Felietony
Nowe nastroje
Andrzej Olechowski prawdopodobnie za bardzo się pospieszył. Po wyborach rozsądnie dał sobie czas do namysłu, ale niektórzy zaczęli go namawiać, aby kuł żelazo póki gorące. Metafory mylą. Olechowski potrzebował dłużej obserwować przemianę nastrojów i głębiej wnikać w problemy kraju (co także wymaga czasu), aby przekonać się, skąd wypływa jego względna popularność i jak ją spożytkować dla społeczeństwa. Rzeczywistość nie ujawnia się na żądanie i nie na użytek terminów wyborczych; wychodzi na jaw przy odpowiednich okazjach. Olechowski
Czas kończyć ciuciubabkę
Biurokracja nie ma serca. Nie ma też wyobraźni. Coraz częściej okazuje się, że nie ma też zbyt wielkiej ochoty na żmudną pracę. Przykład z ostatnich dni. We wrocławskim szpitalu zabrakło leków, bo Ministerstwo Zdrowia nie miało czasu na wydanie przepisów umożliwiających sprowadzenie leku z zagranicy. Wiceminister bezpośrednio nadzorujący te sprawy wyleciał, a premier poleciał przeprosić rodziny chorych dzieci. Ładny gest, ale niewystarczający. Nie zdejmuje on z szefa rządu odpowiedzialności za dobór najbliższych współpracowników. Zwłaszcza że sprawuje on swój urząd najdłużej spośród wszystkich premierów
Niech mnie znowu skarżą
ZAPISKI POLITYCZNE W poprzednim numerze “Przeglądu” ukazał się tekst pani Barbary Trębskiej – Rzeczniczki Prasowej Sądu Apelacyjnego w Warszawie, skierowany przeciwko mojej krytyce pracy Sądu Lustracyjnego. W tekście pani Rzeczniczki nie ma ani słowa o istocie sporu pomiędzy nami. Są natomiast liczne potępienia: pisze pani Rzecznik o moim nierzetelnym i bezprecedensowym atakowaniu sędziów orzekających w Wydziale Lustracyjnym Sądu Apelacyjnego; pisze o inwektywach pod adresem sędziów; stwierdza, że moje zarzuty stanowią pomówienie sędziów o popełnienie przestępstwa
Kara za komunę
KUCHNIA POLSKA Niedawno podczas telewizyjnego “Forum” zgromadzeni w studiu politycy różnych partii zgodzili się – acz niechętnie – ze zdaniem p. Marka Pola, że parlament nasz zajmuje się najrozmaitszymi sprawami, poza tymi, które interesują społeczeństwo. A więc wszystkim poza naszą sytuacją gospodarczą i jej konsekwencjami dla ludności. Na przykład tym, dlaczego właściwie spada nasz wzrost gospodarczy, rośnie bezrobocie i kto nas tak urządził? Nie mniej od parlamentarzystów grzeszą tym samym
Wojna czysta medialnie
Jeszcze w czasach I wojny światowej pewien amerykański senator zgryźliwie powiedział: “Pierwszą ofiarą wojny jest prawda”. Okazało się wkrótce, iż miał po tysiąckroć rację. Aparat goebbelsowskiej propagandy przewyższył wszelkie osiągnięcia minionych epok. Po II wojnie pałeczkę przejął aparat stalinowski. Pierwsze skrzypce grał w nim dziennik “Prawda”, w którym może niewiele było prawdy, natomiast wiele propagandy. W czasach wojny koreańskiej ukuto hasło: “W odpowiedzi na atomy zbudujemy nowe domy!”. Wydawało się one
Do Aleksandra Małachowskiego
WIECZORY Z PATARAFKĄ Jakoś nie zdarzyło mi się ostatnio spytać Aleksandra Bocheńskiego, jak właściwie ocenia drugą połowę XX wieku w Polsce. Byłem nawet do niego zaproszony, ale wtedy to ja się rozłożyłem, a teraz, cóż… Mieliśmy nadzieję, że dociągnie do setki i wtedy urządzimy mu wielki jubileusz. Ale to samo myśleliśmy i o Michale Rusinku z punktu widzenia Związku Literatów Polskich, niestety, trzech lat naszym nestorom zabrakło. Przed wojną dociągnął do setki Aleksander Świętochowski, ten słynny, od pozytywizmu. Wracając do Bocheńskiego, był
Burza na scenie politycznej
Przez świat polityki przeciągnęła wczoraj nowa burza, a może nawet huragan. Oto ludzie sprawujący kierownicze funkcje w swoich macierzystych, “starych” partiach, jeden ubiegający się o kierowanie Unią Wolności, drugi wyznaczony na szefa odradzającej się rzekomo AWS, dobrawszy sobie fuksa z wyborów prezydenckich, zawiadomili zdumionych kolegów, że ani im w głowach tkwić w dawnych partiach, skazanych na klęskę w nadchodzących wyborach – wobec czego postanawiają stworzyć własną siłę polityczną, oczywiście, prawicową. Nie śmieję się
Raport
“Polska dla Polaków, ziemia dla ziemniaków, księża na Księżyc”. Ten rozsławiony przez prasę i ustne przekazy, ale autentyczny przecież napis na murze, wykonany przez jakiegoś dowcipnisia, okazuje się na przełomie wieków XX i XXI niemal dokładnym zapisem naszej aktualnej świadomości społecznej. Przekonują mnie o tym po raz kolejny opracowane przez pallotyński Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, a udostępnione opinii publicznej przez Episkopat Polski – co przynosi mu zaszczyt – wyniki badań pod nazwą “Kościół i religijność Polaków 1945-1999”.
Sukces transformacji?
Umiarkowany egalitaryzm jest podstawą stabilności, a także sprzyja rozwojowi gospodarczemu Różne odpowiedzi pojawiają się na pytanie o sukces transformacji. Zapewne dlatego, że brakuje nam jeszcze wystarczającego dystansu, niezbędnego dla wyważonych ocen. Przemienność tryumfalizmu i negacjonizmu bywa dezorientująca. Ale są jeszcze inne przyczyny. Z rozmaitych perspektyw różnie widać to samo, a te perspektywy wyznaczają zarówno punkty widzenia poszczególnych osób, jak i całych kategorii zawodowych i ról pełnionych w życiu społecznym. Ci, którzy porównują nasz kraj
Śledzik a sprawa polska
Naród, a zwłaszcza jego przedstawiciele w osobach dziennikarzy interesowali się ostatnio chemiczno-metafizycznym zagadnieniem: dlaczego śledzie kupione w pewnym supermarkecie świecą? A było tak: pewna kobieta nabyła śledzie, które zostawiła w kuchni na stole. Gdy zbudziła się w nocy (dlaczego wstała, o tym prasa milczy, a warto by sprawę wyjaśnić do końca, może zajmie się tym minister Kaczyński), ujrzała śledzie, od których bił nieziemski blask, jak – nie przymierzając – od zaatakowanych przez UFO ludzkich szczątków w “Archiwum X”.






