Jan Widacki

Powrót na stronę główną
Felietony Jan Widacki

Krokiem pijanego po państwie prawa

Od lat politycy i dziennikarze wmawiają ludziom, że prawo karne jest w Polsce zbyt łagodne, że jest wyrozumialsze dla przestępców niż dla ofiar. W demagogii w tym zakresie niedościgłe było i jest PiS, choć i Platforma stara się, jak może, a lewica na ogół milczy w tych sprawach. W wyborach parlamentarnych w 2005 r. postulat zaostrzenia Kodeksu karnego był podstawowym punktem w programie PiS i torował mu drogę do sukcesu wyborczego. W dzieło bezsensownego zaostrzania Kodeksu karnego włączyła się niestety

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Po co nam taki Senat?

Janusz Palikot przypomina Platformie, że likwidacja Senatu była kiedyś ważnym punktem jej programu. Rzeczywiście, o zlikwidowaniu Senatu Platforma dzisiaj nie mówi, choć właściwie mogłaby mówić, tłumacząc, że ten słuszny postulat jest nie do zrealizowania przy braku większości konstytucyjnej. Mogłaby więc udawać, że poglądu na tę kwestię nie zmieniła, ale nic zrobić nie może. Choć Senat w obecnym kształcie jest zbędny i kosztowny, żadna duża partia z niego nie zrezygnuje. Nie zrezygnuje, bo istnienie Senatu, choć niepotrzebne i uciążliwe dla kraju,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Koniec ery Platformy?

Chyba niestety tak. Piszę to bez cienia satysfakcji. Przeciwnie, z wielkim niepokojem.W sondażach PiS po raz pierwszy przegoniło Platformę. Aroganckie przekonanie, że „nie mamy z kim przegrać”, okazało się płonne.Platforma sama sobie winna. To prawda. Ale też prawdą jest, że wobec zupełnej bierności lewicy, która nie potrafi się zjednoczyć i wspólnie czegoś przedsięwziąć, alternatywą dla Platformy jest PiS z jakimiś przystawkami, wśród których, zdaje się, poczesne miejsce może zająć… część Platformy.Zacznijmy od początku. Rząd PO i PSL

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Nic tak nie ożywia jak trup

Ta zasada, sformułowana przed laty przez klasyczkę literatury kryminalnej Agatę Christie, jest na naszych oczach potwierdzana na wiele sposobów.Kiedyś Giedroyc twierdził, że polską polityką rządzą dwie trumny: Piłsudskiego i Dmowskiego. Już nie rządzą. Od dwóch lat polską polityką rządzą trumny smoleńskie.Jeden z moich zacnych profesorów tak mnie kiedyś pouczał: „Jeśli ktoś twierdzi, że dwa razy dwa równa się pięć, to go przekonuj, że się myli. Tłumacz, pokazuj na palcach… Ale jeśli ktoś twierdzi, że dwa razy dwa równa się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Prosty sposób na przełamanie imposybilizmu prawniczego

Swego czasu, gdy PiS fundowało nam IV RP, jego liderzy narzekali na „imposybilizm” prawniczy. Tym wymyślnym i pseudouczonym słowem nazywali ograniczenia prawne działania skutecznego i zmierzającego w zaplanowanym przez nich i w ich mniemaniu słusznym kierunku. Narzekali, że prawo utrudnia im owo słuszne działanie. Cierpieli więc i kombinowali, jak prawo zmienić, jak usunąć tworzone przez nie bariery. Zmiana prawa była trudna, bo nawet gdyby udało się im takie wygodne dla nich prawo uchwalić, musieli się liczyć z tym,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Upały szkodzą

Politycy są w sierpniu na wakacjach, więc niby mamy spokój. Ale jeśli to jest sezon ogórkowy polityki, aż strach pomyśleć, co będzie jesienią! Igrzyska olimpijskie nie dostarczyły nam takich emocji jak zazwyczaj. Jeśli idzie o sport, to złoty medal należy się nam za urodę ministry Muchy (czy ona wciąż jeszcze ministra, czy może z powrotem jednak minister?). Poza tym kiepsko. Z braku olimpijskich emocji politycy, media, a w ślad za nimi reszta narodu, żyli czym innym. Najpierw, dzięki sekretnym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Filozofia Kresów

Kresy, ściślej – mit Kresów, wciąż są obecne w polskiej debacie publicznej. Gdyby ten mit służył tylko do poprawiania sobie samopoczucia różnych nieszczęśników, którym wprawdzie dziś z rozmaitych względów się nie wiedzie, ale za to ich dziadkowie, to, pani kochana, mieli ogromne majątki na Kresach…Poznałem kiedyś jegomościa, który, być może w dobrej wierze, opowiadał, że jego dziadkowie mieli folwark na Podolu, a ja skądinąd dobrze wiedziałem, że jego dziadek był parobkiem u księdza w podtarnopolskiej parafii i, jak na parobka w II RP przystało,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Nikt nie przeprosi

Ostatnio do mediów przedostała się kolejna informacja ze śledztwa, jakie w sprawie okoliczności śmierci Stanisława Pyjasa prowadzi IPN. Przypomnijmy, w 1977 r. na klatce schodowej przy ul. Szewskiej w Krakowie znaleziono zwłoki studenta Stanisława Pyjasa. Ponieważ był on powiązany ze środowiskiem studentów nastawionych do władzy opozycyjnie, znaczna część społeczeństwa uznała od razu, że śmierć studenta jest wynikiem zbrodni bezpieki. Bezpieka w tym czasie, a był to okres „późnego Gierka”, już po Radomiu, gdy powstał i działał KOR, dokuczała na różne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Chamstwo z cenzusem, czyli jak partyjniactwo dzieli społeczeństwo

Powszechnie uważa się, że w PRL nie liczyły się kwalifikacje, tylko stosunek do jedynie słusznej linii, wobec czego wiele osób, szczególnie bezpartyjnych, było w różnych dziedzinach życia społecznego i zawodowego, nie mówiąc już o politycznym, dyskryminowanych. To prawda. Jedną z form oporu przed tym była solidarność różnych środowisk. Tak było np. w środowisku naukowym. Władze mogły zablokować komuś na parę lat profesurę, przeszkodzić w uzyskaniu stanowiska rektora czy dziekana, ale środowisko na ogół potrafiło to skutecznie zrekompensować pokrzywdzonemu przez władze. Im silniejsze środowisko

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Deregulacja sądów rejonowych

Polski wymiar sprawiedliwości trapiony jest przez wiele chorób. O jednej wiedzą i mówią wszyscy – to przewlekłość prowadzonych postępowań. Zanim ktoś się doczeka prawomocnego wyroku, ma kilka lat z głowy. Choroba druga jest groźniejsza od przewlekłości. To jakość wymierzanej sprawiedliwości. Nie dość, że na wyrok czeka się kilka lat, to jeszcze ten wyrok nie zawsze jest sprawiedliwy, i to nie w subiektywnym przekonaniu przegrywającego sprawę cywilną lub gospodarczą czy skazanego w sprawie karnej. Obiektywnie nie zawsze jest sprawiedliwy. Mało, zbyt

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.