Przebłyski
Kuźniar z Piątkiem, ale o kim?
Biez wodki nie razbieriosz. Bo jakże to pojąć? W świątecznej „Gazecie Wyborczej” prof. Roman Kuźniar nawiązał do „samotnych” zatroskanych o stan stosunków z Rosją i napisał tak: „Owi »samotni« to głównie lewicowi intelektualiści publikujący w intelektualnym organie polskiej lewicy – poważna profesura, znani filozofowie i politolodzy. Niektórych cenię i szanuję”. Na co po paru dniach na tych samych łamach zareagował Tomasz Piątek. Słowa Kuźniara wziął za adresowane do „Krytyki Politycznej”, a przecież jest ona ostro antyputinowska. Albo do „Gazety Wyborczej”, co też mija
Balt i Rozenek na końcu ogona
Czy z lewicą może być jeszcze gorzej? Oj, może, może. I nawet są już takie miejsca, gdzie poparcie dla lewicy jest niewiele większe od zera. Jakieś przykłady? Proszę bardzo. Weźmy Śląsk. Dawny bastion lewicy. A dziś? W plebiscycie „Dziennika Zachodniego” wyborcy oceniali pracę 65 parlamentarzystów z tego regionu. Wygrał senator Jarosław Lasecki (PO), który dostał 21 410 głosów pozytywnych i 1096 negatywnych. A lewicowi herosi? Zbyszek Zaborowski był 32. z 317
O Aleksandrzaku, co nie zauważył
Po „Senniku według Aleksandrzaka” dostaliśmy kolejną porcję jeszcze bardziej kuriozalnych wypowiedzi tego urodzonego sztabowca i męża (stanu). Z wielu złotych myśli tego myśliciela wybraliśmy dwie. Jedną ogłosił na Facebooku po konferencji Magdaleny Ogórek w Ożarowie: „W przeciwieństwie do tych wszystkich mądrali, którzy krytykują jej wystąpienie, ja wsłuchałem się uważnie w słowa dr Ogórek. I znów utwierdziła mnie w przekonaniu, że dokonaliśmy trafnego wyboru”. Niestety, Aleksandrzak, choć bardzo utwardzony wystąpieniem Ogórek, nie zdołał w tym stanie wytrwać.
Czarnecki znowu orbituje
Któż to taki? Kamienna twarz i bełkotliwa mowa. Odpada najprostsze skojarzenie, że może to być polski turysta na wakacjach. Zostaje więc on. Ryszard Czarnecki. Partioskoczek, wdowiec. Bo żadna z jego byłych partii nie przeżyła. Podobnie jak żadna z prognoz politycznych Richarda Cz. Niestety, nie wiedzieli o tej przypadłości Ukraińcy, którzy myśleli, że na Majdanie liczne obietnice składa im polski pan, a nie zwykły pleciuga. Ostatnio Czarnecki przylepił się do prezydenta elekta Dudy. No i zaczął mu ustawiać politykę zagraniczną. Pomysły ma Czarnecki z kosmosu, ale chyba nie od teścia,
Ambasada w Berlinie im. R. Sikorskiego
Wielokrotny eks, czyli Radosław Sikorski, postanowił podzielić się opowieściami o sukcesach z zaprzyjaźnionymi mediami. Do zwierzeń wybrał sobie pogromcę córki prezydenta elekta Dudy, czyli Tomasza Lisa. I co się okazało? Że wreszcie mamy szczęśliwego Polaka. Człowieka, który nie tylko spełnił swoje marzenia, ale i wiele zostawił po sobie. Zwłaszcza ambasady i konsulaty, które pobudował, by służyły rodakom. Może te okropne upały zmogły nawet żelaznego Radka? I żelaznego Tomka? Szkoda, że nie zapytał o budowlane konkrety. Bo całkiem niedaleko od al. Szucha
Dobrodziej Brzoska (ten z InPostu)
Pan to wielki. Wielki kasą, którą zarobił. 551 mln zł, 54. miejsce w rankingu najbogatszych. Mówi o tym na okrągło, więc i my o nim napiszemy. Rafał Brzoska, szef InPostu. Człowiek, o którym często myśli wielu Polaków. Choć pewno nie tak, jak sam Brzoska myśli o sobie. A myśli, że chyba jest najmądrzejszy nad Wisłą. InPost wygrał z Pocztą Polską przetarg na obsługę sądów. Wygrał, bo nie zatrudnia pracowników na etatach, jak ci głupole z Poczty Polskiej. Brzoska wygrał, bo ma równie nowoczesne podejście
Petru udaje Szwajcara
Ten człowiek bezspornie ma papiery, by dołączyć do grona polityków. Co prawda, jest to polityka w polskim wydaniu, ale zawsze coś. Kto poza Ryszardem Petru może bowiem z taką swadą wygłaszać kompletnie sprzeczne ze sobą opinie? Petru jest tak elastyczny, że zawsze idzie z duchem czasu. Choć precyzyjniej byłoby powiedzieć, że idzie z duchem rynków finansowych. Jak przystało na założyciela stowarzyszenia NowoczesnaPL, Petru sam jest tak nowoczesny, że aż szczęka boli od uśmiechów. A ma chłop z czego się śmiać. Bo najpierw twierdził,
Napieralskiego partia kitu
Na koniec coś rozweselającego. Szykuje się jeszcze jedna partia na lewicy. Partia bezrobotnych polityków. Nie będzie za duża, bo wielu ekspolityków coś umie i znajdzie sobie jakąś robotę. Najgorzej ma on. Charyzmatyczny i porywający mówca, tytan pracy i gejzer pomysłów – Grzegorz Napieralski. Prawie wicepremier u Tuska, a teraz bliski statusu byłego posła SLD. Pół życia spędził w polityce, a teraz musi iść. Do roboty. Pierwszej roboty w życiu. Stres niebywały. I wyjątkowy. Bo bardzo elitarna i malutka
Kamiński coraz bliżej emigracji
Jeszcze miesiąc lub dwa tego doradzania i premier Kopacz będzie mogła zgasić światło. Sam pomysł, by szukać ratunku u Michała Kamińskiego, zużytego lawiranta, przyprawia o ból zębów największych zwolenników PO. A wrogowie? Mają z niego sporo uciechy. I oczywiście korzyści wizerunkowe. Bo przecież żadnego produktu z wizerunkiem Kamińskiego nie da się obronić. Ani sprzedać. W jak wielkiej rozpaczy musi więc być szefowa PO, skoro sięga właśnie po niego? Czy w całym zapleczu PO nie ma nikogo lepszego?
Gumowa lista?
W jednym z programów telewizyjnych, które oparte są na formule „komu, komu, pan/pani dziś dokopie”, Krzysztof Gawkowski, gensek SLD, jak zwykle optymistycznie zapowiadał pełne otwarcie na lewicy. I wpuszczenie na listy wyborcze do parlamentu ludzi spoza SLD. Ogólnie szło mu dobrze. Ale kiedy przyszło do konkretów, poległ. Na pytaniu o Ogórek. Czy SLD wziąłby ją na listy? Odpowiedź: Jakby się zgłosiła, dlaczego nie? A Andrzeja Pęczaka też weźmiecie? A więc? Żadnej nadziei. Może w takiej sytuacji zmienić choć






