Tag "Krystyna Kofta"
Jajogłowi zrobieni w jajo
Wszyscy obdarzeni świadomością jajogłowi, czyli inteligenci obu płci łączą się, by agitować za wstąpieniem do Unii Europejskiej po to, by mniej gramotni, a więc chłopi i robotnicy, mieli lepiej. Przez pierwsze trzy lata w Unii rolnik dostanie za hektar minimum 350 zł dopłaty bezpośredniej, przy 20 hektarach, jakie ma premier Kalinowski, daje to 7 tys. zł, z którymi każdy chłop zrobi, co będzie chciał. A co chłop robi z pieniędzmi, wie każdy mieszczuch, który znalazł się na wsi, choćby
Lubię nietoperze
TELEDELIRKA Już za chwilę jak co roku o tej porze w ubogiej stajence, z Matki pochodzącej z Częstochowy (jak wykazują badania, wcale nie mała część naszego narodu uważa, że taka jest prawda) narodzi się mały żydowski chłopczyk, i z tego oto powodu Ojciec Rydzyk będzie składał życzenia milionom swoich wiernych słuchaczek i kilku słuchaczom. Nie mogę doczekać się uruchomienia telewizji charyzmatycznego Ojca, by oglądać go na ekranie. Nareszcie będzie prawdziwa przeciwwaga dla wszystkich telewizyjnych stacji razem
Polski Bóg przyniesiony w teczce
TELEDELIRKA W pierwszą niedzielę grudnia, późną nocą, w klimacie spotkania pierwszych chrześcijan w katakumbach, nadano spektakl teatru Cricot 2 (z 1980 roku) „Wielopole, Wielopole”. Chodziło o to, by nie drażnić krzyżo- i wiaroobrońców, choć w tych przejmujących obrazach nie ma nic, co mogłoby kogokolwiek urazić, to jednak pamiętam, że gdy oglądaliśmy w połowie lat 80. tę autobiografię Kantora, pomieszaną z przeżytą przez niego w dzieciństwie ogólną traumą europejską, słychać było z różnych stron tam-tamy oburzenia, a to, że szarganie świętości, a to nadużywanie symboli, bo my jesteśmy
Po czym Kaczor rozpoznał dziada
Teledelirka Po felietonie „Och, Zyta” odezwało się wiele osób, łącznie z bohaterką, która narzekała na fotografię, jaką zamieściła redakcja; ja zawsze wolę rysunki. Gilowska pisze, że wygląda na tej fotce jak poseł Ł. i że „Przegląd” ma jej lepsze zdjęcia, w nowym kostiumie od naszej krawcowej artystki. Z grubej rury dostało mi się od „NIE” za zbyt łagodne potraktowanie Zyty. Jest teraz w dobrym tonie walić w nią jak w kaczy kuper, co mnie nie dziwi, to zazdrość o każdą wyrazistą osobowość, jaka
Amor strzela, Pan Bóg kule nosi?
TELEDELIRKA Miłość jest ślepa, Amor to łucznik terrorysta, celny jak snajper. Każdego może podstępnie ugodzić. Na ogół mamy wtedy do czynienia z melodramatem, w którym może dojść do śmiertelnego zejścia jednej ze stron. Tak było w przypadku Stefci Rudeckiej, pałającej czystym jak łza komsomołki uczuciem do ordynata Michorowskiego. Dziewica nie uległa przed ślubem, w związku z czym wiedziony chorobliwą żądzą ordynat musiał się z nią ożenić. Dostał biedak takiej manii, że chciał tylko od Stefanii, że zacytuję Boya. Zaszczuta przez niegodziwą
Och, Zyta!
Teledelirka Używanie miały media, bo posłowie – zepchnięci do lokalnej stacji – nie mieli wyjścia, musieli zrobić coś, co zostanie pokazane w teledelirce; po co do cholery zostali wybrańcami, jeśli nie pokazuje się ich w TV? Wreszcie nadarzyła się okazja, prywatyzacja czegoś, o czym posłowie nie mają zielonego pojęcia, bo się tym nie interesowali, mimo że mówiło się o Stoenie od tygodni. Załoga jest za, warunki prywatyzacji dobre, ludzie będą mieli zapewnioną pracę, ale czy to kogo obchodzi? Ot, potrzebny
Przyznaję się, że morduję od dziecka
Teledelirka Ja, pisarka, niewymieniona z nazwiska, a nazwana przez Tadeusza Zielińskiego znaną felietonistką, chcę porozmawiać z nim jak felietonistka z felietonistą. Pan profesor, którego czytam z uwagą i często się z nim zgadzam, szukał przykładu społecznej niedojrzałości prawnej i wydawało mu się, że znalazł go w moim tekście. Chodzi, bagatela, o zabijanie zbrodniarzy bez sądu. Ja namawiam do linczu, mimo że wypowiedziałam się półżartem, mój felieton jest „sygnałem dewiacji”. Nie wiem, czy tytuł: „Triumfalny powrót Kodeksu Hammurabiego” był zbyt mało ironiczny? Pisałam
Schizma, panie dziejku, schizma!
Teledelirka Czasami intuicja pisarki daje mi się we znaki, choć chciałabym kierować się wyłącznie rozumem, rozważać za i przeciw, mówić sobie w monologu wewnętrznym: nie potwierdzam i nie zaprzeczam, dopóki nie dowiem się czegoś więcej o przyjacielu, polityku lub o układzie, ale moja pieprzona intuicja jak natrętna tłusta mucha tłucze się po głowie, żyć nie daje i żąda, by się do niej ustosunkować. Bywa, że intuicja graniczy z proroctwem, a być prorokiem nie jest dobrze ani we własnym domu (owe słynne: a nie mówiłam!,
Szok w prajmtajmie
TELEDELIRKA W telewizji publicznej oraz prywatnej trwa walka o oglądalność, czyli szał ciał, zasiadających w rozmaitych radach programowych, oraz burza mózgów w szklance wody, poprzedzająca nową, mającą widza rozerwać ramówkę. Tak jakby nieszczęsny widz nie był już dostatecznie rozerwany. Cała akcja przypomina walkę na śmierć i życie pomiędzy Urodzonymi Mordercami a Wielkim Bratem w różnych wcieleniach. Bez względu na to, kto zwycięży, królem i tak zostanie tok i szoł; szczęściem leci z nami pilot. Przy jego pomocy będziemy
Triumfalny powrót Kodeksu Hammurabiego
Coraz częściej spotykam kogoś, kto pragnie porządku, niektórzy nawet za wszelką cenę. Pewien taksówkarz oświadczył, że lubi Hitlera, bo ten potrafił zaprowadzić porządek. Jasne, transporty odchodziły punktualnie, a i piece też buzowały, jak trzeba. Takich ortodoksów nie ma wielu, ale fakt, że wszyscy tęsknią do poczucia bezpieczeństwa. „Czy pamięta pani, żeby takie rzeczy działy się w stanie wojennym?”, pyta mnie krucha staruszka, napadnięta przez króla siłowni. Nie dość, że wyrwał jej portmonetkę z małą szkodliwością społeczną, bo było







