Honorowy obywatel i panna

Honorowy obywatel i panna

Pisaliśmy już parokrotnie o tym, jak rozsypała się polityka zagraniczna PiS. Że w Europie jesteśmy na marginesie, w oślej ławce, a konstrukcje, które minister Waszczykowski buduje, typu Wyszehrad czy Międzymorze, to zamki na piasku.

Dorzućmy do tej wyliczanki jeszcze jeden element – wielkiego (i jedynego) sojusznika PiS Viktora Orbána.

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje, że ten sojusz to iluzja. Że, owszem, gdy Kaczyński kopie się z Unią, to Orbán mu przyklaskuje (ale nic więcej), ale w innych sprawach bywa różnie.

Zwłaszcza w kontaktach z Rosją.

Oto bowiem przez kilka dni przebywał na Węgrzech Władimir Putin. Oficjalnie jako honorowy prezes Międzynarodowej Federacji Judo oglądał mistrzostwa świata w tej dyscyplinie, które odbywały się w Budapeszcie. Ale przecież oddawał się nie tylko kibicowaniu.

Przede wszystkim odbyły się rozmowy Putin-Orbán. Nie pierwsze – jak przypomniały media, było to już ich ósme spotkanie, z czego czwarte w ciągu ostatnich dwóch lat. Poprzednie odbyło się w lutym tego roku. Jak więc widać, obydwaj politycy mają sobie wiele do powiedzenia.

Rozmowy, jak lakonicznie podano, dotyczyły spraw politycznych i gospodarczych. Jeśli chodzi o gospodarkę, to rzecz jest jasna – Rosja rozbudowuje elektrownię atomową w Paks i sfinansuje to przedsięwzięcie na sumę 10 mld euro. Elektrownia działa od lat 80., jest oparta na radzieckiej technologii, tworzą ją cztery bloki. Rosjanie mają wybudować dodatkowe dwa, które będą dwukrotnie silniejsze od starszej części, po czym, za ok. 20 lat, stare bloki zostaną wyłączone. Prace mają się rozpocząć w roku 2018.

A polityka? Możemy się tylko domyślać, że rozmowy dotyczyły Unii Europejskiej, embarga nałożonego przez Zachód na Rosję, sytuacji na Bliskim Wschodzie (uchodźcy), no i przede wszystkim sytuacji na Ukrainie. Tak oto Węgry, krok po kroku, zbliżają się do Rosji.

A temu zbliżeniu towarzyszą też inne, serdeczniejsze działania. Władimir Putin został bowiem zaproszony na uniwersytet w Debreczynie, na wschodzie Węgier. Tam otrzymał honorowy tytuł Civis Honoris Causa. W uzasadnieniu przyznania prezydentowi Rosji tytułu honorowego obywatela podkreślono, że „zarówno węgierski rząd, jak i Federacja Rosyjska przyznały uniwersytetowi w Debreczynie istotną rolę w inwestycji (rozbudowy elektrowni atomowej) Paks 2”.

A chodzi o to, że uczelnia zawarła w czerwcu porozumienie o współpracy z głównym wykonawcą inwestycji, rosyjskim koncernem Rosatom, w którym zapisano, że uniwersytet w Debreczynie będzie kształcił specjalistów na potrzeby tego przedsięwzięcia.

Tak oto Rosja wraca na Węgry – i politycznie, i gospodarczo. Węgry zaś zgrabnie lawirują między Moskwą, Berlinem, Brukselą i (oddajmy się przyjemnej megalomanii) – Warszawą. A Polska PiS?

Władysław Bartoszewski mówił, że jeśli panna nie jest piękna i posażna, to powinna być choć sympatyczna, a nie nabzdyczona. Więc dziś ta panna ma taką sobie urodę i posag, a charakter Jarosława Kaczyńskiego…

Wydanie: 36/2017

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy