Wpisy od Jerzy Domański
Premier może. Jeszcze
To, że Donald Tusk lubi grać w piłkę i że ma duszę kibica, można traktować z sympatią. Dzięki temu z kondycją premier nie ma kłopotów. Ale z grą zespołową coraz większe. Wychodzi na to, że nie zrozumiał dwóch fundamentalnych zasad obowiązujących nie tylko w sporcie, ale i w polityce. Bo czy, gdyby je znał i odnosił do siebie, mógłby kiedyś powiedzieć, że nie ma z kim przegrać, a ostatnio, że zawsze jest sam? Przecież w sporcie przegrać, i to z kimś niedocenianym, można w każdej chwili. A jeśli ktoś uprawia gry zespołowe, a chce grać na siebie i uwielbia solowe
Nie ma bata na pirata?
Po siódme, nie kradnij! Może doczekamy się i takiego transparentu niesionego przez tłum protestujących internautów? Nie byłoby to przecież nic obraźliwego. Raczej stwierdzenie faktu z odrobiną ironii. I z pewnością bardziej pasowałoby do haseł walki o wolność od okrzyków „Jeb… Tuska!” i „Precz z komuną!”. Od protestu w ważnej sprawie do zadymy jest u nas tylko mały kroczek. Tak jak ostatnio, gdy zamiast argumentów zaczęły latać butelki po piwie i cegły. Hasła co prawda są od Sasa do Lasa, ale wreszcie coś się dzieje. Nie od dziś wiele środowisk czeka
Potyczki Martenki z łachudrami
Tego autora czyta co tydzień, ostrożnie licząc, kilkaset tysięcy ludzi. Piąta strona u góry w tygodniku „Angora” to właśnie on. Stały felietonista, Henryk Martenka. 10 lat pisania felietonów to prawie jak wyrok dożywocia. Wejść w rolę takiego sztandarowego autora jest bardzo trudno. Bo jak wiadomo każdemu redaktorowi naczelnemu, felietony chce pisać prawie każdy. Ale niestety bardzo niewielu potrafi. I jeśli ktoś się utrzymuje ze swoim felietonem przez tyle lat na topie, to naprawdę
Eksperci nie pasują do misterium
Można być uznanym ekspertem. Można pracować pod niezwykle silną presją przez wiele miesięcy. Można przesłuchać ponad tysiąc osób i zgromadzić prawie 400 tomów akt. I co? Kolejne ekspertyzy przyczyn katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem wywołują tylko kolejne fale spekulacji. Przełomu co do faktów nie ma. Eksperci mówią swoje, a po przeciwnej stronie zamiast faktów mamy misterium wiary w zamach. Z jednej strony, mamy ludzi z komisji Millera i prokuratorów, którzy każdą wypowiedź zaczynają od słowa prawdopodobnie, a z drugiej, współpracowników
IPN oskarża i sądzi
Rzadko mam okazję być jednocześnie mniejszością i większością. Mniejszością jestem w mediach, gdzie od wielu lat głos ludzi uznających słuszność wprowadzenia 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego jest praktycznie nieobecny. Nie, żebym nie chciał. Na takie oceny nie ma po prostu zapotrzebowania. Nie ma, bo jest tak jak przy innej okazji powiedział w „Tygodniku Powszechnym” prof. Karol Modzelewski: „nie ma cenzury, nie ma dyrygenta, ale jest chór, bo wszyscy trzymają w ręku te same nuty”. Proporcje wypowiedzi za decyzją gen Jaruzelskiego i WRON
Eksperyment na pacjentach
Po wygranych wyborach na prezesa PZPN Grzegorz Lato usłyszał od swojego konkurenta Zbigniewa Bońka: „Chciałeś rower, to pedałuj!”. To samo mógłby usłyszeć Bartosz Arłukowicz, od niedawna minister zdrowia. Bardziej ofiara własnych ambicji niż sprawca bałaganu lekowego. Arłukowicz zjada żabę podrzuconą mu przez poprzedniczkę i firmuje zapisy ustawy, którą – jak się teraz okazuje – słusznie krytykował, będąc w opozycji. Intencje oczywiście wszyscy mieli dobre. Trzeba oszczędzać, racjonalizować wydatki, poskramiać nienasycone
Zabrać im tę wojnę
Los często wiedzie żołnierzy tam, gdzie nikt ich nie chce widzieć. Tyle że nie jest to ślepy przypadek lub ruletka. Bo ten parszywy los to brutalna polityka i bezwzględne interesy państw, którym chodzi o surowce, dostęp do rynku, bazy i wpływ na miejscową władzę. Robi się więc wszystko, by to osiągnąć. A mówi o walce z terroryzmem, obronie demokracji i walce o prawa człowieka. I próbuje się te wartości wprowadzać w życie za pomocą bagnetów. Tak jakby największa nawet armia mogła rozwiązać problemy polityczne. Historia
Zderzenie biegunów
Nie trzeba sokolego wzroku, by dostrzec ludzi, którym przestało wystarczać na życie. Na najprostsze potrzeby. Mam wrażenie, że takich ludzi przybywa. Tylko że my, oczadzeni świątecznymi melodiami i zapatrzeni we własne kłopoty, nie mamy czasu, ale też ochoty, by ich szukać. Naturalną cechą człowieka jest przecież uciekanie od problemów, a czyjaś bieda – jeśli się nią naprawdę zajmiemy – stanie się naszym kłopotem. Łatwiej niż dawniej udaje się nam usprawiedliwić własną bierność słowami: a co ja mogę? Albo że skoro
Koniec świata inżynierów dusz – rozmowa z Aleksandrem Kwaśniewskim
W ostatnich 20 latach Steve Jobs czy Bill Gates mieli większy wpływ na świat niż nawet najwybitniejsi politycy Rozmawiają Jerzy Domański i Robert Walenciak Panie prezydencie, kim w dzisiejszym świecie są politycy? Przewodnikami? Kapitanami wielkich państwowych statków? Demiurgami? – Świat się zmienia. Ale w ostatnich 20 latach to nie politycy są główną siłą zmieniającą go. Nawet ci najbardziej znani i wpływowi. Steve Jobs ważniejszy niż prezydenci A co zmienia świat? – Na głównym miejscu są nowe
Liberum veto niszczy Europę
Europa szczytuje. Siódmy szczyt ostatniej szansy. Na czołówkach w mediach nieustanne straszenie ludzi terapiami szokowymi. Potok mówców, ale niewielu przewodników po kryzysie gospodarczym i finansowym, który od kilku lat drąży cywilizację zachodnią. Co warto podkreślić, bo jest przecież życie poza Europą, choć wielu naszym rodakom wydaje się, że to my jesteśmy pępkiem świata, wokół którego wszystko powinno się kręcić. I jak się dobrze nadmiemy i jak zrobimy groźną minę, wynikną z tego jakieś szczególne frukta dla






