Archiwum
Debata w tytule, a w środku miesięcznica
Wydarzeniem medialnym ubiegłego tygodnia była rozmowa Wiktora Osiatyńskiego z Tomaszem Łubieńskim w radiu TOK FM, w poniedziałek o ósmej wieczorem. Przepraszam obu panów, że zanim napiszę, dlaczego jestem poruszony, przypomnę Czytelnikowi, kim są. Osiatyński występuje tu w roli radiowca, gospodarza programu „Zrozumieć świat”. Całkowicie na swoim miejscu, bo ma wszelkie predyspozycje do bycia człowiekiem mediów, jest utalentowanym narratorem i ma temperament publicysty. Sęk w tym, że Osiatyński byłby również na właściwym miejscu, gdyby zasiadał w państwie najwyżej, jak
San Escobar a sprawa członka
Pewnie za chwilę minister Waszczykowski ogłosi wielki triumf polskiej dyplomacji, bo nasz kraj zostanie wybrany na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ na lata 2018-2019. Tylko czy faktycznie będzie to triumf? Niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa bywaliśmy regularnie. Najpierw w latach 1946-1947, potem w roku 1961, byliśmy też w latach 70. i 80., i 1996-1997. Działo się tak dlatego, że w doborze niestałych członków Rady przyjęta została zasada wybierania reprezentantów regionów. Można więc uznać, że taki wybór na dwuletnią kadencję
Odrabianie lekcji
PiS okazało się dużo gorsze, niż sądzili najwięksi pesymiści. A opozycja bledsza i wątlejsza, niż się tego obawialiśmy. Kiedy jakiś czas temu spotkałem się z Kijowskim, czułem, że ta alimentacyjna sprawa jest poważna, że ma on nóż na gardle. Jednak nie mieści się w głowie, że był taki nieostrożny, a może też niemoralny. Zaufały mu setki tysięcy ludzi. To nas różni od pisowców. Również to, że jeśli przedstawiciele naszego obozu robią coś głupiego czy niemoralnego, widzimy to. Nasza
Warhol maluje Baumana
Na wrocławskim kulturoznawstwie tatuowaliśmy sobie nazwisko Baumana na łopatkach. Był rok 1998 i jego „Kultura jako spółdzielnia spożywców” była tekstem wystarczająco postmodernistycznym, krejzolskim, bojowym, żeby Wielki Ziggy został naszym duchowym patronem. Chociaż na chwilę. Kilka lat później mówiłam o czymś w telewizji, było to chyba w Krakowie. Pani charakteryzatorka szepnęła, trzymając pudrowy pędzel jak relikwię, że przede mną malowała Baumana. Zerwałam z siebie fryzjerski fartuszek i ruszyłam za gościem. Tak poznać Baumana, którego teksty nosi
Amerykanie przyszli!
Pół amerykańskiej brygady pancernej mamy już w Polsce, my, niepodległościowcy, niecierpliwie czekamy na resztę. W telewizji wysłuchałem strzelistych aktów dziękczynienia za to dobrodziejstwo. Jednak nie wszystkie nasze wychowawczynie i nie wszyscy wychowawcy telewizyjni byli z nas zadowoleni. W TVN 24 BiS superpoprawny katecheta polityczny Kraśko III czuł się zawiedziony ciepłym zaledwie przyjęciem brygady przez Polaków, a powinni przecież szaleć z radości. Kraśko III przypomina, że trzy pokolenia Polaków marzyły o wyzwoleniu nas przez Amerykanów, modlono się
Dokąd zmierza ten świat?
Wybuchnie, tylko nie wiemy gdzie i kiedy Prof. Zygmunt Bauman Panie profesorze, nie odnosi pan wrażenia, że wszystkie marzenia o królestwie wolności, które w sobie nosiliśmy, w wielkim stopniu okazują się ułudą? Trąbką do boju, przede wszystkim… Bo skoro jesteśmy wolni – dlaczego tak podobni jedni do drugich? A skoro jest równość – dlaczego nie czujemy się równi? – Nie mogę odpowiedzieć na te pytania, jako że mam wątpliwości co do ich diagnostycznych założeń. Po pierwsze, co do tego, że jesteśmy wolni. Czyżby? Czyżby to nie owa
Penisy dobrej zmiany
Oglądanie TVP Kurskiego zostawiliśmy masochistom i tym, których za rządów „dobrej zmiany” nie stać nawet na kablówkę. Ale zawsze jakiś odprysk z tej żenady do nas trafi. Ostatnio było to coś z szopki noworocznej zuchów lizusów. Aż się wierzyć nie chce, bo podobno żartowali z siebie. Marcin Wolski latał z penisem zamiast głowy. Dziwne, bo przecież z tej roli jest znany Michał Rachoń. A gołej Beacie Kempie towarzyszyła przebrana za broszkę Beata Szydło, która zawodziła, że „jest takie wielkie nic”. Małgorzata Sadurska na szczęście
Jak się czujecie?
Autor głośnych powieści szpiegowskich, znany czytelnikom jako Vincent Severski, Włodzimierz Sokołowski, zamieścił na swoim FB wpis, który cytujemy za „Trybuną”: „Koleżanki i koledzy, oficerowie polskiego wywiadu. Marcin, Ewa, Anita, Wojtek, Karol, Zbyszek, Kasia, Katarzyna, Tadek, Lutek… Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pytanie: jak się czujecie? Jak się czujecie, kiedy rząd, dla którego pracujecie, nazywa waszych przyjaciół, towarzyszy broni, nauczycieli, partnerów, ludzi, z którymi przeżyliście tyle wspaniałych chwil
Co jest największym polskim problemem?
Co jest największym polskim problemem? Prof. Zdzisław Sadowski, honorowy prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Problemów mamy wiele, ale największym jest pewnie ten, o którym się nie mówi – przygotowanie i uzgodnienie ogólnej koncepcji rozwoju kraju, obejmującej m.in. rozwój ekonomiczny, społeczny, polityczny, technologiczny, ekologiczny i edukacyjny. Każdy z nich ma swoje problemy, czasem tak istotne, że na pewien czas dominują w dyskusjach publicznych, jednak wszystkie wzajemnie od siebie zależą. Nie można więc uciec od całościowego myślenia zarówno o tym, co teraz się dzieje,
Przestępcy przenoszą się do wirtualnego świata
Wszystko, co robimy w sieci, może zostać skradzione i wykorzystane Kiedy były szef wschodnioniemieckiej Stasi Wolfgang Schmidt dowiedział się, z jakim rozmachem amerykańska National Security Agency (NSA) szpieguje obywateli swojego i innych krajów, przyznał, że system, który „był kiedyś jego marzeniem, stał się rzeczywistością”. I opowiedział, że kiedy stał na czele Stasi, jego agenci mogli w tym samym czasie podsłuchiwać najwyżej 40 rozmów telefonicznych. Amerykanie dzięki komputerom mogliby jednocześnie podsłuchiwać wszystkie







