Fort Trump Budapeszt

Fort Trump Budapeszt

President Donald Trump welcomes Hungarian Prime Minister Viktor Orban to the White House on May 13, 2019 in Washington, DC. (Photo by Oliver Contreras/SIPA USA)

Od półtora roku amerykańska altprawica buduje przyczółek na Węgrzech. Po co? O wzajemnym zafascynowaniu europejskich narodowych populistów i doradców Donalda Trumpa wiadomo od lat. Jego dowodem były liczne wizyty oraz inspiracje polityczne. Na byłym amerykańskim prezydencie wzorował się Matteo Salvini, pierwszy europejski polityk, który, choć sprawował władzę (jako wicepremier i szef MSW), robił to w ciągłym trybie kampanijnym. Trumpa chwalił w przemówieniach Viktor Orbán, zakochany w sposobie prowadzenia za oceanem polityki tożsamościowej. Trumpiści tę miłość wyraźnie odwzajemniali. Jej ewangelistą był Steve Bannon, doradca polityczny, publicysta i troll w jednym. Nieliberalną Europę odwiedzał regularnie, snując wizje międzykontynentalnego sojuszu, którego chciał być głównym ideologiem. Nad Atlantykiem aura populistycznej współpracy unosiła się od dawna. Jednak zupełnie czym innym jest uścisk dłoni po wspólnej konferencji prasowej, a czym innym inwestowanie zasobów (ludzkich i finansowych) w stworzenie stałych kanałów współpracy. A te amerykańska prawica od półtora roku z niebywałą intensywnością buduje w Budapeszcie. Uwerturą była ofensywa medialna. Latem 2021 r. telewizja Fox News zorganizowała coś na kształt „tygodnia węgierskiego” na swojej antenie. Przez równo siedem dni twarz Viktora Orbána była wklejona do czołówki programu Tuckera Carlsona, najbardziej wpływowego i popularnego dziennikarza telewizyjnego, który niestrudzenie trwa przy Trumpie. Carlson z roli prezentera wyszedł zresztą już dawno. Columbia Journalism Review, najważniejszy branżowy portal piszący o dziennikarstwie, stwierdził kiedyś, że „on informacji nie podaje, tylko sam je tworzy”. A mają te twory prawie 4 mln regularnych odbiorców. Ukoronowaniem kampanii marketingowej był wywiad z węgierskim premierem, po który Carlson pofatygował się do Budapesztu. Już sama wycieczka była wydarzeniem bezprecedensowym, bo gwiazdy Fox News niechętnie ruszają się poza własne studio, a co dopiero na drugą stronę Oceanu Atlantyckiego. Orbán się dusi Rozmowa sama w sobie nie była specjalnie ciekawa, bo Tucker Carlson, jak przystało na propagandystę, w dodatku reprezentującego supermocarstwo, traktował Orbána trochę przyjacielsko, a trochę protekcjonalnie. Do żadnych zwarć oczywiście nie doszło, nie taki był cel tego spotkania. Chodziło o wypuszczenie w świat dwutorowego przekazu. Dla odbiorców w Ameryce – że altprawica nie umarła, wręcz przeciwnie, prowadzi zagraniczną ekspansję. Dla odbiorców na Węgrzech i w Europie wiadomość była znacznie wyraźniejsza. Orbán dawał do zrozumienia, że ani Węgry, ani Unia nie zaspokoją jego ambicji. Na Starym Kontynencie już się dusi, czas przestać się ograniczać i rozpropagować ideę demokracji nieliberalnej po krańce świata. Przygotowania do budowy transatlantyckiego mostu pomiędzy altprawicą i Węgrami znacznie przyśpieszyły na początku ubiegłego roku, zaraz po zakończonej porażką walce Trumpa o reelekcję. Choć wielu jego współpracowników już dawno było poza Białym Domem, ostatecznie przekonali się wtedy, że przynajmniej chwilowo będą musieli gdzieś przezimować. Chwilowo oznacza w tym przypadku mniej więcej dwa lata, do wyborów śródkadencyjnych i niemal pewnego teraz ogłoszenia kandydatury Trumpa w wyborach 2024 r. Europa była w kręgu ich zainteresowań już wcześniej, ale Budapeszt niekoniecznie. To mimo wszystko z amerykańskiego punktu widzenia peryferie, stolica małego kraju, z którego niewiele może być pożytku. Dlatego Steve Bannon, z roli doradcy Trumpa usunięty już w sierpniu 2017 r., wolał spędzać więcej czasu np. w Rzymie. Niedaleko włoskiej stolicy zaczął nawet współtworzyć instytucję na pograniczu uczelni, think tanku i ośrodka formacyjnego, noszącą osobliwą nazwę Akademii Judeo-Chrześcijańskiego Zachodu. Ten projekt też zakończył się spektakularnym fiaskiem, pomimo prawie 5 tys. zgłoszeń, pochodzących głównie od młodych amerykańskich mężczyzn z konserwatywnych rodzin i Europejczyków w średnim wieku chcących zaprotestować przeciwko sekularyzacji kontynentu. Plany były ambitne, na siedzibę akademii wybrano 800-letni budynek klasztorny, kartuzję Trisulti, wynajmowany od włoskiego ministerstwa kultury za 100 tys. dol. rocznie. Zabrakło jednak zdolności organizacyjnych, kadry nauczycielskiej, a przede wszystkim pieniędzy – i włoski rząd wydał nakaz eksmisji. Bannon sam zresztą nie miał prostych relacji z prawem, bo w 2020 r. został aresztowany i prawomocnie skazany za defraudację środków publicznych przy budowie muru wzdłuż granicy z Meksykiem. Na wolność wyszedł dzięki aktowi łaski, udzielonemu w ostatniej chwili urzędowania

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 12/2022, 2022

Kategorie: Opinie