Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

Mamy czerwiec, słońce praży, a to oznacza, że w MSZ rozpoczął się sezon na wyjazdy. Taka jest polska tradycja, nasi dyplomaci wyjeżdżają za granicę i zjeżdżają do kraju w okresie wakacji. Powód jest banalnie prosty – chodzi o dzieci pracowników MSZ, o to, żeby nie zmieniały szkoły w trakcie roku szkolnego. Latem rotacja dotyka wszystkich – ambasadorów, konsulów, pracowników merytorycznych. Na tej migracji korzystają dodatkowo sekretarki i pracownice administracyjne, wyjeżdżając na tzw. wykopki, czyli wzmacniając kadrowo na miesiąc, dwa

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jest moda na wyszukiwanie ludzi, którzy znają się na Iraku. Więc podpowiadamy – drodzy decydenci, sięgnijcie do Stanisława Turbańskiego, byłego ambasadora w Bagdadzie, bez którego depesz najpewniej do Iraku nasze firmy w takiej liczbie by nie trafiły. Rzecz polegała na znajomości irackich spraw. Po przewrocie i zdobyciu władzy przez partię Baas Turbański jako jeden z pierwszych zorientował się, że nie jest to zwykły pucz, tylko że Baasiści są taką siłą, że trwale przejmą władzę. Napisał więc do Warszawy, by ich poważnie potraktować. Tak też się stało, Polska jako

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Swoje dni ma Adam Kobieracki. I dobrze, bo całkowicie zasłużenie został zastępcą sekretarza generalnego NATO, George’a Robertsona. I teraz na marginesie tej nominacji dwie uwagi. Pierwsza dotyczy pochodzenia. Kobieracki jest absolwentem MGIMO, czyli Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, rozpoczął pracę w MSZ w latach 80. Dla ludzi, którzy przyszli do MSZ po 1989 r., był człowiekiem do skreślenia. Jako PRL-owski dyplomata wykształcony w Moskwie. Takich ludzi posądzano o rusofilstwo (delikatnie mówiąc), opowiadano, że nie można ich pokazywać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Znów wróciła sprawa budowy ambasady RP w Berlinie. Ale tym razem chyba po raz ostatni. Otóż prokuratura umorzyła śledztwo, które prowadziła w tej sprawie. Tytułem przypomnienia: budowa nawet nie ruszyła, a MSZ wydało na nią 17 mln zł. Te pieniądze poszły na rachunek pracowni architektonicznej, która przygotowała projekt budynku, a potem go parokrotnie przerabiała. Co oczywiście zaowocowało dodatkowym aneksem, znacznie podwyższającym cenę projektu. W efekcie MSZ dostało projekt, który nie nadawał się do realizacji – bo Polska nie potrzebowała (i nie potrzebuje) tak wielkiej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

To jest w ogóle dziwna i podejrzana historia. Parę tygodni temu do Algieru przyjechał kurier z pocztą dyplomatyczną. A także z pieniędzmi, około 100 tys. dol. Kurier przyleciał wieczorem, więc liczenie pieniędzy przełożono na dzień następny. Paczka z gotówką trafiła do sejfu, gdzie miała czekać do poranka. Następnego dnia rano ambasador, kurier oraz szef ochrony ambasady otworzyli sejf, otworzyli paczkę z dolarami i okazało się, że jest pusta. Nie było w niej żadnych pieniędzy. Panowie zaczęli nerwowo się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Podsłuchaliśmy ciekawą rozmowę w stołówce (żadne kadrowe ploteczki, tylko poważne rozważania). Dwóch dżentelmenów zastanawiało się, dlaczego wyszedł nam Sezon Polski w Austrii, a nie wyszedł Sezon Polski w Szwecji. No właśnie, dlaczego nie wyszedł? A dlaczego wyszło w Austrii? Jeśli chodzi o Austrię, to suk-ces był ewidentny, polskie imprezy obejrzało 450 tys. ludzi, czyli co 20. Austriak. 5% populacji! Polskie imprezy doczekały się prasowych recenzji i omówień, „De Presse” wydrukowała nawet specjalną wkładkę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Sporo zamieszania wywołała w MSZ wypowiedź premiera dotycząca „Listu ośmiu”. Tego podpisanego wraz z Blairem i Aznarem, popierającego politykę amerykańską wobec Iraku. Po tym liście bardzo niezadowoleni byli i Schröder, i Chirac. Po pierwsze, dlatego że był. A po drugie, dlatego że nic o nim wcześniej nie wiedzieli. I oto premier powiedział, że był przekonany, iż sprawę listu z przywódcami innych państw europejskich konsultowano, więc… No więc poszedł szum po MSZ, czy ta konsultacja była, czy też nie. Szum innego rodzaju dotyczy jednego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Nasz człowiek w Iraku nazywa się Ryszard Krystosik. To on reprezentował Polskę w naradzie pod namiotem rozstawionym pod Nasiriją. Na pewno nie czuł się tam źle. W USA spędził około 20 lat. W Iraku ponad pięć. Krystosik jest warszawiakiem, skończył gimnazjum Batorego (a może Reytana?), potem Szkołę Główną Służby Zagranicznej, Wydział Dyplomatyczno-Konsularny. W pierwszą zagraniczną misję pojechał do Laosu, gdzie pracował w Międzynarodowej Komisji Nadzoru i Kontroli. Po powrocie z Indochin rozpoczął pracę „na kierunku amerykańskim”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Media pełne są informacji o tym, co będzie w Iraku po wojnie, jak będzie odbudowywany, jakie tam będą kontrakty. Ha! Wiadomo, że będą, ale dla kogo? Warto pamiętać, że podczas pierwszej wojny w Zatoce Polska również wspierała Amerykanów, również mówiło się o tym, że dostaniemy jakieś kontrakty na odbudowę Kuwejtu – no i nie dostaliśmy nic. To była kompletna klapa. A teraz? Jedno jest pewne, na początek nasza dyplomacja straci placówkę, na której dobrze się zarabiało. Bo na pewno Amerykanie otworzą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Hm, napadł na nas tygodnik „Wprost” piórem byłego prezesa PAP, Bogdańskiego (gratulujemy kariery). Napaść jak napaść, nie pierwsza i nie ostatnia. Z tezami z wykopalisk (że postkomuna odgrywa się na zaciągu Skubiszewskiego), z kosmosu (że Attaché kieruje polską dyplomacją) i z brudnego palca (że „Notes” konfabuluje i że to kloaka). Panowie, jeśli pisze się takie głupoty, to trzeba mieć jakieś argumenty. Tymczasem te argumenty to skargi, że po tekstach w „Notesie” Jerzemu Pomianowskiemu nie przedłużono pobytu w Tokio, a Jerzy Surdykowski wkrótce opuszcza ambasadę w Bangkoku.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.