Tag "Krystyna Kofta"
Cicho sza, cicho sza, tajemnica zła
Młodzieńczy wygłup wieszcza Adama „Oda do młodości” czeka na reżysera, który zrobi z niej film oraz serial. Widzę „goniących za żywiołkami drobniejszego płazu”: Gajosa, Lindę, i Stenkę, jak ścigają Pazurę, Figurę i Buzek Agatę. Żartuję, ale jak znam życie w jego różnych przejawach, to obawiam się, że jakiś reżyser cierpiący na syndrom połamanych skrzydeł może, „chyląc ku ziemi poradlone czoło”, nakręcić coś na kanwie. Jest w „Odzie” jeden kawałek wart uwagi: „Jednością silni rozumni szałem, razem
Różowy bilecik do biskupa Pieronka
TELEDELIRKA Wydawać by się mogło, że w dobie komórkowców oraz maili i SMS-ów, listy piszą wyłącznie ludzie słabo piśmienni, śląc koperty do swych pociech „pod celą” albo do synów w mieście, zasiedziałych w Parlamencie: „W imię Ojca i Syna, Nasza Pociecho, myślelim, że nie zapomnisz o Tatku i Matuli, co już do ziemi się chylą, że jaki grosik przyślesz, ale pewnikiem czasu Ci nie staje, bo w każdy dzionek widzim Cię w telewizyji…”, tak się wydawało, aż tu nagle i niespodziewanie nastąpiła istna erupcja epistolograficzna. Do marszałka Sejmu wpłynął list
Czerwone i czarne
Pisałam kiedyś, że nie cierpię cudzysłowów. Nadużywają ich ćwierćinteligenci udający, że posługują się polszczyzną literacką. I nie tylko zwykłe, będące po prostu przecinkiem, słowo na „k”, lub powszechny czasownik na „p”, określający dokładnie czynności życiowe człowieka od ględzenia poprzez jedzenie do prokreacji włącznie czy też uprawiania tego zajęcia li tylko dla przyjemności albo sportu, i to zarówno przez jednostki płci przeciwnej, jak i osobniki spod tego samego płciowo znaku, nie tylko te słowa wtrącają do cudzysłowowego więzienia, ale wpychają tam również zwroty kolokwialne, stanowiące
Podwójny nelson
TELEDELIRKA W ciągu ostatnich dni świat ujrzał trzech wielkich Polaków. Jednym jest ten, którego powinniśmy czcić jak złotego cielca za niepodległość. Dotyczy to także partii rządzących, bo i one spijają kapitalistyczne miody, jakie niosą wolny rynek, władza, zaszczyty i pieniądze. Tymczasem towarzysz Paszczyk zapytany o wyjazd Wałęsy na olimpiadę, odpowiedział, że Lechu pewnie chce dostać jakieś olimpijskie stroje. Paszczyk jest szefem ważnego komitetu, wypowiada się oficjalnie, mógłby więc swą paszczękę przymknąć,
Bobo Fiut
TELEDELIRKA Ostatnio Talibowie wylądowali nie w Klewkach, gdzie odbierali wąglikówkę (70% minimum), lecz w Sejmie. Czy to nie ekstra pomysł dla bezrobotnych z okolicy, żeby zaczęli produkcję bimbru o wdzięcznej nazwie „wąglikówka”? Towar szedłby jak woda, bo jest ludziom niezbędny, jeśli mają nie zwariować ze strachu, oglądając w TV, co się dzieje. Otóż któregoś dnia, gdy jak zwykle zebrał się Sejm, na mównicę weszła dostojna w kilogramach osoba i rozpoczęła modły. Bez uzasadnienia wiarą państwową i koraniczną konstytucją matrona w lazurowym, nawiązującym
Precel a sprawa polska
Teledelirka Kto ogląda „Kiepskich” – niesłusznie pogardzany przez inteligentów czarny serial o przeciętnych Polakach w prostej linii pochodzący z „Opisu obyczajów” księdza Kitowicza, z wielką rolą Andrzeja Grabowskiego tamże i tu jako Ferdynanda Kiepskiego – ten wie, że bezrobotny, choć wciąż pełen pomysłów na zrobienie kasy, Ferdek wraz z synem Waldusiem nade wszystko przedkładają oglądanie „mecza” z puszką browarka. W wygodnych, może niezbyt wyszukanych dresach rozwalają się przed telewizorem, by kibicować ulubionej drużynie. Na szczęście
Wywalony język ciała
TELEDELIRKA Mam chwilami wrażenie, że cokolwiek głupiego da się pomyśleć, to może się zdarzyć, bowiem głupota nie ma żadnych granic. Mądrość, owszem, jest ściśle ograniczona. Jej przeciwieństwo zaś przeciwnie. Oto w satyrycznym dodatku „Gazeta na plażę” pewien redaktor zamieścił prosty żart. Najpierw sfotografował się komputerowo rozdęty na jakieś 180 kilo, a potem wychudzony komputerowo do circa 45 kilogramów, rzekomo za pomocą „listewki cud”. Ćwiczenia z listewką miały spowodować, że redaktor chudł 40
24 grudnia. Betlejem – kometa nad stajnią
Teledelirka Siała Baba mak, nie wiedziała jak, a Dziad wiedział, ale oczywiście nie powiedział. Święta za pasem, mak na makowiec od baby zakupiony. Jakoś sobie baba poradziła, choć nieużyty dziad zachował tajemnicę. Inaczej niż eksperci w reklamach proszków, zawsze usłużni, wyrastają jak agenci służb z klinik specjalnych, by głupiej babie objaśnić świat, bo jak sama nazwa wskazuje, niewiasta to ta, co nie wie. Eksperci niewiastom z reklam powiedzą wszystko. Normalna kobieta takich rewelacji w ogóle nie słucha.
Parawalcz boks
Teledelirka Ostatnie dni w TV minęły wojowniczo i delirycznie. Co do Kaucza, mam tylko jedno wspomnienie, związane z nieodżałowanej pamięci moim szwagrem, Jonaszem Koftą, który popisywał się zasłyszanym na bazarze nawoływaniem do kupna: „Kaucz kalauczparawalczboks!”. Chodziło o kauczukową parę walczących bokserów. My widzieliśmy na ekranach trzy walczące o Kaucza kobiety. Minister Labuda, zresztą słusznie, wyjęła z szafy dawno nienoszony styropianowy kostiumik, Monika Olejnik w „Kropce nad i” wystąpiła w wojowniczym stroju haevymetalowym, a minister Barbara Piwnik miała na sobie
Gwiezdny pokój
TELEDELIRKA A. jest wielką gwiazdą hollywoodzką, w sukni bez ramion i pleców, od YSL lub Armaniego, w brylantowej kolii i kolczykach, za które można by uzbroić oddział marines wyjeżdżający do Afganistanu, odbiera Oscara za Oscarem. Jest równie dobra w szalonej komedii, co i w dramacie. Jej ćwiczony uśmiech zaraził pół świata i teraz wszędzie można go spotkać jako dodatek do McDonalds’a, którego personel kształcił się na Hamburger Uniwersity. Kto myśli, że to dowcip, nie zna się na rzeczy. Jedna dziewczyna pracująca w takim barze







