Wpisy od Jan Widacki
Co by tu jeszcze komu obiecać?
W miarę jak zbliżają się wybory, pytanie to politycy stawiają sobie coraz częściej. Odpowiedzialna polityka polega na tym, by nie obiecywać rzeczy niemożliwych, nie rozbudzać populizmu, którego później nie sposób zatrzymać. Każda obietnica, nawet niespełniona, żyje potem swoim życiem. Żądanie jej spełnienia staje się czymś stałym, a niespełnienie – frustrującym. Przed laty pewien polityk PiS, który prawo studiował podobno lat 11 czy 12, a później ku swemu zdumieniu nie dostał się na aplikację, rzucił hasło
Kalisz – kłopot Platformy
Reakcja Donalda Tuska na projekt raportu komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy może dziwić. Na pierwszy rzut oka była ona po prostu głupkowata. Ani śmierć byłej posłanki, ani treść raportu przygotowanego przez przewodniczącego sejmowej komisji Ryszarda Kalisza naprawdę nie są dobrą okazją do publicznych żartów. Takie żarty, przy takiej okazji, w dodatku w wykonaniu premiera, muszą budzić niesmak. Prawdą jest, że taka konkluzja raportu, szczególnie wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu
PJN (Platforma Jest Najważniejsza!)
Uroczysty spęd kilkunastu tysięcy członków Platformy godnie czcił 10-lecie tej partii. Bohaterem zjazdu nie był jednak jeden z jej założycieli, Andrzej Olechowski (nie wiem, czy w ogóle był zaproszony), ani jej główny organizator Paweł Piskorski (wiem, że na pewno zaproszony nie był), ani jedna z niegdysiejszych gwiazd Jan Maria Rokita, który swą aktywnością w rywinowskiej komisji śledczej poprawiał zasadniczo wynik Platformy w sondażach. Niekwestionowaną bohaterką i gwiazdą zarazem stała się Joanna Kluzik-Rostkowska! W jej cieniu
Czy to jawa, czy sen?
Śniło mi się, że PiS wygrało wybory. Nie minął tydzień, a Dorota Kania już odwiedziła w więzieniu bandytę o pseudonimie „Broda”. Do więzienia weszła jak zwykle. Nikt tego nie odnotował w żadnej ewidencji. Miała to już wypraktykowane w mojej sprawie. Po tygodniu w „Rzeczpospolitej”, której naczelną Kania została w międzyczasie mianowana, ukazał się artykuł „Prokuratura prześwietla Drzewieckiego i Tuska”. W artykule dziennikarka opisuje wyznania „Brody”. Przed laty, ale na szczęście w okresie, który jeszcze nie jest objęty przedawnieniem, Drzewiecki kupował u „Brody” spore ilości narkotyków.
Nadgorliwość
Zatrzymanie o godz. 6 rano przez funkcjonariuszy ABW autora strony internetowej, na której lżony był prezydent RP, wywołało wiele komentarzy. Pierwsze oburzyło się PiS, krzycząc obłudnie, jak to Platforma ogranicza wolność słowa, jak histerycznie reaguje na wszelką krytykę, a tak w ogóle to wprowadza państwo policyjne. Słowa takie w ustach ideologów i realizatorów idei IV RP nie brzmią szczególnie przekonująco. Zamiast ludziom wytłumaczyć w czym rzecz, dziennikarze, którzy nic z tego nie rozumieją, a nie chcą przegapić newsa, albo plotą coś na potęgę,
Megalomania narodowa
W 1924 r. w krakowskim „Przeglądzie Współczesnym” ukazał się esej „Megalomania narodowa”. Jego autorem był młody profesor socjologii i etnologii Uniwersytetu Poznańskiego Jan Stanisław Bystroń. W kontekście dzisiejszych wydarzeń, dzisiejszej atmosfery politycznej i intelektualnej w Polsce rozważania Bystronia wydają się niezwykle aktualne. Zwraca on uwagę, że megalomania narodowa w Polsce ma długą tradycję. Od czasów sarmackich, kiedy to XVII-wieczny autor ks. Wojciech Dębołęcki wywodził, że „królestwo Polskie lubo Scythyjskie samo tylko na świecie ma prawdziwe successory Jadama, Setha
Pełne ręce roboty pana pełnomocnika
Bartosz Arłukowicz, poseł SLD, przebojowy socjaldemokrata, postać niezwykle medialna, zaskoczył wszystkich. Z dnia na dzień zrezygnował z członkostwa w klubie SLD, został członkiem klubu konserwatywno-liberalnej Platformy i sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Na pewno decyzja ta nie była dla niego łatwa. Musiał zapewne przełamać wstręt do Platformy, jakiego nabrał podczas zasiadania w komisji śledczej, tzw. hazardowej. Temu wstrętowi wielokrotnie dawał wyraz publicznie. Ileż będzie musiał jeszcze wycierpieć, gdy jako socjaldemokrata, ba,
My, Naród Polski, wszyscy obywatele Rzeczypospolitej
To słowa wzięte z preambuły naszej konstytucji. Dopowiedzmy jeszcze: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”. Tak brzmi art. 32 konstytucji. I jeszcze jeden przepis konstytucji dla przypomnienia: „Wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe” (to art. 175 ust. 1). Przypomniałem te fragmenty konstytucji, bo chcę się
Obchody ostatnich rocznic
Nie będę oryginalny, bo kilku mądrych ludzi powiedziało to już przede mną, ale nasze czasy pod pewnymi względami są podobne do czasów saskich. Słabość państwa, upadek nauki, tendencje do anarchii, model patriotyzmu, ciemnota i fanatyzm religijny niekiedy rzeczywiście przypominają wiek XVIII. Szlachcic polski czasów saskich podatków płacić nie chciał, awanturnictwo i pijaństwo godził z bigoterią, władzy nie szanował, ale wrzeszczał z całych sił, jak to kocha Rzeczpospolitą i złotą wolność, która tej Rzeczypospolitej jest najpiękniejszą ozdobą. Im bardziej był pijany,
Słabe państwo Platformy
Platforma nie tylko nie potrafiła, choć mogła, w jak najbardziej praworządny sposób rozliczyć z dwuletnich rządów PiS, ale nie umiała w dodatku wyciągnąć wniosków z doświadczeń lat 2005-2007, kiedy to budowano IV RP. Przypomnijmy. PiS przeprowadzało „sanację moralną”, opierając się na prokuraturze i na służbach specjalnych. Tych drugich wydało mu się za mało, więc – razem z Platformą, to też warto pamiętać – stworzyło jeszcze CBA, a przy okazji rozwalenia powołanych w 1990 r., już w III RP, Wojskowych Służb Informacyjnych stworzyło








