Jerzy Domański

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Więcej prawdy na rocznicę

Powstańcy, których znam, nie wierzą własnym oczom. Warszawiacy, którzy przeżyli straszne rzeczy w sierpniu 1944 r. i wiedzą, jak wówczas było naprawdę, machają ręką. Z poczucia bezsilności i wstydu. Zamiast narodowej żałoby po śmierci 200 tys. osób i hołdu składanego bezbronnym właściwie powstańcom, którzy ginęli oszukani przez dowódców, mamy zalew tandety i kiczu.Na miejsce opuszczone przez ludzi rozumu, uczciwych historyków i media, weszli politycy i handlarze. Politycy napisali nową wersję powstania. Jej symbolem jest Muzeum Powstania Warszawskiego.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Polska piłka człapie

Dla polskich kibiców brazylijskie mistrzostwa były trudnym testem. Fantastyczny poziom oglądanych meczów dostarczał, nawet w nadmiarze, niezwykłych emocji, jakich nie było od lat. Ale pokazywał też, jak daleko odjechała nam piłkarska czołówka. Na sprawdzian nie będziemy długo czekać. 11 października na Stadionie Narodowym w Warszawie nasze orły zagrają z mistrzami świata. Piłkarski show nigdy się nie kończy. Teraz czas na mistrzostwa Europy. Niemcy w stolicy sprawdzą, jak wykorzystał czas trener naszej reprezentacji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Lekarze bez sumienia

Zamiast mówić o swoich błędach i przepraszać za bezczelnie aroganckie potraktowanie pacjentki, były – na szczęście – dyrektor warszawskiego Szpitala im. Świętej Rodziny woli mówić o sumieniu. O własnym sumieniu i o klauzuli sumienia. Los pacjentki i dziecka, któremu na 10 dni uratował życie, nie zakłócił mu dobrego samopoczucia. Podjął skandaliczną decyzję, kłamał i oszukiwał pacjentkę, która, gdy trafiła do tego szpitala, myślała, że będzie w dobrych rękach. Krzywda tej kobiety to tylko ujawniony wierzchołek zjawiska, które zaczyna być w Polsce coraz bardziej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Taśmociąg dzieli media

Po taśmociągu nie tylko polityka, ale i polskie dziennikarstwo znalazły się na rozdrożu. Stosunek do tego, jak i czy w ogóle korzystać z podsłuchów jako źródła informacji, bardzo podzielił środowisko dziennikarskie. Wielu wybitnych dziennikarzy uważa, że każda forma podsłuchu jest draństwem i nie może być tak, że z jakiegokolwiek powodu z niego korzystamy. Że wchodząc na drogę publikowania nagrań in extenso, narażamy media na jeszcze większy spadek zaufania. A przecież już dziś ani media, ani dziennikarze nie cieszą się szczególną estymą. Spadek

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Miodzio dla swoich

Jeśli nawet takie wydarzenia jak ostatnia afera podsłuchowa mają mieć sens i coś w przyszłości zmienić, to czas na wnioski. I nie tylko kadrowe. Bo zmiana ludzi nic nie da bez zmiany zasad regulujących pracę tych instytucji, które tak żałośnie zawiodły. Ciąg wydarzeń jest tak groteskowy, że pasowałby do kabaretu, a nie do realnego życia. W kraju, który ma dziewięć (?) rodzajów służb i do ochrony kilkanaście miejsc, gdzie toczy się towarzyskie życie biznesowo-polityczne, doszło do taśmowego nagrywania rozmów. Gdyby zaś policzyć, ilu obecnych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Polityczne studio nagrań

Dlaczego politycy chodzą do restauracji i dają się nagrywać jak dzieci? Prawdziwa odpowiedź na takie pytanie może być zaskakująca. Otóż zdecydowana większość polityków uważa, że prowadzenie poufnych rozmów we własnych gabinetach jest dla nich jeszcze bardziej niebezpieczne niż wyjście do lokalu. Dlaczego? Bo myślą, że są w tych swoich gabinetach podsłuchiwani. Przez kogo? Przez rozmaite służby, opozycję czy konkurencję, jaką mają wewnątrz instytucji. Czy taki stan ducha polskiej klasy politycznej i biznesu jest wytworem wybujałej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

POmagierzy Kamińskiego

Znowu słyszę o CBA z czasów, gdy jego szefem był Mariusz Kamiński. Poważna sprawa. A mnie się chce śmiać, gdy pomyślę, że ówczesny zastępca Kamińskiego, czyli bardzo ważny wiceszef CBA, a dziś radny Warszawy, Maciej Wąsik, po kilka razy dziennie korzystał ze specjalnego urządzenia do podsłuchiwania rozmów na żywo. Polegało to na tym, że pracownicy CBA podsłuchiwali wybranych Polaków, a Wąsik wybierał sobie z tych podsłuchów nieszczęśnika, którego chciał usłyszeć na żywo. Miał dostęp do wszystkiego i wszystkich bez limitu. Bo kto

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kombatanci i populiści

Najlepiej na obchodach 25-lecia nowej Polski bawili się ci kombatanci, którzy poprzez zmiany rządów i partii doszli do najwyższych stanowisk. Mają do radości wiele powodów. Odnieśli przecież sukcesy, materialne i prestiżowe, o jakich nawet im się nie śniło. Awanse i społeczne wywyższenia nie dotyczą tylko wąskich elit rządzących dziś Polską, ale są też udziałem szerszych grup społecznych i zawodowych. Jak wielu jest faktycznych beneficjentów nowego ustroju? W najlepszym razie kilkaset tysięcy obywateli, o których reszta, czyli większość, często dobrze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Żegnaj, Generale

Im dłużej obserwuję naszych polityków, tym mniej mam złudzeń. Nie wierzę, że potrafiliby sprostać takim próbom, jakie były udziałem Generała Jaruzelskiego. A zwłaszcza tej największej. Pamiętam poziom napięć w Polsce w grudniu 1981 r. i nigdy nie miałem cienia wątpliwości, że bez decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego czekałaby nas katastrofa. I to katastrofa o trudnej do wyobrażenia skali. Byliśmy wówczas o włos od wybuchu wojny domowej. Nawet jej data była już znana. Zamiast 13 grudnia mielibyśmy wydarzenia z 17 grudnia.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Rocznicowe frazesy

Sztampa. Okolicznościowe komunały. I bezmyślne klepanie frazesów. Tak wyglądają w Polsce obchody kolejnej rocznicy. Przykro, że nawet 70 lat nie wystarczyło, by zdobyć się choć na cień refleksji. Obchody okrągłej rocznicy bitwy pod Monte Cassino to jeszcze jedna zmarnowana szansa popatrzenia poważniej na naszą tragiczną historię. Choćby po to, by kolejny raz nie kroczyć od klęski do klęski. By uniknąć hekatomby cywilów i żołnierzy, rzucanych do boju o przegrane sprawy przez nieudolnych i często bezmyślnych dowódców i polityków. Bo młodzież zawsze mieliśmy skorą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.