Drapieżniki

Drapieżniki

Kiedy słucham Orbána, Trumpa, Kaczyńskiego, mam poczucie, że po próbie odejścia od plemiennego widzenia narodu znowu tam wracamy. To nie wróży niczego dobrego ani światu, ani nam. Narodowe egoizmy najpierw wspierają się nawzajem, potem zaczynają toczyć ze sobą wojny, jak to drapieżniki, czasami łącząc się w stada. Orbán, idol Kaczyńskiego, chce bliskości z Rosją, a dla nas to główny wróg. To już teraz nie trzyma się kupy. Przerabialiśmy wojny plemienne nie tylko w XX w. Teraz będzie się to dziać z arsenałami atomowymi.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 5/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Komentarze

  1. neoarch
    neoarch 30 stycznia, 2017, 15:55

    Panie, panie, trochę się pan zapędził: rugować plemienny nacjonalizm narodowy z poezji Kochanowskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Baczyńskiego, Wyspiańskiego, z „Syzyfowych prac” Żeromskiego? Może by tak pan podał jakieś fakty, na kogo to Polacy narodowo plemienni napadli w ostatnich dwóch wiekach? Na Niemców? Na Szwedów? Na Rosjan? Na Białorusinów, Finów, na Łotyszy, na Turków?

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. neoarch
    neoarch 30 stycznia, 2017, 17:38

    Wyjątkowo podły tekst. Zaliczyć Węgry do drapieżników??? Ileż lat Węgry były w niewoli, ileż lat były ofiarą, to samo Polska. To się w pale nie mieści: tak podle pisać.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy