Tag "TVP"
Marucha przechodzi do telewizji
Pojawiły się pierwsze dowody na to, że słynny list córki leśniczego dotarł do kogo trzeba. Chodzi o nieopieczętowaną kopertę powierzoną przez jakiegoś kolegę ministrowi Szyszce, a przez niego przekazaną ministrowi Błaszczakowi na oczach całej Polski. Widzowie nie mieli pewności, w czyich rękach ostatecznie przesyłka się znalazła, bo jeden dawał, drugi się wzbraniał. Być może obaj w tej sprawie byli tylko listonoszami, a nie mieli ochoty przyznać się do tego publicznie. List musiał się znaleźć u właściwego adresata. Bez tej pewności
Trzy telewizje i jeden pogrzeb
Niechętnie oglądam telewizyjne programy informacyjne. Gdyby szef naczelny Jerzy Domański się zgodził na wypłacanie „szkodliwego” za śledzenie „Wiadomości”, poprosiłbym jeszcze lekarza o pozwolenie i raz na jakiś czas zająłbym się tym jadowitym kurwiozum propagandowym PiS. Dzisiaj pamiętam o 19.30 tylko w dniach podwyższonego ciśnienia wydarzeń. We wtorek, 14 listopada, musiałem (osobisty przymus wewnętrzny) sprawdzić, jak trzy najważniejsze stacje pokażą w głównych serwisach pogrzeb Piotra Szczęsnego, który 19 października podpalił się przed Pałacem Kultury
Bulterier czy kukiełka
Po Jacku Kurskim można się spodziewać wszystkiego najgorszego. Doświadczyli tego Tusk, Kaczyński i Ziobro, o mniej znanych, a licznych ofiarach tego polityka już nie wspominając. Zmieniał partie i poglądy jeszcze częściej niż Ryszard Czarnecki. Razem stanowią niepowtarzalny duet. Ich obecność w życiu publicznym ośmiesza wszystkie instytucje, do których trafiają. Są parodią i nieszczęściem. A dla zwykłych ludzi symbolem bezczelności i hucpiarstwa. I, niestety, dowodem bezradności. Okazuje się, że nie można ich odstawić od złotodajnego cycka, bo zawsze
Wreszcie coś dla Węgrów
Najukochańszą formą publicznego istnienia prezesa TVP są zapowiedzi o tym, co to będzie, a zwłaszcza: ACH, CO TO BĘDZIE. To niespecjalnie uciążliwa robota, trzeba się tylko wystroić, żeby wyglądać jak spiker. A ponieważ spikerek już nie ma w telewizji, nie ma obawy, że ktoś może ładniej wyglądać od prezesa. No, może Gliński albo Morawiecki, ale to ludzie rządu i tylko ciemny lud może uważać, że oni też są z telewizji. Od pierwszego dnia na urzędzie Jacek Kurski zapowiada polską telewizję po angielsku. Dżentelmeni nie mówią o pieniądzach, więc poinformował tylko, że on prawie ze wszystkimi,
Sonda wyżej nie poleci
Nie wiem, jak było. Czy Rożek sam przyszedł do telewizji, kiedy się dowiedział, że będzie zmiana, czy Kurski, już z teczki, w której wieziono go na Woronicza, wydał zarządzenie, żeby mu tam zaraz doprowadzić dr. Tomka. Najpewniej zaś było tak, że propozycja powierzenia autorstwa programu Tomaszowi Rożkowi już od dawna wylegiwała się w jakiejś dyrektorskiej szufladzie i może nawet nazywała się „Sonda 2”, ale jakoś nikt do tej pory nie poczuł do niej mięty. Za taką wersją zdarzeń przemawiają liczne doświadczenia, jakie
Dorzynanie niewyciętych
Ano właśnie, ano właśnie. Dokładnie tak. Ma pan redaktor rację. Bardzo dobre pytanie. No, panie redaktorze, jestem strasznie wdzięczny za to pytanie. Tak właśnie sobie gaworzył dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski z Michałem Rachoniem w Programie 1 TVP. Program powinien się nazywać ustawka. Bo po to się panowie spotkali. By, jak mówił prezes Kurski, ciemny lud kupił wersję władzy. Tyle że, jak wszystko, ustawkę też trzeba umieć zrobić
Ile dajesz na Rachonia?
Co widzi desperat płacący abonament na TVPiS? Michała Rachonia. Żywy powód, by nie można było bez obrzydzenia sięgnąć do portfela. Autor „Twarzy hańby domowej” („Trybuna”) opisuje Rachonia tak: „Fanatyczny żołnierz PiS, z charakterystycznym, zjadliwym uśmieszkiem, nieschodzącym z jego twarzy. W czasie prowadzenia »Minęła dwudziesta« i »Woronicza 17« (TVP Info) unosi się, pieni, walczy, kłóci, wierci… Zawsze z tym samym uśmieszkiem konferansjera tandetnych programów estradowych”. Każdy dzień Rachonia na wizji to kolejni uciekinierzy z TVPiS.
Verba dicendi, verba sentiendi, a barbarzyńcy zakłócają
Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze nie było wiadomo, czy litera V jest na pewno w naszym alfabecie, Telewizja Polska używała skrótowca TP. Sprawcą całego zamieszania mógł być Lech Wałęsa, któremu palce tak się dziwnie układały, kiedy podnosił ręce, że tłum szalał, a służbowy komentator mówił, że nie wie, o co chodzi, bo w polskim abecadle nie ma takiego znaku. Nikt nie lubił nieszczęsnego skrótowca TP bez V w środku, które rozstrzygało, czy chodzi o teatr, czy o telewizję. Wszyscy mówili tiwi albo tefał, ale pisać należało TP.
Ucho Rydzyka
Łapy im poucinać, a przynajmniej pozbawić obywatelstwa, a nie cackać się z ludźmi, do których jeszcze nie dotarło, kto dziś rządzi. Jacyś rygoryści nie chcieli puścić spotu reklamowego „Naszego Dziennika”, w którym ostrzegano przed straszną zarazą, jaką jest gender. Powołali się na przepisy prawa. Rozśmieszyli tym Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, do której PiS skierowało umysły równie twarde ideologicznie, jak to bywało za inkwizycji. Osoba, która zatrzymała spot, zostanie ukarana. A dla rekompensaty ludzie Rydzyka zażądali, by spot był pokazany w głównym
Bez lekcji Wodeckiego
Na ogół ludzie umierają za wcześnie. Kiedy wypada odezwać się do kogoś w kondukcie albo coś mądrego powiedzieć już nad samym grobem, żałobnikom najczęściej przychodzą do głowy myśli tak banalne, że to wielkie szczęście dla nieboszczyka, że tego nie usłyszy. Zbigniew Wodecki, nawet gdyby dożył matuzalemowego wieku, dla Telewizji Polskiej odszedłby za wcześnie. To jest instytucja, która potrzebuje pogrzebów wielkich ludzi tylko do westchnień, że tyle jeszcze mogliby zrobić. Nie ma w tym prawdy, jest sama obłuda maskująca lenistwo i brak instrukcji obsługi








