Wpisy od Tomasz Jastrun
Buciczki
Przed laty ktoś mi przesłał mejlem wiersz „Buciczki”, o butach dziecka. Nadawca nie znał autora, pytał, czy nie jest nim mój ojciec, Mieczysław Jastrun. Bardzo chciałem, aby to był jego utwór, bo piękny, szukałem tego wiersza wszędzie, też w utworach zebranych ojca, ale nie znalazłem. Wiersz leżał mi na sercu, wygięty w znak zapytania, i był zagadką. Straciłem już nadzieję, że ustalę autora, gdy kilka dni temu dostałem list od szkolnego wydawnictwa, że chcieliby wiersz Mieczysława Jastruna „Buciczki” wydrukować. Krzyknąłem:
Skrzydła i wolność
Z zapartym tchem oglądałem spektakl telewizyjny z udziałem komisji Macierewicza. Coś chorego, a zarazem podłego było w tym widowisku, aż zapierało dech w piersi. I zdumienie – jest wiek XXI, a to się dzieje naprawdę. Ta zbieranina „ekspertów” gotowa byłaby udowodnić każdą bzdurę. Telewizja reżimowa nie transmitowała tego spektaklu. Prezes wydał polecenie, by marginalizować komisję. Szaleniec zaczyna być problemem dla PiS. Pesymista powie: nie jest jeszcze tak źle, gdyby było gorzej, wzięliby na tortury całą komisję
Lud i Bóg
Jarosław Kaczyński zażądał od ministrów oddania zabawek. Dostali takie piękne, za dobre zachowanie, za pokorę i karność, a tu nagle surowy ojciec odbiera. Prezes mówi, że słucha głosu „ludu i Boga”. Ja sądzę, że ludzkimi sprawami Bóg już od dawna się nie zajmuje, inaczej trzeba by mieć o nim jak najgorszą opinię. A czego chciał lud Rzymu? Chleba i igrzysk. I prezes konsekwentnie stara się dać ludowi jedno i drugie. To wszystko populizm w czystej postaci. I perfidna przebiegłość. Jak nie podziwiać
Lud zaczyna wątpić
Święta u teścia, który jest ledwie, ledwie, gaśnie w oczach, ale ma siłę, by mnie badać, czy przekonałem się do PiS. Wielką moc ma wiara. Teść siedzi cały czas naprzeciw reżimowych programów informacyjnych w telewizji jak podłączony do kroplówki, którą sączy się trucizna. Na progu świąt abp Marek Jędraszewski mówił podczas kazania: „Piłat szybko się zorientował, że Jezus jest niewinny, ale uległ presji ulicy i zagranicy, uciekając w ten sposób od moralnego problemu”. Potem arcybiskup wyjaśniał niepojętnym,
Po stronie mroku
Wielu Polaków czuje się ofiarami – przeżyli traumę, zostali upokorzeni lub odziedziczyli poczucie upokorzenia, bo ich matka Polska od stuleci była narażona na traumy i upokorzenia. Po latach, gdy świat uznaje, że ofiarom należy się rekompensata, dawna ofiara jest przekonana, że ma szczególne prawa. Pisał o tym w „Gazecie Wyborczej” z literackim zacięciem Michał Olszewski: „Ofiara może życzyć śmierci, wystawić szubienice, nazwać kurwą, szmalcownikiem. Ponieważ została okradziona, upokorzona, może wygrażać oraz ukrywać część
Ćwierkanie i pomniki
Polskę pokryją wkrótce pomniki Lecha Kaczyńskiego i polityków PiS poległych pod Smoleńskiem. W Dąbkach już stanął pomnik Przemysława Gosiewskiego. Koszaliński rzeźbiarz Zygmunt Wujek ma go poprawić, bo matka Gosiewskiego składa reklamację. Rzeźbiarz jest pokorny, powiedział: „Muszę wymienić głowę. Starą trzeba będzie odciąć i w jej miejsce wstawić nową”. Do wymiany jest jeszcze ręka, a nogi przykryje tarcza z logo Dąbek – wyjaśnił artysta. Na placu Zwycięstwa w Warszawie budowany jest zaś „schodkowy” pomnik
Miłość nieszczęśliwa
Prezydent Andrzej Duda mówił w 50. rocznicę Marca ‘68: „Proszę tych, którzy zostali wypędzeni, wybaczcie Polakom”. Byłyby to ważne słowa, gdyby prezydent był ważny, ale Duda się unieważnił. W 1968 r. nie czułem, że kampania antysemicka mnie dotyczy, pewnie dlatego, że korzeń żydowski był u mnie płytki, a polski głęboki. Chodziłem na religię, był w domu kult dziadka legionisty, bohatera trzech wojen poległego w obronie Warszawy w 1939 r. Artur Sandauer napisał: „Do żydostwa swego nie można mieć
Nie tylko Marzec
W poprzednim moim felietonie nie było słowa na temat żydowski, co uznałem za sukces. Teraz nie dam rady, również dlatego, że po dziennikach Zofii Nałkowskiej czytam dzienniki Marii Dąbrowskiej, jej koleżanki nie tylko po piórze. Ten dziennik, podobnie jak Nałkowskiej, niezwykły jest też rozpiętością lat, jakie obejmuje. Obie pisarki tworzyły dzienniki od wczesnej młodości aż do śmierci. Obie były do siebie jakoś podobne, równie utalentowane, a jednak bardzo odmienne. W Dąbrowskiej o wiele więcej jest jadu, ale dzięki niemu
Na początku rysowałem buty
Gdyby nie „Kapitan Żbik”, nie wiem, czy byłbym autorem komiksów Grzegorz Rosiński – jeden z najbardziej znanych w świecie autorów ilustracji do komiksów. Mieszkał przez lata w Brukseli, we Francji, teraz żyje w Burgdorfie w Szwajcarii. Autor m.in. słynnego „Thorgala” i „Szninkiela”. Jego komiksy są niezwykle popularne w kilkudziesięciu krajach. Od wielu lat na emigracji, ale sercem i emocjami jest w ojczyźnie. Byłem przez tydzień jego gościem w szwajcarskim miasteczku blisko Berna. I tam rozmawialiśmy. Jesteś dzieckiem wojny, urodziłeś się w 1941 r. Co pamiętasz z tego czasu?
Czarna podszewka
Władimir Bukowski był słynnym rosyjskim dysydentem. Nieugięty, latami dręczony w łagrach, zamykany w szpitalach psychiatrycznych. Wymieniony został w 1976 r. na chilijskiego komunistę Luisa Corvalána. Ta wymiana to była sensacja światowa. I znak, że ZSRR jednak się zmienia. Już nie mordują. Bukowski napisał o swoich doświadczeniach niezwykłą i piękną książkę „I powraca wiatr…”. Drukowaliśmy ją w drugim obiegu. Poznałem Bukowskiego w Stanach w 1985 r., zrobiłem z nim nawet wywiad dla podziemnego pisma „Wezwanie”. A potem Bukowski odpłynął w spiskowe






