Archiwum

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Ewa Kopacz na polu minowym

Czy w Polsce może być chociaż trochę przyzwoiciej? Moi rodacy nie mają, jak sądzę, zbyt wygórowanych oczekiwań wobec rządzących. Nie żeby nie chcieli żyć jak inni Europejczycy, których państwa są tak dobrze zorganizowane, że aż wieje w nich nudą. Oj, chcieliby, chcieli, i to bardzo. Dlaczego więc nie domagają się od kolejnych rządów, by i u nas obowiązywały te lepsze standardy? Ano dlatego, że już tyle razy zostali wystawieni przez rządzących do wiatru, że teraz nawet lekkie dmuchnięcie we właściwą stronę przyjmują z optymizmem.Nowe rozdanie polityczne to nowe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Sny i pozory

Antoś pyta tuż przed zaśnięciem: „Czy sen może się zmieniać w rzeczywistość? A właściwie to z czego zbudowane są sny?”. Zasypia, zastanawiając się nad naturą snu. Po chwili odpływa i nagle niepokoję się, czy nie odpływa za daleko. Poznaliśmy już naturę kosmosu. Życie zakorzeniło się tylko na trzeciej planecie od Słońca, wokół mróz i pustka.Dwóch taksówkarzy – każdy człowiek jest osobną planetą. Pierwszy to zagorzały kibic Legii. Niegłupi i sympatyczny. Ale nie rozumie, w jaki idiotyczny mechanizm dał się wkręcić: szukanie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Piotr Żuk

Dlaczego bogaci już nie boją się biednych?

Bunty chłopskie i wyrzynanie całych dworów, palenie pańskich posiadłości, rewolucje społeczne ścinające głowy królów i biskupów, dzikie strajki oraz lincze na właścicielach fabryk – to wszystko musiało budzić w przeszłości wielkie emocje i potencjalny strach w kręgach ówczesnej arystokracji i klas panujących. Jeszcze w latach 70. i 80. XX w. częstym zjawiskiem we Włoszech było przywiązywanie nieuczciwych kapitalistów do słupów z napisem „Jestem chciwym wyzyskiwaczem”, co działo się na oczach pracowników idących do pracy. Nawet niedawne zdarzenia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Właściwości różowej świnki

Mam to szczęście, że mieszkam nad parą cudownych fizjoterapeutów. Często w chwilach kryzysu wysyłam im SMS-y z wierszykami o moim kręgosłupie lub ślę uśmiechy w formie emotikonów. Wtedy oni piszą proste i piękne: „Zejdź”. Na początek zawsze dostaję kieliszek pysznego, ziołowego, 40-procentowego likieru prosto z pól Prowansji. Już dawno ustaliliśmy, że działa to zbawiennie na mięśnie, które – po ekstatycznym skurczu – wspaniale się rozluźniają. Wszyscy lubimy te spotkania – powoli stają się rytuałem w ponurej tkance

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Dzieciństwo wśród śmierci

Rano zostaliśmy wypędzeni na ul. Przyokopową i ustawieni do rozstrzelania Co roku 1 sierpnia, w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, przed moimi oczami przesuwają się kadry z dzieciństwa. Przeżycia z tego czasu bez wątpienia wpłynęły na moje życie. Urodziłem się w Warszawie 12 października 1939 r., tuż po podbiciu przez hitlerowskie Niemcy II Rzeczypospolitej i rozpoczęciu okupacji ok. 50% jej terytorium z prawie 25 mln mieszkańców. Druga połowa ziem polskich wraz z ok. 10 mln ludności zamieszkującej tzw. Kresy Wschodnie, Polaków,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Czciciele Wielkiej Ukrainy

Ukraiński nacjonalizm w masce wolności i demokracji   Paradoksem historii jest, że zbrojne struktury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) odpowiedzialne za ludobójstwo 200 tys. Polaków, zlikwidowane w Polsce w 1947 r. w następstwie operacji „Wisła”, a później w Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, przetrwały na Zachodzie przykryte grubą warstwą frazeologii demokratyczno-liberalnej. By zobaczyć, jak ukraińscy faszyści współpracujący z Hitlerem przepoczwarzali się w demokratów, miłośników humanizmu, a ostatnio w opozycję demokratyczną, należy wrócić do okresu II wojny światowej. Pomysł odchodzenia od haseł

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Abp Wesołowski częścią pedofilskiej sieci

Śledczy są przekonani, że były nuncjusz utrzymywał kontakty z pedofilami z całego świata 66-letni były nuncjusz apostolski na Dominikanie nie działał sam. Śledczy stopniowo odkrywają kolejne elementy pedofilskiej siatki, która ułatwiała mu wyszukiwanie ofiar i ukrywanie swojego drugiego życia. Ponad 100 tys. zdjęć zawierających treści o charakterze erotycznym, dodatkowe 45 tys. usuniętych fotografii – to tylko część archiwum, które na prywatnym laptopie miał zgromadzić abp Józef Wesołowski. Jak donosi włoski dziennik „Corriere della

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Zielone waśnie

Rok po wyborach do Bundestagu Die Grünen wciąż szukają nowej tożsamości Korespondencja z Berlina W niemieckich mediach uporczywie powraca ostatnio anegdota o dziennikarzu, który chciał się dostać do biura poselskiego Antona Hofreitera, szefa klubu parlamentarnego Zielonych. Ochroniarz w Bundes­tagu zapytany, jak dotrzeć do sekretariatu deputowanego, odrzekł nieśmiało: „Od kilku tygodni Zieloni zajmują prawą stronę budynku. Albo… proszę zaczekać, nie, z całą pewnością, przedtem byli po lewej stronie, teraz są po prawej”. Ta prostoduszna wypowiedź

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Indie – kraj klaksonów

Indyjskie miasta od lat są w czołówkach rankingów hałasu. Jak uciszyć najgłośniejszy kraj świata? Korespondencja z New Delhi Diwali, święto świateł, to skrzyżowanie Bożego Narodzenia z sylwestrem. Przed jego rozpoczęciem domy ozdabia się światełkami, je mnóstwo słodkości i robi potężne zakupy. Jednak Diwali jest nie tylko świętem szczęścia i obfitości, ale również handlu i zgiełku. Ulice i bazary zasypiają później niż zwykle, w niebo strzelają sztuczne ognie, a ciszę rozrywa huk petard. Trudno powiedzieć, czy ból głowy następnego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Wypijmy za błędy

Czyli jak Ryszard Rynkowski został facetem z ulicy i o piosence, która wymknęła się jej twórcom   Z Ryszardem Rynkowskim poznał mnie Staszek Sojka. Było to późną jesienią 1988 r. Siedzieliśmy w okrągłym pomieszczeniu Sali Kongresowej w Warszawie, gdzie artyści oczekują na wyjście na scenę. (…) Nie było warunków na dłuższą rozmowę. Ryszard zapytał, czy moglibyśmy razem coś napisać, i wymieniliśmy telefony. Parę dni później umówiliśmy się gdzieś na mieście i dowiedziałem się, że Ryszard właśnie rozstał się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.