Tomasz Jastrun
Wschód
Niedawno zacząłem oglądać rosyjską telewizję. I uruchomiłem w sobie język, który tak lubię, a który zardzewiał mi przez lata. Jaki obraz wyłania się z rosyjskich mediów? Są programy społeczne wolne od propagandy, gdzie ludzie mówią ludzkim głosem. Te publicystyczne po zabiciu Niemcowa zdawały mi się dosyć przyzwoite, różne głosy, też przyjaciół zabitego. A nie zdemonizowałem aż tak Putina, by myśleć, że maczał w tym palce. Ale zaraz potem propagandowy film o miasteczku Debalcewe, zdobytym niedawno przez separatystów, a naprawdę przez rosyjską armię. Mieszkańcy, którzy wrócili do domów zmienionych
Jak to możliwe?
Jak to możliwe, że pamiętniki Stanisława Augusta Poniatowskiego były i nadal są w Polsce prawie nieznane? Król pisał je po francusku, wykazując się talentem literackim. To niezwykły, chociaż czasami przegadany portret Polski w najdramatyczniejszym okresie dziejów, a także obraz czasów oraz portret samego władcy jako człowieka. Szkoda, że pamiętniki nie obejmują całego życia króla, czyli też smutnego końca (Stanisław August i tak był z natury melancholikiem). Jak wiadomo, zmarł w Petersburgu jako luksusowy więzień caratu. Człowiek pełen
Pukanie z dna
Telefon z redakcji „Faktu” z propozycją, abym skomentował sprawę Kamila Durczoka. Po pierwsze, unikam tabloidów, po drugie, nic nie wiem o sprawie Durczoka. Na pewno jest komentatorem, którego lubię i cenię. „Jak to, nie słyszał pan?”, zdziwił się ogromnie młody dziennikarz. Jego zdziwienie zmusza mnie, żeby na stacji benzynowej rzucić okiem na stoisko z gazetami. Tam na sensacyjnych półkach aż się gotuje od rewelacji. Według mnie, brukowce przypominają nam, że kiedy jest się na dnie, jak zauważył Lec, zaraz
Szkice nie tylko piórkiem
Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej oraz reakcje na nią pozwalają obserwować, jak rozchodzą się ścieżki naszego myślenia. Jak błądzą i jak pokrętne bywają. Rozsądny zwykle bp Tadeusz Pieronek oświadcza, że konwencja zmierza do wyeliminowania „wszelkich zwyczajów zakorzenionych w polskiej rodzinie”. I dodaje: „Przeżyłem nazizm, komunizm, przeżyję i genderyzm”. Skoro tak myślą nawet rozsądni do tej pory biskupi, to jak myślą nierozsądni? Ktoś dowcipnie to skomentował: „Gdy rozum śpi, budzą się biskupi”.
Nieufność
Wiele naszych radości wynika z jakiegoś nieszczęścia, które dobrze się kończy. Byłem u lekarza, który patrząc mi smutno w oczy, powiedział, że mam guza, który nie wygląda poczciwie, i muszę w trybie nagłym iść na operację. Wypisał mi od ręki skierowanie do szpitala. Jego pośpiech i stanowczość wynikały też z tego, że kojarzył mnie z twarzy i z nazwiska. Łatwo wtedy o przesadę. Przez kilka godzin żegnałem się z życiem. Myślałem: biedne moje dzieci. Nagle ułaskawiony przez USG – tylko jakiś stan zapalny – byłem tak szczęśliwy,
Owad i lewiatan
W środku zimy pojawił się w naszej sypialni owad podobny do ważki. Leżałem, obserwując go, pewny, że nie jestem widziany. Myliłem się. Podfrunął, usiadł mi na piersi i zajrzał w oczy. Niepokojące jest nie tylko to, że tak dziarsko funkcjonował w środku zimy, ale też, że ruchy i spojrzenie miał ludzkie. Kiedy był tak blisko, zobaczyłem, że ma ładne nogi, jak smukła kobieta. Splatał je i rozplatał, a czułkami robił sobie makijaż. Grozą przejęła mnie oczywistość naszego pokrewieństwa, a zarazem przepaść, jaka nas dzieli.
Wahadełko
Zabawne są dysputy, czy Magdalena Ogórek nadaje się na kandydatkę na prezydenta, czy się nie nadaje. Ktoś powie – za ładna, ktoś – za szczupła, inny – za młoda. Nawet czytanie programu z kartki, nie mówiąc o samym programie, o którym rozmawiać na razie nie chce (musi się poduczyć), stawia przy kandydatce znak zapytania. Dostanie jednak sporo głosów, też dlatego, że większość Polaków uważa całą sferę polityczną za niepoważną. Sporo ludzi będzie głosować z przekory. A czy kandydat Andrzej Duda, na smyczy
I znowu pożegnania
Józefa Oleksego spotkałem raz tylko, na przyjęciu. Był to człowiek osobliwy. Osaczył mnie swoim nadmiarem, było go bardzo dużo i na dużym był gazie, wziął mnie niemal w ramiona, przytrzymał i patrząc ciekawie w oczy, pytał: „Panie Tomaszu, jaki sens ma życie, niech pan mi powie”. Panie premierze, życie nie ma sensu, ale musimy udawać, że jest inaczej. Tadeusza Konwickiego pamiętam jeszcze z lat 60., choćby z jadłodajni Związku Literatów Polskich, gdzie spożywali obiady warszawscy literaci. Studiowałem
Podróżować, nie podróżując
Część Wigilii spędziliśmy na izbie przyjęć z naszym czterolatkiem. Na szczęście nie musiał zostać w szpitalu. Pusto, luksusowo. Może panie w recepcji jakby trochę nieszczęśliwe. Lekarka profesjonalna, ale raczej bez uśmiechu. Jeszcze mi się uśmiechów zachciewa. Pytałem znajomych o ich ostatnie doświadczenia ze służbą zdrowia. Wszystkie były raczej dobre lub dobre. A piszę o tym, gdyż media demonizują polską służbę zdrowia. I ona siebie też demonizuje – myślę o nieporozumieniach z Porozumieniem Zielonogórskim. Jesteśmy mistrzami świata w niedogadywaniu
Prezent noworoczny
To już rok 2015, nie mieści mi się w głowie – mówi moja mama, która skończyła właśnie 90 lat. Jaki może być prezent dla kogoś, kto kończy tyle lat? Kiedy żyje się dłużej niż pokolenie, z którego się jest, następuje wokół lawinowy proces zapominania. A zapominamy, żeby zrobić miejsce na nowy czas, i nie ma na to rady. Gdy chodzi o poetów, mam wrażenie, że Iwaszkiewicz, Miłosz, Szymborska i Różewicz zjedli niemal całą literaturę drugiego półwiecza XX w. Niedawno







