Czy budżet na 2020 r. jest na miarę krajowych wyzwań?

Czy budżet na 2020 r. jest na miarę krajowych wyzwań?

W projekcie budżetu nie widać skutecznych działań na rzecz zmniejszenia nierówności dochodowych obywateli

Premier poinformował, że przyszłoroczny budżet będzie miał zerowy deficyt. Wiele osób zastanawia się jednak, czy budżet faktycznie jest w dobrej kondycji i co jego treść oznacza dla pracujących.

Rządowi sprzyja przede wszystkim koniunktura gospodarcza. Dzięki wynikającym z niej wyższym dochodom podatkowym już tegoroczny budżet zostanie wykonany z niższym od planowanego deficytem. W kolejnym roku, podobnie jak w latach poprzednich, kondycja budżetu będzie zależeć od poziomu naszej konsumpcji. To bowiem podatek PIT, VAT i akcyza będą głównym źródłem przyszłorocznych dochodów podatkowych państwa. Konsumpcję ma pobudzać przede wszystkim program Rodzina 500+ rozszerzony o świadczenia dla osób posiadających jedno dziecko. Szczodrość rządu będzie mu się opłacać, ponieważ dzięki niej wzrosną dochody podatkowe budżetu państwa, i to aż o 6%. Dochody z podatku VAT wzrosną w porównaniu do tegorocznych o 14,7 mld zł, a z akcyzy o 3,4 mld zł. Ciekawa jest zwłaszcza informacja o przyszłorocznych dochodach z podatku PIT. Rząd bowiem chwali się zmianami podatkowymi, które mają być korzystne dla podatników i kosztowne dla budżetu. Obniżenie stawki podatku PIT z 18% do 17%, zwolnienie z tego podatku osób do 26. roku życia i podniesienie kosztów uzyskania przychodu mają kosztować budżet ok. 11 mld zł i być dowodem prospołecznej polityki budżetowej. Warto jednak zwrócić uwagę, że projekt budżetu zakłada jednocześnie wzrost dochodów z PIT. Oznacza to, że rosnące dochody obywateli, wynikające m.in. ze wzrostu wynagrodzeń, pozwolą nie tylko utrzymać, ale i zwiększyć w kolejnym roku dochody z podatku PIT.

W projekcie budżetu nie widać skutecznych działań na rzecz zmniejszenia nierówności dochodowych obywateli, które są wyzwaniem, jeśli weźmie się pod uwagę choćby poziom wynagrodzeń, skalę skrajnego ubóstwa oraz konstytucyjną zasadę mówiącą o potrzebie urzeczywistnienia w kraju sprawiedliwości społecznej. Niestety, w przyszłym roku system podatkowy nadal będzie bardziej sprzyjał osobom o najwyższych dochodach. Obowiązywać będzie stawka podatku PIT w wysokości 32%, choć OPZZ od lat postuluje wprowadzenie dodatkowej stawki i progu podatkowego dla osób o najwyższych zarobkach. Także zasady dotyczące kwoty wolnej od podatku nie zostaną zmienione, a przecież w niewielkim stopniu korzystają z niej obecnie osoby zatrudnione na umowę o pracę. W projekcie budżetu nie widać też zmian wysokości stawek podatku VAT, chociaż skutki ich podwyższenia dotykają od dawna osoby o najniższych zarobkach, bo ich głównymi wydatkami są żywność i utrzymanie mieszkania.

Budżet można było przedstawić jako zrównoważony, ponieważ rząd w niewielkim stopniu zwiększa wydatki w kolejnym roku (zaledwie o 3%). I znów pozornie można to uznać za dobrą strategię, jeśli chodzi o kondycję budżetu. Jednak jeśli popatrzeć na braki w finansowaniu usług publicznych dla obywateli, np. żłobków i przedszkoli czy opieki długoterminowej dla osób starszych i wsparcia dla bezrobotnych, okaże się, że taka polityka nie może być uznana za prospołeczną. Rosnące zatrudnienie pozwala na niższą w kolejnym roku dotację z budżetu dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, jednak rząd i tak chce mniej wydać na zasiłki macierzyńskie i chorobowe. Ponadto przewidziano co prawda w budżecie środki na wzrost płac sfery budżetowej (106%), ale w ocenie OPZZ jest to wzrost niewystarczający. Skumulowany wzrost inflacji w latach, w których płace w budżetówce były zamrożone, wynosi bowiem ok. 15%. Dlatego domagaliśmy się wzrostu płac w budżetówce o co najmniej 15%. Analiza wydatków budżetu wskazuje poza tym, że część tych wydatków będzie musiała być pokrywana z budżetów samorządów. Subwencja ogólna dla nich co prawda rośnie, ale wobec nowych zadań, zmian w edukacji i potrzeb zdrowotnych obywateli można założyć, że nie pozwoli ona samorządom na pokrycie wydatków i jeśli będą chciały inwestować w rozwój, będą musiały się zadłużać.

Gdy rząd chwali się zerowym deficytem, nie dodaje, że zamierza uzyskać dochody z nowych podatków i jednorazowych wpływów. Opodatkowanie wydobycia ropy naftowej i gazu, wzrost stawki akcyzy na alkohol i wyroby tytoniowe czy wprowadzenie opłaty recyklingowej to tylko niektóre zmiany mające zwiększyć dochody państwa w przyszłym roku. Także zmiany w systemie emerytalnym związane z likwidacją OFE i wprowadzeniem pracowniczych planów kapitałowych czy sprzedaż uprawnień do emisji dwutlenku węgla i częstotliwości związanych z technologią 5G zasilą w kolejnym roku kasę państwa. Czy taki kształt budżetu w kolejnym roku może zadowalać pracowników? Koszty utrzymania państwa będą ponosić głównie oni, a firmy w związku ze zmianami podatkowymi, takimi jak opłata recyklingowa, będą przerzucać opłaty na konsumentów. Jeśli weźmie się pod uwagę rosnącą inflację, można uznać, że w 2020 r. warunki bytowe pracujących nie poprawią się w zadowalającym stopniu.

Katarzyna Pietrzak jest głównym specjalistą w Zespole Polityki Gospodarczej OPZZ

Wydanie: 39/2019

Kategorie: Przegląd związkowy

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy