Wpisy od Piotr Gadzinowski
Laur Wawrzyniakowi
Co tam, panie, w polityce? Chińczyki trzymają się mocno. Ostatnio media zelektryzowała wieść, że jest szansa na tanie, granitowe nagrobki. Szykowne, nadające szacownemu odchodzącemu dodatkowy prestiż. Tanie, bo chińskie. Dobrze wykonane, bo chińskie. Czasy, kiedy chińszczyzna kojarzyła się z tandetą, wyrobem jednorazowego użytku, schodzą już z tego świata. Kiedy w Polsce rodzi się człowiek, to od razu spotyka się z chińszczyzną. Ubranka, zabawki, już od niemowlęcego wieku. Potem dorasta w chińskiej odzieży, pisze chińskim
Z pana na parobka
Co zrobi Lepper, co zrobi Lepper, szeptano w zeszłym tygodniu na sejmowych korytarzach. Co robił Giertych, każdy widział. Każdy też słyszał wyjaśnienie Wierzejskiego, czemu tak słabo wypadł w warszawskich wyborach. Poniżej komitetu Gamonie i Krasnoludki, co z mściwą satysfakcją bez przerwy przypominały mu media. Wierzejski spochmurniał, zaciął się w wypowiedziach, odburknął jedynie komunikatem: wyborcy uznali, że bardziej potrzebny jestem w Sejmie. Giertych, zbity jak pies przez wyborców, a potem w mediach, stale udowadniał swą parlamentarną przydatność. Prosto z delegacji
Ta zniewaga krwi wymaga
Okazuje się, że w IV RP można lżyć jej prezydenta i dobrze z tego żyć. Przykładem jest Hubert K. Nieposiadający własnego domu, czyli jeden z tych Obywateli IV RP, który czeka na obiecane przez państwa Kaczyńskich 3 mln mieszkań. Przez wiele miesięcy człowiek sławny, ale jego twarzy nikt prawie nie znał. Jak twarzy Obywateli IV RP prezentowanych przez propagandzistów PiS na licznych, płatnych billboardach. Hubert K. podczas wędrówek po IV RP, na stołecznym Dworcu Centralnym obraził słownie
Czas przyszły, stracony
Nie zagłosowałem na Borowskiego, słyszę postękiwania wśród wszystkich warszawskich lewicowców. Bo „Borówa”, ten zdrajca, rozłam zrobił. I jeszcze SLD publicznie opluwał. Podobnie pewnie jest w Lublinie, gdzie na prezydenta miasta startuje Iza Sierakowska. I w paru innych miejscach też. Zawsze niedawne razy i urazy bolą bardziej nawet niż obecne. Bo te dała prawica, a tamte od kiedyś nieswoich. Prawdą jest, że Marek Borowski zrobił rozłam i nieraz SLD publicznie chłostał. Ale samiśmy sobie też trochę na to zasłużyli.
Wiosna w październiku
O marnych, wątlutkich lewicowych tradycjach słyszałem nieraz podczas konwentykli lewicowców wszelkiej maści. Najtrudniej jest z tradycją PRL-owską. Co z tamtego okresu obecna, zajęta modernizacją lewica powinna ocalić. Wpisać na swoje, wątłe jeszcze, sztandary. Bolszewicy mieli Wielki Październik. Przewrót polityczny, który zmienił się w rewolucję społeczną. Do dzisiaj komuniści czczą go. W Polsce Ludowej też był znaczący Październik. Bezkrwawy przewrót polityczny. Z wielkimi późniejszymi konsekwencjami. Bo przecież nie skończyło się wtedy, w 1956 r.,
Koza ofiarna na rykowisku
Nie cofniemy się, nawet gdyby mówiono o nas jeszcze gorzej niż teraz – powiedział niedawno Jarosław Kaczyński. Czy można o PiS i braciach Kaczyńskich mówić jeszcze gorzej, niż zostało powiedziane? Przecież całkiem niedawno Andrzej Lepper swojego niedawnego partnera politycznego podsumował jednoznacznie: „Chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo”. Była to odpowiedź na jego polityczną charakterystykę sformułowaną przez prezesa-premiera Jarosława Kaczyńskiego. Całość jakże złożonej osobowości charyzmatycznego przywódcy Samoobrony ujął on w jednym, syntetycznym
Trzecia śmierć Waryńskiego
Pierwszy raz umarł Ludwik Waryński 12 lutego 1889 r. w Szlisselburskiej Twierdzy. Więzieniu, skąd – jak mawiał gen. Piotr Orżewski – skazani nie wychodzą, tylko są wynoszeni. W dzień śmierci miał Waryński 33 lata. Przez 15 działał w ruchu socjalistycznym, z tego siedem lat przesiedział w aresztach i więzieniach. Drugi raz umarł Ludwik Waryński w Polsce Ludowej. Nonkonformiście, buntownikowi przeciwko władzy i panującym obyczajom dorobiono gębę ojca założyciela socjalizmu, ale tego w najgorszym, radzieckim wydaniu.
Wildstein zgasi
Telewizja publiczna przeżyje prezesa Bronisława Wildsteina. Radio publiczne niestety zgasić on może. Co ma Wildstein do popularnej jeszcze Jedynki czy Trójki? Ma szanse, niestety, wzbudzić obrzydzenie u widzów telewizji publicznej. Płacących jeszcze abonament. Radiowo-telewizyjny niestety. Telewizja publiczna nadal jest instytucją zasobną w finanse. Dzięki poprzednikom prezesa Wildsteina, zwłaszcza prezesowi Robertowi Kwiatkowskiemu. Nie był on wzorem telewizji „misyjnej”, czyli odgrywającej rolę kulturalno-oświatową. Ale zarabiać pieniądze on i jego ekipa potrafili. Za ich czasów telewizja publiczna
Pierwszy warchoł IV RP
Lepper uciekł z politycznego poprawczaka. Wsadził go tam prezes-premier Kaczyński, dowodząc raz jeszcze, że etyka polityczna znika, gdy do głosu dochodzi arytmetyka parlamentarna. Wsadził, głosząc wszem wobec, że on to ucywilizuje Leppera, sprowadzi na drogę cnoty. Resocjalizacja Leppera miała być częścią wielkiego planu, zwanego IV RP. Fragmentem większej całości, resocjalizacji społeczeństwa w zakładzie poprawczym, właśnie IV RP zwanym. Lepper urwał się z politycznego poprawczaka, bo poczuł już ślinę państwa Kaczyńskich na swym opalonym obliczu.
Dzień wykopania
Ta wieść wstrząsnęła światem sztuki. Pierwsi dowiedzieli się o tym, jak to zwykle w Polsce bywa, kabareciarze. Intuicja, przeciek z najwyższych kręgów partyjno-państwowych – spekulowano. Nieważne. Całe środowisko, ponad politycznymi podziałami, pogrążyło się w spontanicznym smutku. Wszystkie sceny kabaretowe ogłosiły tygodniową żałobę. Żadnych spektakli, nawet krótkich jaj. Żadnych „sztuk”, nawet już dawno zabukowanych, nawet tych na prywatnych, firmowych, wysokokapitałowych bankietach. Zresztą która firma, nawet zagraniczna, zdecydowałaby się robić







