Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

To się zdarzyło w długi weekend majowy. Kiedy polskie ministerstwa, w tym MSZ, odpoczywały. Ale za granicą trzeba było pracować. I w tym czasie do białoruskiego MSZ został wezwany I sekretarz polskiej ambasady w Mińsku. Takie wezwania to ewenement. Z reguły do MSZ wzywa się ambasadora, by wręczyć mu notę albo też w inny sposób dać wyraz swemu niezadowoleniu. Wezwanie ambasadora oznacza awanturę, wielkie halo. Wezwanie I sekretarza, i to do spraw administracyjnych, oznacza, że MSZ jest zainteresowane, by sprawę załatwić po cichu. A cóż

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Słonko świeci, czas na pocztówkę z wakacji. Właśnie nadeszła do nas z Chorwacji. To kraj bliski naszym rodakom, w ubiegłym roku odwiedziło go ponad 400 tys. Polaków. W przypadku kłopotów czuwać ma nad nimi Wydział Konsularny naszej ambasady w Zagrzebiu, w sile dwóch konsulów i jednej pracownicy biurowej. A raczej – jednego konsula, kierownika wydziału, bo ten drugi, jego zastępca, zjeżdża właśnie do kraju. Zjazd jest efektem tego, że obaj panowie nie mają ochoty ze sobą współpracować. Sprawy w pewnym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Kto by się spodziewał… Marcin Nawrot to dyplomata niepozorny, na pewno nie z czołówki polskich ambasadorów. Urodzony w roku 1953 późno podjął pracę, bo dopiero w roku 1983. Wtedy zaczął działać w piśmie „ABC”, poświęconym stosunkom polsko-ukraińskim. W roku 1989 wyjechał na stypendium do USA, potem przez dwa lata pracował w MON, by w 1991 r. rozpocząć przygodę z MSZ. Od Departamentu Promocji i Informacji, mniej ważnego w MSZ-etowskiej hierarchii niż departamenty merytoryczne. W lipcu 2001 r. nadszedł dla niego wielki dzień

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Od lat nie było w MSZ takiego rumoru jak po testach egzaminacyjnych z języków obcych, o których przeprowadzeniu zadecydował minister Cimoszewicz. O Jezu, jakiż podniósł się raban! W niechęci do pomysłu ministra, by każdy pracownik, który wyjeżdża za granicę, potwierdził znajomość języka obcego, zjednoczyli się najwięksi wrogowie. Twarda komuna z twardą „Solidarnością”. No bo kto by się spodziewał, że minister wytnie swym pracownikom taki numer! I to jakim pracownikom! Chodzi po MSZ i kolegach z ZSMP Wiesław Osuchowski, postać ważna w Departamencie Konsularnym,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Maj jest miesiącem Polonii, więc o Polakach rozsianych po całym świecie mówiono więcej niż zwykle – i w MSZ, i w kraju. Pomówmy i my – o instrumentach, które służą (przynajmniej teoretycznie) realizowaniu polityki wobec naszych rodaków. Otóż, po pierwsze, z okazji swojego miesiąca Polonia amerykańska otrzymała prezent – Bob Spanski, który ma wyłączność na emisję TV Polonia w Ameryce, po raz kolejny zmienił, bez uprzedzenia, platformę, na której program jest emitowany. Oznacza to, że wszyscy, którzy zapłacili po ponad tysiąc dolarów na anteny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Kwitną kasztany, mamy maj. Co robią maturzyści? Zdają egzaminy maturalne i kują. Co robią dyplomaci? Oni również zdają egzaminy i kują… A raczej to nie są egzaminy, to test na znajomość języka obcego, czyli pomysł ministra Cimoszewicza. 29 kwietnia w MSZ miał miejsce pierwszy egzamin. 14 kandydatów na ambasadorów pisało streszczenie w języku obcym. W zależności od kraju, do którego mają jechać – w angielskim, hiszpańskim, rosyjskim, francuskim albo portugalskim. A raczej 13 – bo jeden nie przyszedł. To ambasador Sobków, typowany

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Parę miesięcy temu pisaliśmy o dr. Wiesławie Walkiewiczu, byłym ambasadorze w Chorwacji, który był potem kandydatem na konsula generalnego w Kijowie. Kandydatem chyba niedoszłym, bo o tym, że ma wyjechać na Ukrainę, już nawet się nie mówi. Zresztą, Walkiewicz chyba już nie ma takich ambicji i koncentruje się bardziej na odzyskaniu pieniędzy, które będąc ambasadorem, zainwestował w Chorwacji i stracił. Przypomnijmy – ambasador odkładał pieniądze w prywatnym banku. Później, gdy chciał zlikwidować lokatę, bank zaproponował mu, by zamiast pieniędzy wziął…

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Kilka miesięcy temu pisaliśmy o pomysłach ambasadora RP w Kinszasie, Tadeusza Kołodzieja. Ambasador słał do Warszawy clarisy, że oto zakłada w stolicy Konga filię Uniwersytetu Warszawskiego. W filii mieli uczyć profesorowie z Warszawy, którzy mieli przylatywać do Kinszasy na dwutygodniowe wykłady. Prowadzone w języku polskim, bo studenci mieli się również uczyć naszego języka. Ambasador twierdził, że wszystko jest opracowane – całe przedsięwzięcie miało finansować czesne pobierane od kongijskich studentów (w wysokości 1000 dol. za semestr, w kraju, w którym przeciętny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ trwa wojna o języki. Pisaliśmy o tym tydzień temu – każdy przed wyjazdem na placówkę musi zdać test ze znajomości języka obcego. Z testu nie zwalniają żadne dyplomy, ani zagranicznych uczelni, czy wydziałów filologicznych, czy też egzaminy państwowe. Więc pracownicy mający na potwierdzenie swych umiejętności stosy zaświadczeń zgrzytają zębami, że ich się obraża. W związku z tym poszła po MSZ opowieść, jak to jeden z dyplomatów z kilkudziesięcioletnim stażem wręcz ogłosił, że testu pisać nie będzie. Na co usłyszał od ministra, że pisać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

O tym rozprawiało pół MSZ-etu. Początkowo niektórzy sądzili, że to prima aprilis. Ale rychło okazało się, jak bardzo się mylili. Otóż okazało się, że wszyscy wyjeżdżający na placówki zagraniczne przed wyjazdem muszą przejść testy ze znajomości języków obcych. I obowiązek ten dotyczyć ma wszystkich pracowników. Pomysł jednych oburzył, innych przestraszył. W MSZ-ecie pracuje bowiem cała masa ludzi, którzy pokończyli uczelnie za granicą albo wydziały filologiczne, którzy mają pozdawane egzaminy państwowe i resortowe. I przez lata byli na zagranicznych placówkach.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.