Blog

Powrót na stronę główną
Pytanie Tygodnia

Czy lekkomyślni turyści powinni pokrywać koszty akcji ratowniczych?

PRO Aleksander Lwow, alpinista i himalaista z 32-letnim stażem, redaktor naczelny miesięcznika „Góry i Alpinizm” Tak. Każdy turysta udający się w góry lub inne tereny stwarzające zagrożenie dla życia powinien być ubezpieczony. Niestety, mamy nieostrą granicę pomiędzy brakiem odpowiedzialności a pechem czy obiektywnym zagrożeniem. Rozstrzyganie o winie nabija kasę prawnikom, więc trzeba podejść restrykcyjnie do sprawy. Należy się ubezpieczyć od kosztów ewentualnej akcji ratowniczej, leczenia i innych skutków wypadku. Problemem jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Dziesięciu partyjnych fachowców

Czy Rada Polityki Pieniężnej gra przeciwko rządowi? Na naszych oczach tworzy się mit Rady Polityki Pieniężnej – ciała niezależnego i mądrego, które chce zniszczyć Leszek Miller, do spółki z PSL-em i Unią Pracy. To jest zły mit. Rada jest ciałem upolitycznionym, tak jak tylko możliwe jest to w Polsce. Jej większość stanowią nominaci AWS-u i Unii Wolności. I do tego skrajni monetaryści. Jest ciałem omylnym – jej prognozy oraz wypowiedzi niektórych jej członków wielokrotnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Gruba kreska Leszka Millera

„Raport Otwarcia” nie przynosi sensacji. Prezentuje dane nieokraszone komentarzem. I na tym polega jego siła Grzegorz Rydlewski, szef zespołu doradców premiera Millera, prezentując „Raport otwarcia”, podkreślał: „Ten raport nie był pisany z punktu widzenia sędziego śledczego, ale z punktu widzenia analityka”. I dodawał: „Raport jest fotografią przedstawiająca stan polskich spraw jesienią 2001 r.”. Zastrzegając przy tym: „Nie jest to ocena czterech lat rządu Buzka, bo tę dali wyborcy”. W takiej atmosferze przedstawiono długo oczekiwany

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Społeczeństwo

Chory to nie roślina

Ludzie niedowierzają, gdy patrzą na prace pacjentów ośrodka Warszawa, centrum miasta. Niepozorny budynek z szarej cegły. Ale na Orzyckiej 5 nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Sytuacje są nieprzewidywalne. Tak jak ludzie w środku. Kolorowe pokoje kontrastują z barwą budynku. Na ścianach fotografie – pamiątki z podróży i wyjazdów rehabilitacyjnych. Kilka małych pomieszczeń, jadalnia, gabinety do indywidualnej terapii. Centrum leczenia autyzmu – mieszczące się właśnie pod numerem piątym – istnieje już pięć lat. Jako jedyne w stolicy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Rozdzielił ich ocean

Marek od lat pracuje w Stanach, Dorota została i szuka wsparcia u ks. Piotra KORESPONDENCJA Z USA Dla Marka i Doroty Boże Narodzenie to szczególnie trudny czas. Gdy inni radują się wspólnie z najbliższymi, oni przeżywają święta w samotności, nawet jeśli obok są ludzie. Niepogodzeni z własnymi sumieniami, nie potrafią zbliżyć się do siebie ani też obejść się bez partnera… Dorota poznała Marka jeszcze w liceum w L., niewielkiej miejscowości na południu Polski. Był o dwie klasy wyżej i nie zwracał uwagi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Stawiam na pokrewieństwo dusz

Dziś człowiek musi być silny i przebojowy, inaczej przegrywa Rozmowa z Dorotą Landowską – Ludzie teatru, publiczność i krytycy już po pierwszych rolach dali pani „znak jakości”, natomiast szeroka widownia poznała panią dopiero z telewizyjnego tasiemca. Czy zdecydowała się pani zagrać w nim dla popularności? – W pewnym sensie tak. Ale przede wszystkim z uwagi na reżysera, Macieja Wojtyszkę, który był pierwszą ważną osobą na mojej drodze zawodowej. To on wybrał mnie do roli Heleny w „Śnie nocy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Ekscelencja zapomniał o holokauście

Prawo i obyczaje Ks. abp Józef Życiński nieraz zaskakiwał nas skrajnie negatywnymi ocenami czasów PRL-u. Gdy pisał o rzekomym usunięciu z bibliotek dzieł klasyków filozofii, można było przejść nad tą oczywistą nieprawdą do porządku. O tamtych czasach wypisuje się różne głupstwa, np. że w PRL-u wsadzano do więzienia ludzi, którzy nie chodzili na radzieckie filmy („Gazeta Wyborcza” z 3.01.1999 r.). Kiedy jednak wielebny felietonista uznał stan wojenny za największą zbrodnię w historii, zbyć milczeniem tej opinii wprost niepodobna. Wypowiedź wysokiego hierarchy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Czytanie w kamieniu

Wieczory z Patarafką Obraz naszej prehistorii, naszych początków bywa malowany dwojako: z jednej, strony mają być konserwatywni archeolodzy utrzymujący, że historia zaczęła się niedawno, coś z pięć tysięcy lat temu, z drugiej, nowatorzy upewniający nas, że były kiedyś Atlantydy legendarne albo cywilizacje magiczne, albo bodaj nauczyciele przybyli z kosmosu. Są to tak przeciwstawne stanowiska, że w ogóle nie ma między nimi dyskusji, a tylko wyzwiska gęsto latają w powietrzu. Coś tak mniej więcej jak między lekarzami a uzdrowicielami. Ale ten zniechęcający obraz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Rozliczmy współczesność

Zapiski polityczne 2 stycznia 2002 r. Szaleństwo rozliczeniowe trwa. Nie ustają wezwania do rozliczenia ludzi i czasów przeszłości, bez czego nie może ponoć nastąpić powszechna szczęśliwość w Polsce. Nawet rozsądny zawsze arcybiskup lubelski, profesor filozofii, Życiński ostrzega nas – jak wyczytałem w gazecie telewizyjnej – przed retuszowaniem historii i unikaniem refleksji nad trudnymi momentami w dziejach Polski. Mówiąc o widocznej w sondażach fascynacji epoką lat 70., arcybiskup zauważa, iż „wielu pamięta tylko, że kupili sobie malucha

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

W śnieżycy na Zakopiance

Zapieramy się nogami i na komendę pchamy autobus do tyłu. Koła buksują, nie posuwamy się nawet o kawałek Drugi dzień nowego, 2002 roku. 7 rano. W Krakowie szaleje zamieć śnieżna. W radiu podają komunikaty o nieprzejezdnych drogach. „Trudna sytuacja – mówi spiker – jest też na zakopiance. Pługi utknęły w korku, na odcinku Myślenice-Zakopane”. Mój autobus do stolicy Tatr powinien odjechać o 8.30 (firma Szwagropol), 8.50 (firma Frey) lub 9.00 (PKS Kraków). We Freyu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.