Tomasz Jastrun

Powrót na stronę główną
Felietony Tomasz Jastrun

Maj nieco zatruty

Kolejne spotkanie w szkole podstawowej. I znowu zaskakuje mnie, jak współczesne dzieci są bystre i odważne. I jak szarpią się z nimi nauczyciele, by wedle dawnych metod ocalić dyscyplinę. A tu trzeba chyba jakoś inaczej. Jak? Nie wiem. Ale stanowczo za mało jest uśmiechów na obliczu polskiego ciała nauczycielskiego. Na tych twarzach jakby zamarło westchnienie: „Kto by to wszystko wytrzymał”. Niepokojący bywa dysonans między konserwatyzmem polskiej szkoły publicznej a skalą zmian, jakie zaszły w naszym świecie i w dzieciach. A też

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Powstanie warszawskie raz jeszcze

Moje powstanie warszawskie to ruiny Warszawy. Nasz dom na Dolnym Mokotowie, na kresach miasta, płynął jak cudem ocalały z tajfunu okręt po wzburzonym morzu czerwonej cegły.Dopiero po wielu latach dowiedziałem się, że w samo centrum naszych podwórkowych zabaw trafiły na spadochronie zrzuty dla powstania. Dozorca tak mi o tym opowiadał: „Jedno działko spadło tutaj, gdzie stoi trzepak, inne nieco dalej i amunicja też była. Trzy samoloty wtedy Niemcy zbili. Rano chłopcy z powstania przyjechali, konie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Cudowne zniknięcie premiera Australii

Jako człowiek trzeźwo myślący i dlatego niereligijny nie wierzę w cuda, które proponują wiernym religie. Oprócz jednego – powstania wszechświata i malutkiej planety, a na niej istoty, która jest świadoma swego istnienia. Niezwykłość tego wydarzenia nie wystarcza mi jednak do religijnej wiary. Ale rozumiem, że liczni mieszkańcy błękitnej planety są oszołomieni swoją sytuacją i trudno im żyć w świecie, w którym jest tyle niepokoju i bólu, gdzie nasz byt uparcie zmierza ku śmierci. Dla mnie smutna we wszechświecie jest nie jego zagadka,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Polski bigos

Umówiłem się w pobliżu miejsca, gdzie PiS miało odprawiać swoje rocznicowe obrządki religijno-polityczne. Zmieniłem w pośpiechu termin, by nie znaleźć się w aurze, która się unosi nad takim zgromadzeniem.Potem w telewizji widziałem zdumiewające powtórki z historii. Czterdzieści parę lat wcześniej, w roku 1968, przez Polskę przechodziła fala strajków studenckich, a Gomułka ględził, jak to on, do partyjnego aktywu w Sali Kongresowej; transparenty na sali zupełnie odjazdowe. Ale czy lepsze dzisiaj pod Pałacem Prezydenckim w smoleńską rocznicę? W roku 1968 aktyw zaczął

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Kupy nie tylko psie

Młody Mickiewicz, będąc na Krymie, pisał w sonetach, że tak cicho i „tak ucho natęża ciekawie”, że słyszy nie tylko lecące żurawie, ale niemal „głos z Litwy”. Czy teraz nie słychać w Warszawie, jak Rosja połyka Krym? Już połknęła. Byle nie chciała pożreć wschodniej Ukrainy, wszyscy możemy się tym udławić. To właśnie jest taktyczny sukces sprytnego Putina. Jeśli nie będzie ingerować militarnie na Wschodzie, uznamy, że dobrodziej i łaskawy, niech już ma ten Krym.Są miejsca węzłowe, pozornie nieważne, dzięki nim można jednak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Barcelona

Na placu Katalońskim kłębi się stado gołębi. Wszyscy panowie bez wyjątku zalecają się do pań, one jeszcze jednak nie mają ochoty, więc panowie tańczą, przytupują i puszą się. Niektórzy poprawiają fioletowe krawaty. Jakoś przygnębiło mnie to widowisko, również dlatego, że jak na dłoni widać nasze pokrewieństwo. Obok fontanny niektóre pary już się całują, te człowiecze.Kelner w restauracji w pobliżu świątyni Sagrada Família, o krok od emerytury, idzie niezwykle wysłużonym i wprawnym kelnerskim krokiem. Dłonie i palce

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Na jednej nodze

Kiedy się starzejemy, czas zaczyna przyspieszać. Zgłębiłem kiedyś przyczynę tego potężnego złudzenia: kiedy jedzie się drogą po raz pierwszy, ona się dłuży, wszystko jest nowe. Kiedy jedzie się nią po raz dziesiąty, dystans się skraca, już wszystko znamy i czas zdaje się kurczyć. Droga to nasz świat. Też dlatego dzieciństwo, które trwa przecież tak krótko, wydaje się po latach rozległe jak inna planeta, tam wszystko było

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Budzenie upiorów

Nie mam sił znowu pisać o Krymie. Jak jednak nie pisać? Gdy pisze się o czymś innym, „inne” staje się od razu zupełnie błahe. Równowagę traci nasz region, który na chwilę ją odzyskał. To nie są żarty. I czuję niesmak w ustach, od czasu gdy słuchałem gromkich i długo niemilknących oklasków na Kremlu dla wielkiego przywódcy. I widziałem te rosyjskie baby o tradycyjnie dorodnej fizjonomii, roniące łzy na skutek głębokiego poruszenia rosyjskiej duszy. Ot, siła tradycji przekazywanej jak echo, jak cień, czasami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Cyrk Europa

Z dziećmi w lesie na spacerze mijamy mrowisko, które już tydzień temu budziło się do życia, co odnotowałem w swoim „Oku”, a teraz donoszę, że tętni życiem na całego. Antoś zamyśla się nad nim filozoficznie, „Zupełnie jak duże miasto”, mówi i jakoś mu niewyraźnie z tą analogią. Franio, trzylatek, też poruszony. Pierwsze cytrynowe motylki w powietrzu, nie pożyją długo, ma wrócić zima, ale ruchem skrzydeł zmieniają bieg świata. I już rozbił swoje namioty wiosenny cyrk Europa. Magia cyrku

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Pasztet krymski

Z moim trzylatkiem Franiem idę do pobliskiego lasu. Mrówczy kopiec zaczyna budzić się do życia. Franio pyta: „A po co są mrówki?”. To pytanie filozoficzne, tożsame z pytaniem: „A po co jest życie?”. Człowiek religijny nie ma problemu z odpowiedzią, ja milczę. Nazajutrz, gdy śledzę w telewizji nową „wojnę krymską”, Franio pyta: „A co to jest wojna?”. Zasmuciło mnie to pytanie. I nic nie powiedziałem. Pierwsze pytanie było o życie, drugie o śmierć. A w nas budzi się świadomość, jak wielkim złudzeniem było przekonanie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.