Wpisy od Attaché
Notes dyplomatyczny
W kwietniu 2001 r. Marszałek Senatu, pani Alicja Grześkowiak, składała oficjalną wizytę w Japonii. Z tej okazji nasza ambasada zorganizowała 20 kwietnia w Tokio, w Ark Hills Club (to jest zespół hoteli i restauracji) przyjęcie. Jak poinformowano Warszawę (przedkładając lakoniczny „statement”, a nie np. „invoice”, czyli rachunek), kosztowało ono 671.910 jenów, czyli około 5550 dolarów USA. Tę sumę pokryła później Kancelaria Senatu. Czy słusznie? Prezentujemy niżej dwa rachunki z tegoż Ark Hills Club. Pierwszy,
Notes dyplomatyczny
Już mało kto w MSZ wierzy, że Radkowi Sikorskiemu uda się wyjechać na ambasadora do Brukseli. Jego nominacja została wstrzymana; Sikorski pewnie nie będzie miał okazji organizować wizyt Leszkowi Millerowi czy jego ministrom. Za to pewnie będzie miał rychło szansę na zorganizowanie wielkiej imprezy w swoim pałacu, do którego już zaprasza MSZ-etowskich przyjaciół. W Polsce pewnie też zostanie Michał Wojtczak, sekretarz stanu w kancelarii Jerzego Buzka, wcześniej szef toruńskiej „Solidarności”. Wojtczaka rzutem na taśmę
Notes dyplomatyczny
Widzieliśmy byłego posła KPN i AWS, Krzysztofa Kamińskiego, nerwowo biegającego po korytarzach MSZ. Nerwowo – bo mówi się, że nie dostanie nominacji na Konsula Generalnego w Nowej Zelandii. Za to Radek Sikorski sprawia wrażenie osoby przygaszonej. O nim też się mówi, że nie wyjedzie na zagraniczną placówkę. Sikorski miał być ambasadorem w Belgii, ale… Ale ostatnio chodzi po MSZ-ecie i się skarży, że nawet jeżeli otrzyma agrement, to i tak nie pojedzie do Brukseli, bo nie będzie miał co tam robić. Więc pewnie na pocieszenie dostał od Michała Radlickiego
Notes dyplomatyczny
W „Przeglądzie” zapanowała ostatnio moda na publiczne rozmowy felietonistów z redaktorami tygodnika. Więc, stosownie do mody: pewien redaktor sugerował mi, żeby w Notesie mniej pisać o placówce w Kijowie, bo „popadamy w monotonię”. Cóż, takiemu życzeniu trudno odmówić – ale jeszcze nie teraz. Tuła się bowiem po MSZ-ecie pyszna opowieść o inauguracji w Lublinie polsko-ukraińskiego uniwersytetu, z udziałem prezydentów Kwaśniewskiego i Kuczmy. Podczas inauguracji wystąpienie miał Bohdan Osadczuk, który zwrócił się do prezydentów takimi mniej więcej słowami: strategiczne partnerstwo
Notes dyplomatyczny
No tak, Krzysztof Kamiński, były poseł KPN a potem AWS, ma być dyplomatą. MSZ, a w zasadzie odchodzący minister Bartoszewski, rzutem na taśmę wysyła go do Nowej Zelandii. Tam Kamiński będzie pełnił dwie funkcje – będzie szefem naszej placówki jako chargé d’affaires, a jednocześnie będzie Konsulem Generalnym. Czyli – pensję będzie miał ambasadora, pozycję takąż, ale nie musi stawać na przesłuchanie przed sejmową Komisją Spraw Zagranicznych i czekać, aż nominację podpisze mu Prezydent RP. Tak oto
Notes dyplomatyczny
Michał Radlicki, dyrektor generalny MSZ, miał pojechać do Japonii, do naszej ambasady, by rozsądzić, czy ambasador Jerzy Pomianowski rozrzutnie ją budował, czy też nie. Pomianowski bardzo liczył na jego przyjazd – są kolegami, razem walczyli z komuną w MSZ, wyrzucając dziesiątki ludzi, razem przeprowadzali tzw. reformę MSZ. Ambasador liczył więc na pomoc dyrektora generalnego. Pomoc (na razie) nie nadeszła. Radlicki odwołał wyjazd do Japonii, Pomianowski, który już zarezerwował dla niego pokoje, rezerwację musiał odwołać. MSZ-etowski korytarz
Notes dyplomatyczny
Ministrowi Bartoszewskiemu na zakończenie ministrowania udało się jeszcze obdarzyć polską dyplomację kolejnym „solidarnościowym” dygnitarzem. Jest nim Michał Wojtczak, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Jerzego Buzka, absolwent Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, wcześniej szef tamtejszej „Solidarności”. Ha! Wojtczak nie chciał wrócić do ludu, więc załatwił sobie robotę w dyplomacji – w ostatnich dniach urzędowania były już Sejm, a raczej jego Komisja Spraw Zagranicznych, zaakceptował jego kandydaturę na ambasadora RP w Irlandii.
Notes dyplomatyczny
W MSZ są równi i równiejsi. Joanna Kozińska-Frybes, z wykształcenia specjalistka od teatru latynoamerykańskiego, przyszła do MSZ i od razu została wysłana na stanowisko ambasadora RP w Meksyku. Po powrocie do Warszawy została dyrektorem Departamentu Polityki Kulturalno-Naukowej. Kierowała nim incydentalnie i źle, ostatnie miesiące poświęcając na znalezienie sobie placówki, na którą mogłaby wyjechać. Najpierw miał to być Konsulat Generalny w Barcelonie. Ale żeby zostać konsulem, musiała zdać egzaminy konsularne. Poza tym Barcelona to mała placówka i konsul generalny też musi tam ostro
Notes dyplomatyczny
Wynik wyborów na Białorusi nikogo nie zaskoczył. Tak miało być, Łukaszenko dostał mandat na następne pięć lat rządów. I co na to nasz MSZ? Wyprzedził go prezydent Kwaśniewski, który zdążył już powiedzieć, że powinniśmy ułożyć sobie lepsze niż dotychczas stosunki z Mińskiem. Bo po co tracić kolejne pięć lat. Tak więc – można przypuszczać – do ambasadora Mariusza Maszkiewicza poszły już zalecenia, żeby był bardziej „realpolitik”. Tylko czy będzie? Jest pewna nadzieja, że tak się stanie – ambasador Maszkiewicz to w końcu przyjaciel Czesława Bieleckiego,
Notes dyplomatyczny
Jeszcze na początku lata Sylwester Szostak miał prawo być przekonany, że świat toczy się normalną drogą. Był konsulem w Grodnie od czterech lat i właśnie przedłużono mu pobyt o rok. Otrzeźwienie było brutalne. Nagle dowiedział się, że przedłużenie zostało cofnięte, że musi wracać do kraju. Dlaczego? Otóż, żeby zwolnić miejsce posłowi Platformy Obywatelskiej, Edwardowi Daszkiewiczowi. Tak, tak, to ten sam poseł, którego tygodnik „NIE” opisał jako gościa lokalu go-go „Feniks”, zasłaniającego się legitymacją






