Wpisy od Tomasz Jastrun
Las Birnam ruszył
To, co zrobiliśmy z rocznicą sierpnia, jest haniebne. Byłem w czasie tego strajku w stoczni, pamiętam, jak niezwykłe było to wydarzenie, jaki dramat, ilu pięknych ludzi, ile niezwykłych zdarzeń. Wracaliśmy z Gdańska samochodem. Jestem prawie pewien, ale głowy bym nie dał, że oprócz mnie byli w wozie Ryszard Kapuściński, Janusz Głowacki i Tomek Łubieński. Ryszarda i Janusza już nie ma, są ich książki. Tomek ciężko ranny na życie. Zanotowałem potem: „Wyjeżdżamy samochodem z Gdańska. Oszołomieni i nie do końca wierzący,
Ze Szwajcarii do Polski
Małe szwajcarskie miasteczko. Sielsko, anielsko, dostatnio, każdy centymetr tego świata zadbany, ostrzyżony, wymyty i wypieszczony. Kiedy idę na spacer, widzę roboty strzygące trawę, suną bezszelestnie po trawnikach wielu posesji jak żółwie. Wkrótce ten wynalazek dotrze do Polski. Wcześniej w Izraelu uderzyło mnie, że tam prawie już nie ma tradycyjnych rowerów, są te na małych kółkach, z akumulatorem, który napędza elektryczny silniczek, wtedy nie trzeba pedałować. To także wkrótce opanuje Polskę. Oczywiście te akumulatorki są powszechnie kradzione, więc rowerzyści
Z Toskanii do Szwajcarii
Nasze dzieci nadzwyczaj dobrze zniosły Florencję, chociaż nie są wrażliwe na piękno architektury, tego trzeba się uczyć jak języka. Potrzebne są więc lata. Kiedy patrzyłem na katedrę Santa Maria del Fiore we Florencji, w blasku i w cieniu jej piękna i ogromu byłem bliski, by uwierzyć w Boga, ale niewystarczająco blisko. Potem miasto Lucca – zaułki, stare kościoły i niespodziewanie rzeźba Igora Mitoraja na centralnym placu. Pamiętam, że dwa lata temu jej nie było. Potężna, mocna, jakby stała
Toskania
Zbliża się wieczór, temperatura ponad 40 stopni, faluje miodowe powietrze. Duży, kamienny dom na wzgórzu, widoki zapierają dech w piersi. Przyjechaliśmy tu kilka godzin temu. Kręta, wąska droga, czasami bardzo stroma, na jeden samochód. Nie wiem, co się robi, gdy ktoś jedzie z naprzeciwka, nie ma gdzie zjechać. Chyba zaciągnąłbym ręczny hamulec i dał nogę. Posiadłość należy do zamożnych Polaków, wynajęli ją nam i naszym miłym warszawskim sąsiadom. Dom stary, gustownie urządzony, wiele pokoi,
Nadzieje i obawy
W Zielonej Górze w bibliotece na spotkaniu autorskim. Dużo ludzi. Przyszli też czytelnicy PRZEGLĄDU. Bardzo budujące są takie spotkania. Staram się unikać polityki, a nuż narobię kłopotów dyrekcji. Ale ludzie chcą, by mówić o sytuacji. Jestem szczery na takich spotkaniach, niemal ekshibicjonistyczny, ale tacy słuchacze zasługują na szczerość. Jakaś pani pyta mnie po spotkaniu, czy może się do mnie przytulić. Ależ oczywiście. Wracając, mam przesiadkę w Poznaniu. Dawny zabór pruski nadal bardziej zadbany, estetyczniejszy niż reszta
Odwaga staniała
Dawałem 5% szans na to, że prezydent Duda zawetuje pisowskie ustawy. Owe 5% to resztki tego, co ocalił w sobie, substancja, która jest produktem sumienia i poczucia własnej wartości. Jeśli doleje się do tego trochę odwagi, „to” od razu puchnie i pączkuje. Poza tym ludzie są w stanie wybaczyć nienawiść do siebie, ale nie lekceważenie. Gdyby Duda nie zawetował ustaw, przeszedłby do historii nędznie i podle. Jeśli to, co zrobił, jest heroizmem, to jak łatwo czasem być heroicznym. Tak to ja mogę codziennie. A jednak
Maska spadła z twarzy
Wydarzenia polityczne mówią same za siebie, słowa straciły znaczenie. Nie zacznę więc od polityki. Sympatyczny kontrast po tygodniu w Izraelu – polskie rześkie powietrze i wiele odcieni zieleni. Izrael jest duszny, wciśnięty między wrogie państwa arabskie, pełen broni i kontroli, usadowiony na jałowej skale. Pisząc te słowa, nagle słyszę w radiu kapłana, który woła: „Najświętszy Panie Boże, daj pomyślność narodowi polskiemu! Maryjo, królowo Polski, błogosław naszemu krajowi!”. Jakby Bóg był Polakiem. Maryja
Izraelskie migawki
Mój sześciolatek groził, że nie wejdzie do samolotu, bał się. Wszedł jednak bez protestów, bo jak zostać samemu na lotnisku. Przed startem poprosiłem pilotów, by mógł zajrzeć do kokpitu. Drugi pilot wstał i Franio zasiadł w fotelu i dotykał sterów. Zdawał się zbyt poruszony, by czerpać z tego przyjemność, na jaką zasługiwała ta sytuacja. Od razu pomyślałem o kokpicie tamtego tupolewa. Gdyby nie błąd pilota, Lech Kaczyński przegrałby wybory prezydenckie, a PiS nie wygrałoby wyborów parlamentarnych. Tak zagapienie się jednego człowieka sprowadziło na Polskę narodowe
Autorytaryzm w tunelu próżniowym
Na kongresie PiS prezes jako promieniejący władzą przywódca – więc to raczej plotki o jego ciężkiej chorobie, plotki życzeniowe – rozdający pochwały i kuksańce ze szczególną charyzmą. Podobną ma ojciec dyrektor. Jakże blady był przy nim Grzegorz Schetyna na Radzie Krajowej PO i co z tego, że miał rację. Nie ma tej iskry bożej, którą ma Tusk. Mamy potwierdzenie bez owijania w bawełnę, że Kaczyński ma w planach stworzenie nowego modelu Polaka – będzie to Polak podrasowany, ujednolicony, konserwatywny, narodowy i katolik. Ci, którzy są poza
Zapaskudzona ojczyzna
Na naszych oczach widać, jak darte są na strzępy dwie wielkie tradycje, które miały nas jako społeczeństwo i naród pojednać i wzmocnić moralnie – tradycja nauk Jana Pawła II i Solidarności. I wszyscy stajemy się gorsi. Kaczyński uważa, że sprawa przebudowy Polski jest tak ważna, że można budzić demony, potem ewentualnie niektóre się schowa, kiedy nie będą już użyteczne. Jest w błędzie. One nie pójdą na powrót spać. Są już pierwsze akty przemocy wobec przeciwników politycznych







