Trzymaj się pan z dala od naszych dzieci

Trzymaj się pan z dala od naszych dzieci

Chodnikiem szedł pijak w strasznym stanie. Zaczepił mnie: „Niech pan powie, czy ja naprawdę tak źle wyglądam? Jeśli tak, to proszę mi wybaczyć”. Pomyślałem o tym człowieku, oglądając konferencję biskupów dotyczącą raportu o pedofilii w Kościele. Ten pijak miał więcej samokrytycyzmu niż nasi biskupi. Wyjątkiem był Wojciech Polak, za to biskupi Marek Jędraszewski i Stanisław Gądecki, jeśli nie usprawiedliwiali pedofilów, to formułowali jakieś pokraczne myśli kpiące z poczucia przyzwoitości. Ale czy nie można by na to wydarzenie spojrzeć z innej strony? Zważywszy na straszny stan moralny i intelektualny polskiego Kościoła, dobrze, że w ogóle powstał taki raport, a nawet padły słowa o winie. Ale od razu przychodzi myśl, że przecież Episkopat był w sytuacji bez wyjścia, papież Franciszek postawił polski Kościół pod ścianą. Co za niezręczna sytuacja, jakoś trzeba było z tego wybrnąć. Ciekawe, bo zdaje się, że następuje wielka zmiana. Do tej pory sojusz polityczny z Kościołem zwiększał szanse wyborcze, teraz może być odwrotnie.

Ludzie są coraz bardziej poirytowani, że Kościół milczy wobec rasizmu, ksenofobii, niszczenia demokracji w Polsce, za to potępia wszystko, co się wiąże z seksem. A przecież wielu, jeśli nie większość księży, podkasuje sutanny i uprawia seks po kryjomu. Nie przypadkiem w Kościele protestanckim, gdzie nie ma celibatu ani tej całej hierarchii, tego wielkiego, mrocznego urzędu, wygląda to inaczej.

Chwyt propagandowy i kłamstwo PiS, że mamy do czynienia z jakąś krucjatą środowisk LGBT, że grozi nam zawłaszczanie państwa przez te środowiska. Jak chmura gradowa wisi nad polskimi dziećmi groźba seksualizacji, będą uczone w szkole onanizmu, od którego, jak wiadomo, wypadają włosy i usycha mózg. A naprawdę jest to zaproszenie do dyskusji, otwarcie okien. Nasza cywilizacja jest na jakimś ostrym zakręcie. To plus wiedza, internet kieruje nas w stronę liberalizmu w sprawach obyczajowych. PiS może ten proces odwlekać, ale go nie zatrzyma. Jestem, rzecz jasna, za małżeństwami gejów. Mam wątpliwości w kwestii adopcji dzieci, ale jeśli badania wykażą, że w takich związkach dobrze się mają, będę za tym.

Mimo złogów obskurantyzmu Polska obyczajowo się liberalizuje. Dowodem na to jest choćby fakt, że Biedroń robi karierę polityczną. A przecież był aktywistą gejowskim. I bardzo wielu Polakom to jednak nie przeszkadza. 15 lat temu dałbym się zabić, że teraz nie będzie to możliwe. Ale cała ta polityczna gra Biedronia bardzo mnie irytuje. W jednych sondażach ma aż 10% poparcia, w drugich oscyluje na granicy progu wyborczego. Gra niewarta świeczki. Jeśli zmarnuje głosy liberalnego elektoratu, będzie to niewybaczalne.

Wiadomość dnia: Jarosław Kaczyński odwiedził Jasną Górę, gdzie modlił się przed Cudownym Obrazem Matki Bożej. I tam przemówił do narodu: „Dla nas, Polaków, pewnie nie ma takiego miejsca na świecie, gdzie lepiej można się modlić”. Zwierzył się, że codziennie bardzo długo się modli. Wcześniej górnikom na Śląsku obiecał, że po wieczne czasy będziemy wydobywać węgiel i truć Europę. No i ten słynny już okrzyk na konwencji PiS: „Wara od naszych dzieci!”. Prezes jako obrońca polskich dzieci. Wiele osób komentowało to celnie w tym stylu: „Może najpierw by prezes się ożenił, spłodził dzieci, wstawał do nich w środku nocy, odprowadzał je do szkoły, odrabiał z nimi lekcje, uczył je pływać i jeździć na rowerze. Trzymaj się pan z dala od naszych dzieci”.

Wieczorem w Domu Literatury jubileusz 75-lecia krytyczki Iwony Smolki. Przyjaźnimy się od wielu lat. Tylu znajomych, czasami dawno niewidzianych, wszyscy zmienieni przez czas. Niektórych potraktował pobłażliwie, innych okrutnie, ale tych, co pobłażliwie, prędzej czy później też przemieli. Ta sala, która tyle widziała i słyszała, też stalinowskie samokrytyki, trybuna, z której płakał Tuwim po śmierci Stalina. A teraz my, grupka pisarzy na kurczącej się inteligenckiej wysepce nowego wieku. Nie było chyba ani jednego młodego człowieka. Też znak czasu. I jest znakiem czasu, że przy licznych wspomnieniach, pochwałach nie padło słowo o tym, że to w mieszkanku Iwony na Stegnach, na początku stanu wojennego, stworzyliśmy z grupą znajomych nielegalne pismo „Wezwanie”, które istniało do 1988 r. Jakby to, co teraz się dzieje, niwelowało poświęcenie i determinację oporu wobec stanu wojennego.

Wydanie: 13/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy