Agnieszka Wolny-Hamkało

Powrót na stronę główną
Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Radosny, bojowy, roześmiany dziób

Toniemy! Złowieszcze masywy czerni gromadzą się nad naszym statkiem. Ciemno, że oko wykol. I jeśli gdzieś zamigocze świeczka – to raczej na grobowcu. Ludzie za burtą, szalupy roztrzaskane. Słychać szyderczy śmiech spod wody – jakby rząd diabłów obradował na dnie. Toniemy! Kto nam rzuci koło ratunkowe? Ta biedaczka, która cudem nie zachorowała na szkorbut? Kultura? Owszem, ma drewniany kołek zamiast lewej nogi. Wypadła jej górna dwójka. Trzy blizny na brzuchu opowiadają historię jej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Święta Beata od poetów

Mam kolegę, Maćka, który zawsze kiedy umrze jakiś jego znajomy – lokalny poeta, bibliotekarka albo wokalista grupy punkowej – dzwoni do mnie i mówi: – Dziewczyno, musisz o nim napisać felieton. To był taki wspaniały człowiek. Tyle dobrego zrobił. Tak go wszyscy lubili. Potem kolega odprawia nad zmarłym prywatny rytuał, podczas którego pije, płacze i dzwoni do ludzi, żeby zmarłego wspominać. W taki sposób się żegna. A w sprawie felietonu nigdy nie nalega. Prośbę wyraża raz i wygląda

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Polski wstyd

Wieczory stały się dłuższe i w kuchniach ludzie wcześniej zapalają światła. Przy sztucznym świetle spędzają co najmniej kilka godzin: jedzą, oglądają telewizję, kłócą się i sprzątają. I coraz częściej nie zasłaniają okien. Pamiętam swój szok, kiedy kilkanaście lat temu pojechałam odwiedzić mojego szwedzkiego tłumacza, Davida Szybka. Kuchenne okno jego mieszkania w Lund wychodziło na wspólny balkon. Okno zaczynało się pół metra od podłogi i nie miało nawet głupiej zazdrostki. Było po prostu bezczelnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Z ust do ust (za plecami kelnera)

To się czasami zdarza w październiku – bezbożnie ciepła noc, kiedy można zarzucić na siebie dziurawe spodnie i cienką koszulę, bo jest naprawdę gorąco, a wiadomo, że to po raz ostatni, po raz przedostatni. Więc wszyscy wychodzą na zewnątrz. Rynek pęka w szwach, knajpy są przepełnione jak shopping malle. Tłumy na placach, pod nasypami, wszędzie tam, gdzie roi się od barów. Niektórzy wykorzystują okazję, żeby jeszcze w tym sezonie wystąpić w rzeczach z letnich wyprzedaży. Żeby palić papierosy z rozmachem, do końca, a nie na pół

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Kraj

Kto przywiązuje się nago do lodu – ten mistrz

Tydzień temu weszliśmy z trębaczem do rzeki, żeby poczytać wiersze rybom i zagrać dla nich koncert, na który zaprosiliśmy także przyjaciół. Był wrześniowy dzień, temperatura powietrza ok. 20 stopni, ale woda wydawała się naprawdę zimna. Inaczej czyta się wiersze ze spiętą przeponą, stojąc po pępek w zimnej wodzie, kiedy małe ryby skubią cię w łydki i ludzie gapią się na ciebie, a ty, wchodząc do wody, nie wiesz, czy zaraz spod stóp nie usunie się dno. Wtedy wszyscy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Na głodzie

Susan Sontag? Ta hucpiara? Nie zgadzam się z żadnym z jej autorytatywnych twierdzeń, niepopartych rzetelną wiedzą historyczną. Łasa na pochlebstwa celebrytka. Z jej prozy kapie sadełko sentymentalizmu. W życiu osobistym była potworem. Egocentryczna. Żarłoczna. Efekciarska – mawiali amerykańscy intelektualiści, a i polscy nie byli jej zanadto przychylni, wbrew temu, co sądzi się na temat czci, jaką rzekomo darzyli ją w latach 70. i 80. dosłownie wszyscy. Zwłaszcza środowiska akademickie, dla których tak istotna jest specjalizacja i metodologia, nie mogły

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Awantura wokół „św. Zakonu Rycerek i Rycerzy Tęczy”, czyli jak się dobrze przyłączyć

Zdjęcie wstawił na Facebooka Jan Hartman. Widzimy grupę ludzi, większość z nich znają Państwo z licznych publikacji i wystąpień. To polska inteligencja. Wszyscy zostali podpisani, ponieważ zdjęcie dokumentuje powołanie „św. Zakonu Rycerek i Rycerzy Tęczy”, więc chodzi właśnie o to, żeby było wiadomo, kto wstąpił do owego zakonu i kto tęczy broni. Nie widziałabym tego wpisu, gdyby nie zaczął żyć własnym życiem. Ludzie rozsyłali sobie print screeny esemesami, a na Facebooku zrobiła się „aferka”, od momentu kiedy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Nie bój się

Kiedy pod koniec zeszłego wieku Czesław Miłosz pił wódkę z Brodskim, Venclovą i „jego piękną Szwedką”, wyobraził sobie, że stulecie obudziło się z ciężkiego snu i spytało: „Co to było? Jak mogliśmy?”. To nieprzyjemne przebudzenie opisał później w wierszu. A rozmowa, której towarzyszyło poczucie wstydu i lęk, mogłaby się odbyć także dzisiaj. Jej pytanie założycielskie („Jak mogliśmy?”) staje się przecież boleśnie aktualne. Kryzys ekologiczny, rządy populistów, medyczne fake newsy, pogłębiające się różnice

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Fuckup, czyli co mi zrobił Flaubert

Zła passa zaczęła się w klubokawiarni Mleczarnia. Jeszcze w południe dzień z wdziękiem usypiał naszą czujność. Śródziemnomorskie lato w Europie Środkowej, w dolnośląskim mieście, było co najmniej do zniesienia, kiedy siedzieliśmy w podwórku przy synagodze obstawieni kawami i innymi piciami, petami i smartfonami. Ze smartfonów odzywała się praca. Była jak dżin w butelce. Zamknięta i bezradna, ale wściekła, gotowa wykorzystać każdą sekundę naszej słabości. Za szybą smartfona ktoś stukał palcem w blat, ktoś groził zerwaniem stosunków,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Małe, słodkie maszyny

Zebrane pod tytułem „Syn Jezusa”, wydane w przekładzie Szymona Żuchowskiego prozy Denisa Johnsona to znakomity przykład czegoś, co identyfikujemy umownie jako short story. Gatunek ten zakłada lekturę pojedynczych tekstów in one sitting – za jednym podejściem. Ale po co tak czytać, skoro dostajemy miniatury doskonałe, skonstruowane jak te małe, słodkie maszyny, które mamy ochotę podziwiać w nieskończoność i przyglądać się z bliska ich pracy? Tutaj to praca języka, która polega m.in. na zderzeniach knajackiego dialogu – chuligańskiego i ulicznego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.