Jesienią każdy wynik jest możliwy

Jesienią każdy wynik jest możliwy

Wsparcie dla PiS jest warunkowe. Nie wynika z jakiejś głębokiej wiary w ideologię

Jarosław Flis – socjolog, profesor UJ, badacz komunikowania politycznego i zachowań wyborczych. Autor książki „Złudzenia wyboru” – obszernego studium praktycznego działania polskiej ordynacji sejmowej.

Co pokazały wybory europejskie? Że PiS idzie w górę?
– Do tej pory PiS było partią o najbardziej równym poparciu, niezależnie od stereotypów. A w tej chwili wyraźnie pnie się w mniejszych miejscowościach, natomiast leciutko spada w większych. Tak było przynajmniej w tych wyborach.

Dlaczego tak się dzieje?
– Składa się na to wiele przyczyn. Moja hipoteza wynika z osi podziałów na scenie politycznej. Jeszcze parę lat temu dominował tradycyjny podział lewica-prawica. Lewica mówiła: wspólnota, państwo są dobre w ekonomii, a w obyczaju – nie. Natomiast prawica mówiła, że wspólnota jest dobra w obyczaju, ale w ekonomii – wręcz przeciwnie. Teraz w to miejsce wszedł inny podział, ja go nazywam góra-dół. Otóż dół mówi: wspólnota jest dobra w obyczaju i w ekonomii, a góra odpowiada: wspólnota nie jest nam potrzebna ani w obyczaju, ani w ekonomii.

I wspólnota wygrywa.
– Wspólnota nie jest potrzebna tym, którzy sobie radzą lepiej niż średnio. Tylko że oni z definicji są w mniejszości. I to jest kluczowy problem. Zwłaszcza że w sporej części uważają, że radzą sobie lepiej niż średnio dlatego, że są mądrzejsi i bardziej racjonalni. W ten sposób wypełniają podział na Polskę racjonalną i radykalną, o której mówił Bronisław Komorowski, i wiemy, jak to się skończyło.

Ale był czas, że chętnie to kupowano.
– Takie określenie podziału działało, kiedy PiS było takie jak w roku 2007, kiedy odpychało od siebie tych umiarkowanych. Potem, po Smoleńsku, mieliśmy wypchnięcie kolejnej transzy. I tak było aż do wyborów europejskich w 2014 r. Do tego czasu wydawało się, że PiS jest partią niewygrywalną, a Platforma miała taką przewagę, że Tusk mówił, że nie ma z kim przegrać. Wiadomo jednak, że gdy ktoś mówi, że nie ma z kim przegrać, to porażka jest już blisko.

Sygnalizowały to wybory europejskie w 2014 r.?
– Tamte wybory powinny być dla PO kubłem zimnej wody. PiS wtedy przeprosiło się z Ziobrą i Gowinem. Z kolei Platforma zaczęła amputację swojego prawego skrzydła. Do tego mieliśmy jeszcze słabnięcie lewicy, która przestała być dla PO punktem odpychania, a zaczęła być potencjalnym punktem oparcia. I to już kompletnie przechyliło szalę na stronę PiS, zwłaszcza że po odcięciu prawego skrzydła PO próby przeszczepienia w to miejsce Giertycha i Michała Kamińskiego zakończyły się niepowodzeniem. Nie przyjął się ten przeszczep.

A Gowin w PiS się przyjął.
– Też nie bez problemów. Ale go zaakceptowano. I to było opłacalne. A przede wszystkim PiS otworzyło się na pokolenie 30-, 40-latków. Im różne rzeczy w tej partii się nie podobają, mimo wszystko zaciskają zęby i głosują. Część nasącza się tym pisowskim sposobem myślenia, a część próbuje robić swoje w tych okolicznościach, które są. Do wyboru mają to, co się dzieje po drugiej stronie, a to dla nich nie jest specjalnie zachęcające. Ostatnio kolega sprzedał mi dowcip, à propos brexitu, ale bardzo dobrze się nadaje także do sytuacji w Polsce. Otóż w Izraelu na ulicy spotykają się Mosiek z Ickiem. Mosiek mówi: – Icek, ja muszę stąd emigrować, są po temu dwa ważne powody. – Ale jakie? – Pierwszy: nasz rząd prowadzi kraj ku przepaści! – Ale wiesz, idą wybory, opozycja może przejąć władzę… – I to jest właśnie ten drugi powód.

Co się stało z Platformą?

No właśnie… Co się stało z PO?
– Donald Tusk miał przewagę komunikatywności nad Jarosławem Kaczyńskim, miał słuch społeczny. Jak się popatrzy na PO i PiS, to również osoby, które ściągał, miały przewagę nad tymi, które towarzyszyły Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ale później zaczął robić bonsai – przycinać tych, którzy mu przeszkadzali: Gowina, Zdrojewskiego.

A wywyższać tych, którzy mu nie zagrażali.
– Przyszła Ewa Kopacz… Tak to wszystko się robiło. I teraz jest Schetyna, który chce robić bonsai tak samo jak Tusk, tylko bardziej. Opowiadam to, żeby podkreślić, że kiedyś Platforma miała potencjał.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 24/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 24/2019

Kategorie: Wywiady

Komentarze

  1. ireneusz50
    ireneusz50 10 czerwca, 2019, 13:48

    stek bzdur i chciejstwo

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. ireneusz50
    ireneusz50 10 czerwca, 2019, 13:54

    Jesienią każdy wynik jest możliwy,- gdyby wymyślił inna opcje straciłby profesurę. namnożyło nam sie profesorów ze stajni Macierewicza.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. ireneusz50
    ireneusz50 11 czerwca, 2019, 18:59

    Dług publiczny powyżej biliona. – twórcami długu jest Tusk,. Buzek i poprzednicy w służbie Niemiec, to nie jest dług Polski, to nie jest dług narodu. to jest dług poprzednich ekip rzadowych.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy