Tak mówić, aby nie powiedzieć

Tak mówić, aby nie powiedzieć

W komunikacie Konferencji Episkopatu Polski (bełkocik zajmujący odczytującemu ponad kwadrans) jest mowa o „wykorzystywaniu dzieci” przez osoby duchowne. Gdyby ktoś nie wiedział, że chodzi o wykorzystywanie seksualne, z tekstu komunikatu by się nie dowiedział. Mógłby myśleć, że chodzi o wykorzystywanie przy pracy, intelektualne albo jeszcze inne. Instytucjonalny Kościół przeprasza za to, że dzieci były wykorzystywane przy robieniu zakupów, przy noszeniu ławek albo wykorzystywane były ich prace przy pisaniu kazań? To ostatnie, jeśli wziąć pod uwagę poziom homilii, mogłoby się wydać prawdopodobne. Określenie wykorzystywanie seksualne jakoś nie mogło przejść przez gardło biskupom. Zadanie nałożone przez Watykan odrobili. Włożyli wiele wysiłku w to, by mówiąc, nie powiedzieć. A w Piśmie jest powiedziane: „Niech mowa wasza będzie: Tak, tak; nie, nie” (Mt 5,33-37). No to nie była, proszę arcypasterzy.

O konferencji prasowej Episkopatu w tej sprawie już nie wspominam. Faryzejskość w klasycznym wydaniu! Biskupi, jak się zdaje, dawno już przerośli swoich mistrzów izraelskich, biblijnych arcykapłanów, czy kastę kapłanów opisaną przez Prusa w „Faraonie”. Wstyd i żenada.

W artykule w Onecie mowa o bohaterstwie i męczeństwie rodziny Ulmów, która zapłaciła życiem za ukrywanie Żydów w czasie okupacji. Dowiadujemy się z niego, że w morderstwie uczestniczyli „niemieccy żandarmi” i „granatowi policjanci”. Co to za narodowość ci „granatowi”? Był taki naród „granatowi”? Tak trudno napisać, że to Polacy w mundurach granatowej policji?

Nasza historia i tradycja to zarówno bohaterstwo i męczeństwo Ulmów, jak i podłość i zbrodniczość denuncjującego ich Polaka oraz uczestniczących w zbrodni polskich policjantów w granatowych mundurach. Opowiadać o jednych, a przemilczać tych drugich, to głupota i krzywda dla następnych pokoleń, w których edukacji fałszywa historia ma być przewodniczką. Dokąd je zaprowadzi?

Polski narodowiec kwestionuje prawo Izraela do przyznawania się do „polskich Żydów” mordowanych w czasie okupacji i bezpośrednio po niej. Argumentuje, że gdy ich mordowano, Państwa Izrael nie było. Ale ten sam narodowiec i jemu podobni bezmyślni „patrioci” chętnie przyznają się do husarzy czy choćby „żołnierzy wyklętych”, choć ci istnieli, zanim narodowiec i „patrioci” pojawili się na świecie. To sztuka nie widzieć w takim podejściu sprzeczności.

Kilku księży z Gdańska, w otoczeniu m.in. dzieci oddanych im pod duchową opiekę, publicznie paliło „nieprawomyślne” ich zdaniem książki. W tym o Harrym Potterze. To zastanawia podwójnie. Po pierwsze, publiczne palenie jakichkolwiek książek w tej części Europy musi się kojarzyć jak najgorzej. Po drugie, w moim dzieciństwie czytaliśmy bajki braci Grimm albo „Baśnie z tysiąca i jednej nocy”. Także bajkę o Pinokiu (ostatnio uważanym za pierwowzór premiera Morawieckiego) albo „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, napisaną przez autorkę patriotycznej „Roty” (skądinąd – fe! – lesbijkę), Konopnicką. I jakoś te bajki nie były kontestowane przez księży. W czym bajki braci Grimm były lepsze od Harry’ego Pottera? Czyżby XIX-wieczni czarodzieje byli bardziej zgodni z nauką Kościoła niż czarownicy z bajek XXI-wiecznych i dlatego Kościół z nimi nie walczył? Co się zmieniło? Księża bardziej przenikliwi, bardziej wyczuleni na zagrożenia wiary czy po prostu głupsi i bardziej fanatyczni?

Czekam na ofensywę przeciw przygodom Koziołka Matołka. Też robi konkurencję treściom nauczanym na lekcjach religii? Ależ nie, nobilituje przecież matołków. Tych palących książki również! Tyle że Koziołek Matołek ośmiesza wojsko i pośrednio osłabia zdolność obronną Rzeczypospolitej. „Powieś spodnie swe na kołku, dziś dostaniesz mundur nowy. Czas do wojska iść, Matołku”. Czy to nie ośmiesza zapału patriotycznej młodzieży do wstępowania do obrony terytorialnej?! Agent Putina z tego Makuszyńskiego albo nawet z samego Koziołka Matołka. Na wszelki wypadek spalić!

A weźmy bajeczki Brzechwy. Żyd pod polskim nazwiskiem bałamuci polskie dzieci! „Akademia Pana Kleksa” – czy nie jest to aluzja do reformy nauki wicepremiera Gowina? Spalić! To samo z Tuwimem. Czy pisząc „Lokomotywę”, nie chciał wpływać na podświadomość czytelników, aby Lenin, „parowóz historii”, był dla nich bardziej swojski i przyswajalny? Ktoś w końcu przygotowywał grunt dla nadchodzącej komuny. Spalić tę „Lokomotywę”!

Okazuje się, że ciemnota i fanatyzm religijny w XXI w. są u nas jeszcze większe, niż były w wieku XVIII czy XIX. A świat poszedł naprzód! Wleczemy się wciąż w ogonie prącej do przodu Europy.

Ale jesteśmy z tego dumni! Alleluja i do przodu!

Wydanie: 15/2019

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Komentarze

  1. jea
    jea 6 maja, 2019, 13:32

    Pańskie felietony, winny być głównymi tematami edukacji w szkołach Polski wszystkich szczebli ! Doskonały język, treściwy przekaz, prawda oczywista, jest Pan wzorem polskiego patrioty, barykadą dla ..”bełkotu” pisowskich najemników telewizji ..”publicznej”, czy pseudo dziennikarzy wyklętej prawicy, niedoścignionym profesjonalistą dla ..”wydmuszek” ipn-owskiej , niedouczonej mazi prawników i historyków, niegodnych czyścić Panu zabrudzone obuwie – dziękuję profesorze.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy