Wpisy od Maria Berny

Powrót na stronę główną
Książki

Fela, Basia, Kitka…

Z pamiętnika dla Alicji Maria Berny, ur. 7 sierpnia 1932 r. w Trościance na Wołyniu, studia pedagogiczne odbyła na Uniwersytecie Wrocławskim. 12 lat przepracowała w szkołach podstawowych (Trzebinia, Chrzanów i Wrocław), 15 miesięcy w KD PZPR Wrocław-Stare Miasto, siedem lat w KMPiK we Wrocławiu, półtora roku w Zespole Uzdrowisk Kłodzkich w Polanicy-Zdroju, siedem lat w BWA Wrocław. Przez dwie kadencje (1993-1997 i 2001-2005) była senatorem RP. Napisała książki: „Wieżę radości”, w której opisuje życie kulturalne we Wrocławiu i na Dolnym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Powiedzmy to głośno

Każdy trup dziś odgrzebywany ma szansę zostać bohaterem narodowym, byleby mu przypisać walkę z komunizmem Są takie chwile, kiedy widzę świat w innych barwach niż zazwyczaj. Widzę świat pełen kalekich psów, złych ludzi, głupich polityków. Świat, który się rozrasta, pożerając te elementy, które w moich oczach stanowią o jego wartości. Chciałabym, żeby pozytywne elementy unicestwiały otaczające nas coraz gęstsze opary unoszące się znad rozgrzebywanych pobojowisk wojennych, znad naszych grzechów głównych i cuchnących

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Pamiętajmy, żeby nie wróciło

„Wołyń” to film nadziei. Trafi do ludzi, którzy o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów ukraińskich nie wiedzieli prawie nic Najwspanialszy film – a takim jest „Wołyń” – to jednak nie rzeczywistość. W kinie w najdrastyczniejszych momentach można zamknąć oczy, można w chwilach grozy złapać za rękę sąsiada, można odwrócić wzrok od ekranu, zobaczyć widownię i uświadomić sobie, że to tylko kino, a to, co na ekranie, tak naprawdę nas nie dotyczy. Można. Ale ten film nie pozwala widzowi odgrodzić się od ekranowego obrazu. Jest zbyt prawdziwy. Inaczej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Poniewieranie milionów Polaków

Każdy okres naszych dziejów miał swoich Cenckiewiczów, ale nigdy jeszcze historia nie była tak drastycznie zakłamywana jak dziś. Dramatem największym jest to, że kłamstwa, które nas zalewają, w coraz większym stopniu kształtują świadomość społeczną i mają niebagatelny wpływ nie tylko na odbiór otaczającej nas dziś rzeczywistości, ale także na kształtowanie naszej przyszłości. Czuję się w jakiś sposób współwinna tego, że wszelkiego rodzaju Cenckiewicze, Semki i Pospieszalscy z taką swobodą wciskają nam swoje brednie, a my przechodzimy obok

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Rodzić będzie biedota

Po kilku latach od zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej będziemy społeczeństwem chorych i ułomnych Nie mogę wyjść z domu. Nie mogę nawet wstać z łóżka. A chciałabym iść na wiec przeciwko złożonemu w Sejmie projektowi nowej ustawy antyaborcyjnej. Jestem przeciwna tej ustawie nie tylko z powodów światopoglądowych, bo przecież – moim i nie tylko moim zdaniem – tzw. życie poczęte nie jest człowiekiem. A jeśli mamy chronić życie w ogóle, nie widzę specjalnej różnicy między życiem poczętym człowieka a życiem innych gatunków. Skoro mamy chronić

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Wołyń – kocioł zbrodni

Rzeką coraz częściej spływały trupy i nikt się już w niej nie kąpał Kołki były kiedyś miasteczkiem na poły żydowskim; ponad połowę mieszkańców stanowili Żydzi i to oni tworzyli ten niepowtarzalny, lekko tajemniczy klimat. Rzemieślnicy i kupcy żydowscy w czarnych chałatach, chłopi ukraińscy w haftowanych koszulach i często jeszcze w łapciach z łyka, polscy urzędnicy, właściciele ziemscy prowadzący gospodarstwa, rolnicy. No właśnie: Polak prowadzący gospodarstwo to rolnik, a Ukrainiec to chłop, mużyk… Te trzy grupy żyły

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Od czytelników

Pamiętajmy, żeby nie wróciło

Nie chcę dokonywać imiennego podziału środowisk politycznych i naukowych w związku z prowadzonym przez nie czczym dyskursem wokół nazwania rzezi wołyńskiej ludobójstwem. Taki podział jednak istnieje, ale nie chodzi przecież o formalne użycie tego pojęcia. Chodzi o budowanie współczesnej polityki Europy Wschodniej, chociaż może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. I nie wiem, która opcja jest bliższa szacunku dla narodu ukraińskiego. Tym, którzy chcieliby sprawę pamięci tamtych lat zamieść pod dywan, wydaje się, że zapobiegają poniżaniu narodu,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

My żyjemy dziś

Pan Profesor Jarosław Hrycak Uniwersytet im. Iwana Franki we Lwowie Szanowny Panie Profesorze! Od dawna już pragnęłam napisać do Pana parę słów. Po przeczytaniu Pana bardzo klarownej i jasnej wypowiedzi w rozmowie w “Gazecie Wyborczej”, w której między innymi i Pan wziął udział, zwlekać nie mogę. Jestem Wołynianką. Urodziłam się w roku 1932, a więc okres lat 1942-43, które przeżyłam w Kołkach i Przebrażu, pamiętam. Unikam wspomnień, do tego okresu mam stosunek emocjonalny, ale i racjonalny. Pamiętam czas, kiedy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.