
Może od razu audiotele?
Komu referendum, komu? Skoro jest referendum twoje, musi być i moje. A w kolejce do pytań referendalnych ustawiają się już następni. I w taki oto sposób ten piękny i ważny instrument demokracji jest w Polsce ośmieszany i upartyjniany. Jak zresztą prawie wszystko, do czego zabierają się politycy. Bo dla nich wszystkie wartości i instytucje są przecież tylko elementem gry. Są narzędziami pomagającymi wygrać najbliższe wybory. A co później? To ich już kompletnie nie obchodzi. A powinno. Bo nawet jeśli teraz wygrają, jest







