Wpisy od Jerzy Domański
Sponiewierany zawód
Media od zawsze rywalizowały ze sobą. Taka jest przecież ich natura. I po to rodzą się w różnych głowach ciągle nowe pomysły, by ucieszyć zmieniające się gusta. Zmienia się klient, więc w warunkach rynkowych muszą się zmieniać media. Gdyby nie było zapotrzebowania ze strony ludzi, nie byłoby przecież tego całego tabloidowego badziewia. Ktoś takie rzeczy wydaje, bo na nich dobrze zarabia. I tylko dlatego. A deklaracje o wartościach, które rzekomo przyświecają ich wydawcom, są żartem. Łatwo jest psuć nasz rynek
Opozycja z trotylu
Dużo groźniejsze od błędów są brudne intencje tych, którzy je popełnili. Nasz gatunek jest bowiem tak bardzo omylny, że nie da się żyć bez wyrozumiałości wobec tych, których błędy komplikują nam życie. Jeżeli nie mieli złych intencji, trudno ich nękać. Trzeba uznać, że chcieli dobrze, nawet jeśli wyszło marnie.A co, jeśli zamiast dobrych chęci od początku są cynicznie zaprogramowane cele? Jeśli ktoś mówi: szukam prawdy, ale myśli wyłącznie o tym, co zrobić, by działanie przyniosło mu korzyść? Polityczną, medialną
Naród chciał Bońka. I ma
Smakowity musi być ten piłkarski tort, skoro aż pięciu chętnych zamierzało usiąść przy biurku prezesa PZPN. Z wyborów, które powinny być wewnętrzną sprawą PZPN i działaczy wybranych z zachowaniem wszelkich demokratycznych procedur, czego może temu związkowi pozazdrościć każda polska partia polityczna, zrobiła się ogólnonarodowa bitwa. Z politykami i mediami w rolach głównych. Podobną sytuację mieliśmy kilka lat temu, gdy wybierano trenera reprezentacji. Zamiast zatrudnić sprawdzonego fachowca, władze PZPN
„Miś” na prezesa
No i znowu mamy coś z „Misia”. Tym razem z deszczem i dachem w rolach głównych. Możemy więc zaśpiewać „Łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu” na cześć klubu bardzo ważnych osób, które nie mogły się dogadać, czy rozwinąć dach nad Stadionem Narodowym czy nie. Później zaśpiewamy na cześć tych, którzy podjęli decyzję o wydaniu pieniędzy na dach tak ułomny, że szkodzi mu prawie wszystko, co przynosi pogoda w Polsce. A najgłośniej trzeba by zaśpiewać ku chwale tych, którzy za budowę Stadionu Narodowego już wzięli ogromne
Pogonić diabła
Tego można było się spodziewać. W kraju, gdzie robienie ludziom piekła za życia nie jest czymś wyjątkowym, pojawić się musiała grupa polityków, którzy spróbują pokazaćPolkom, że prawdziwe piekło dopiero je czeka. Szanse na to, by w życie weszła propozycja partii Ziobry, wsparta przez PiS i PSL oraz dużą grupę posłów PO, nie są duże, ale szokuje bezczelność, z jaką lansuje się niezwykle restrykcyjną ustawę. Ustawę, która zakazuje aborcji nawet wtedy, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu
Kto się szybciej obudzi?
Gdy lider związkowy z „Solidarności” mówi do tłumu ludzi, że polska bieda jest sierotą, to jednocześnie wysyła im komunikat, że jest gotów złapać za gardło tych, którzy podejmują krzywdzące ich decyzje. Związkowcy często tak mówią, ale są zbyt słabi, by mieć realny wpływ na decyzje władzy. Co innego, gdy łączą się w swych żądaniach z politykami i mediami. Tak jak w czasie manifestacji warszawskiej. Bo niezależnie od tego, jak bardzo ten triumwirat nie podoba się obozowi władzy i jego przybudówkom, stanowi dla tego obozu bardzo
Z Kresów do Paryża
Sztuka pisania listów ginie na naszych oczach. Z wielką szkodą. Bo nieuchronnie odchodzą najwięksi z najważniejszych Polaków naszej epoki. I gdyby nie listy, o wiele trudniej byłoby pojąć, co miało dla nich największe znaczenie. Co wpływało na podejmowane decyzje? Jakie idee szczególnie ich pociągały i jacy ludzie? Jerzego Giedroycia nie trzeba przedstawiać. A Jerzy Huczkowski? Z urodzenia drohobyczanin, czyli syn wielokulturowego miasta na Kresach. Z wykształcenia fizyk atomowy. Z pasji twórca i szef „Gazety Antykwarycznej” – pisma o sztuce i kolekcjonerstwie.
Zawodowi żałobnicy
Dolewano do tego dzbana i dolewano. Aż się wylało to, co nie powinno. Minęło dwa i pół roku od katastrofy smoleńskiej i zamiast refleksji mamy histerię z ekshumacjami. A zamiast sprawnego wdrożenia procedur, które uniemożliwiłyby powtórną tragedię, rozwiązanie pułku wożącego najważniejsze osoby w państwie i awans o jedną gwiazdkę generała dla dowódcy BOR. To są kpiny. Gdyby w Sejmie była sprawniejsza opozycja, toby się zajęła rozliczaniem tych działań rządu, których ciągle nie podjęto. Byłoby o czym mówić choćby po niedawnym locie
Nowe kłamstwa wypierają stare
Czy w Polsce prawo do ludzkiej pamięci oraz najskromniejszego choćby pochówku ciągle musi być zależne od doraźnej polityki i dobrej woli władzy państwowej? Czy u nas podział na ofiary słuszne i niesłuszne nigdy się nie skończy? Czy Andrzej Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, czyli instytucji choćby z nazwy mającej być ponad bieżącymi sporami, może w czasie otwarcia cmentarza wojennego w Kijowie-Bykowni nawet nie zająknąć się o innych ofiarach niż 3435 pochowanych tam polskich obywateli? Przecież
Jaki pan, takie media
Ten komunikat jest bardzo jasny. Polacy, w zdecydowanej większości, bo prawie 90%, chcą mediów publicznych. Sierpniowe badania CBOS pokazują, że wieloletnia, bezpardonowa gra o wyeliminowanie tych mediów z rynku nie zyskała aprobaty społecznej. Mimo wielu słabości telewizja publiczna, a zwłaszcza Polskie Radio, mają ciągle więcej powabu niż komercyjna konkurencja. Działające przy dużych cięciach i okrojonym budżecie Polskie Radio sprawnie prowadzone przez prezesa Andrzeja Siezieniewskiego robi znacznie więcej sensownych audycji






