Jerzy Domański

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Tasowanie na Majdanie

Do Kijowa z Polski niby blisko, ale w rzetelnej ocenie ostatnich wydarzeń na Ukrainie wcale to nie pomaga. Szum informacyjny i stadne powoływanie się przez media na propagandowe tezy niczego nie wyjaśniają. Słowotok zastępuje analizy. Kompletnie pomijana jest druga strona konfliktu. A byłoby o czym rozmawiać, gdyby zamiast wypowiadać antyrosyjskie zaklęcia, chciano pytać wszystkich jawnych i zakulisowych uczestników gry o Ukrainę. Gry, która z mniejszym czy większym natężeniem toczy się od dziesiątków lat. A teraz nabrała przyspieszenia, bo w sumie dość przypadkowy splot

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Wymuszanie kompromisu

Takich obrazów nie da się wyrzucić z pamięci. A nawet nie wolno. Oglądanie na żywo transmisji z walk, w których giną ludzie, to dla każdego niezwykle traumatyczne przeżycie. A co dopiero, gdy dzieje się to u najbliższego sąsiada. I dotyczy narodu, którego obywatele masowo pracują w Polsce. Wydarzenia z kijowskiego Majdanu trzeba zapamiętać. Ku pamięci ofiar i ku przestrodze. By nie doszło do powtórki dramatu albo do czegoś jeszcze gorszego. A takiego scenariusza boi się każdy, kto dobrze życzy temu narodowi. Sytuacja na Ukrainie jest tak napięta i nieprzewidywalna, że wystarczy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kochamy tylko zwycięzców

Jak tu nie pisać o Soczi, gdy już na półmetku mamy dwa złote medale! Mamy złoto. My. Jak to pięknie brzmi. Dumnie i wspólnotowo. Pisząc to, sam ulegam złudzeniu jakiegoś współsprawstwa w sukcesach Justyny Kowalczyk i Kamila Stocha. A przecież to tylko oni, ich trenerzy i grupka najbliższych współpracowników mogą powiedzieć: wygraliśmy. Bo gdyby zabrakło jej paru sekund, a jemu paru metrów, to nie byłoby tak miło. Zamiast wspólnoty zwycięzców i pomników dla medalistów byłoby jeśli nie ścinanie głów, to drwienie i narzekanie.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Mebel eksportowy

Rzadko się zdarza, by do historii kraju przechodził mebel. I to jeszcze jako symbol. A przede wszystkim nazwa wydarzenia pisanego w podręcznikach wielką literą. Okrągły Stół, czyli obrady, które toczyły się dokładnie ćwierć wieku temu, są dziś pozytywnie oceniane przez 42% Polaków, a negatywnie tylko przez 10%. Są powody, by Okrągły Stół umieszczać wśród największych sukcesów w naszej historii. Najtrudniej było w lutym 1989 r. zacząć i usiąść przy tym stole. Dlaczego? Badania CBOS z roku 1987 i 1988

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Ukraina – co się kończy, co zaczyna

Jak oni to robią? Takie pytania stawiają mi ci czytelnicy, którzy byli ostatnio w Kijowie i widzieli Majdan, a później oglądali relacje w polskich telewizjach. Jedna wielka manipulacja. Ale by było sprawiedliwie, trzeba wskazać paru polityków i paru dziennikarzy, którzy potrafili się wyłamać z jednolitego frontu zachwytu i poparcia dla Majdanu. Poparcia wbrew faktom. Pozostałym, tym ślepym na jedno oko i głuchym, dedykuję teksty prof. Łagowskiego i redaktora Pilawskiego opublikowane tydzień temu (www.przeglad-tygodnik.pl) w naszym tygodniku. Albo artykuł Piotra Kościńskiego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Najpierw remanent, potem listy

Nawet nie domyślają się państwo, na co jest gotów polityk, by znaleźć się na biorącym miejscu do Parlamentu Europejskiego. Biorące miejsce to określenie ze slangu polityków, które w przypadku mniejszych partii, czyli SLD i PSL, oznacza jedynkę na liście. Pozostałe nazwiska z listy wyborczej to już bardziej dekoracja niż nadzieja na sukces. Chyba że ktoś nazywa się Adam Gierek i wygrywa wybory z drugiego miejsca. W tym roku również wokół jego kandydatury są jakieś przepychanki wynikające z ambicji lokalnych liderów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Chorzy na Owsiaka

Ach, jak ich ten Owsiak boli. Jak ich uwiera. U nas wszystko można bliźniemu darować, ale nie sukces. A gdy jeszcze ten od sukcesu ma nie nasze poglądy, to taczka z błotem. I do roboty. Może nie tak dosłownie do roboty, bo nie chodzi przecież prawicy spod smoleńskiego znaku o zrobienie czegoś ważniejszego niż to, czym się zajmuje niecierpiany konkurent do serc i dusz Polaków. Chodzi o to, by mu jak najboleśniej dowalić. Poniżyć i odebrać choć trochę wiarygodności. A drogą, którą obrano, jest mazanie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Promile głupoty

Pijany sprawca wypadku, w którym zginęło kilka osób, wywołał nadzwyczajną aktywność polityków i mediów. Zaczęto się licytować, kto bardziej rozszerzy katalog kar. Tak jest zawsze, gdy wydarzy się coś strasznego. Tyle że o pijanych kierowcach łapanych przez policję mówimy już z taką samą regularnością jak o pogodzie. Wielkie wzmożenie w przypadku nieszczęść i impotencja w zapobieganiu. Gdyby zamiast jednego wielkiego wypadku były trzy mniejsze, to nawet tego wyścigu na kary by nie było. Problem z pijanymi kierowcami jest przecież

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Sami się zreformujcie

Kiedy politykowi nic konkretnego ani sensownego nie przychodzi do głowy, zaczyna mówić o potrzebie wielkich reform. Pokusa, by coś rozwalić i zbudować po swojemu, towarzyszy kolejnym zaciągom polityków. Jest tu nawet pewna prawidłowość. Im mniej wśród polityków ludzi gruntownie wykształconych i z udokumentowanymi sukcesami zawodowymi, tym mniej też hamulców przed skokami do pustego basenu. Im mniej politycy wiedzą, tym chętniej skaczą. Oczywiście z okrzykiem: Reformy! Reformy! Irytuje mnie ciągle obecny w mediach podział na reformatorów, którzy wtedy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Wysepki optymizmu

Napisz coś optymistycznego. Było przecież w starym roku sporo sensownych wydarzeń. Takiej prośbie redakcyjnej „grupy fokusowej” nie mogłem się oprzeć. I robię to tym chętniej, że na co dzień sam ulegam fluidom polskiej szkoły narzekania. Człowiek wstaje i narzeka. Na wszystkich i na wszystko. Ale gdy przekroczę granicę, nawet ze Słowacją, to jakby mi ktoś odciął dopływ złego prądu. Zmiana miejsca pobytu sprawia, że to codzienne labidzenie zostaje wyparte przez nowe otoczenie. Wystarczy trochę inne podejście do życia – i do bliźnich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.